Wczoraj w TVN24 (podobnie jak w TVP Info) przez ponad godzinę oglądaliśmy próbę odbicia zakładników przetrzymywanych w autokarze w Manilii, stolicy Filipin. Próbę bardzo nieudolną i tragiczną w skutkach - zginął porywacz i ośmiu zakładników.
Inna tragedia rozgrywała się wtedy w "stacjach informacyjnych"
Przez telewizje przewinęli się tradycyjnie byli gromowcy, kilku policjantów, politolog, psycholog, negocjator i oczywiście Jerzy Dziewulski. A wszystkim jak zwykle dyrygowali prowadzący...
O ile Piotr Chęciński w TVP Info informację agencyjną o treści "Porywacz (...) twierdzi, że zabił dwóch zakładników" przerabiał na "wiemy że zginęły już dwie osoby", to Joanna Kryńska w TVN24 niby pytając proponowała własne rozwiązania impasu: "Co ci policjanci powinni zrobić? Powinni dalej prowadzić tę akcję czy powinni się wycofać i ruszyć ponownie... z zaskoczenia może...?
Sposób relacjonowania wydarzeń na Filipinach przypomina to co wyprawiał przy okazji pożaru zajezdni autobusowej w Londynie Jacek Pałasiński: "...te szerokie drzwi, sugerują, w tej ścianie, że tam, musiały wjeżdżać i wyjeżdżać pojazdy. Nie widzimy szyn więc to nie tramwaje, zresztą tramwajów w Londynie nie ma - to musiały być autobusy...?
Jeszcze inny dramat tylko czytaliśmy. W wywiadzie dla Wprost szef TVN24 Adam Pieczyński, próbuje udowodnić Piotrowi Najsztubowi, że "(...) są takie dni, kiedy to wszystko wydaje się jałowe, bez sensu albo ktoś popełni jakiś kretyński błąd. Ale wbrew pozorom poziom tej jałowości się zmniejsza, bo jesteśmy w stanie coraz więcej powiedzieć o realnym życiu". Pieczyński zwierza się także, że jak słyszy: "takie zdanie, że my pokazujemy coś dla oglądalności, w dzisiejszej sytuacji, to czuję się głęboko obrażony, bo ja nie jestem - przede wszystkim - idiotą".
My też - pomiędzy innymi - nie jesteśmy idiotami i może dlatego nie wyczuwamy "w tych krytycznych głosach wobec mediów brak zaufania do ludzi, do społeczeństwa."
Niestety poziom dziennikarstwa, zwłaszcza w gazetach lokalnych (np. Gazeta Wrocławska) jest porażająco niski. Sensacja goni sensację. Na zwracane uwagi, że merytoryczne błędy dziennikarzy kompromitują gazetę naczelny odpowiada, że liczy się sprzedaż, a prawda go nie obchodzi, bo "ciemny" lud i tak nie zauważy tych błędów. Po takiej odpowiedzi już nie kupuję tego szmatławca.
okeywoj
Oceniono 2 razy
2
Myslenie ma wielką przyszłośc.Dotyczy to również dziennikarzy.