Ewa Wójciak podczas próby Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Legenda polskiego zaangażowanego, politycznego teatru dostała reprymendę za polityczność od urzędnika wynajętego do sezonowej pracy przez mieszkańców Poznania. Wiceprezydent, zajmujący się m.in. kulturą Sławomir Hinc, wezwał na dywanik Ewę Wójciak, dyrektorkę Ósemek i objechał ją za to, że Teatr bronił Janusza Palikota, którego wyrzucenia z partii żąda jeden z kolegów wiceprezydenta z wielkopolskiej PO.
Pan wiceprezydent był łaskaw zacząć swoją reprymendę od słów: ''co wam strzeliło do głowy?'' Pan wiceprezydent twierdzi, że Teatr Ósmego Dnia jest ''miejską instytucją'' i że ''teatr jest od kreowania i promowania wydarzeń kulturalnych, a nie politycznych''. Panu Hincowi strzeliło też do głowy, żeby zasugerować, że miejskie dotacje dla Teatru mogą być zagrożone.
W tym groteskowym wybuchu urzędniczej buty wtóruje mu rzeczniczka urzędu miasta w Poznaniu Anna Szpytko. W rozmowie z Radiem TOK FM wydobyła z siebie myśli, jak ze sztambucha Nadieżdy Krupskiej: - ''Intencją prezydenta było, żeby instytucje kultury, instytucje finansowane z pieniędzy publicznych, były instytucjami apolitycznymi. To kwestia wyczucia, być może (artyści - przyp. moje) nie powinni wypowiadać się w ogóle, być może nie wypowiadać się w sprawach, które mogą bardziej dzielić niż coś wnosić. To nie jest cenzura, natomiast należy liczyć się z tym, że jak ktoś jest utrzymywany przez jakiegoś mecenasa, to powinien szanować jego pogląd i jego zdanie na temat swojej działalności. Gdyby jakiś inny artysta był utrzymywany przez prywatnego mecenasa i ten prywatny mecenas miałby poglądy ewidentnie sprzeczne z poglądami głoszonymi przez artystę, to mecenat byłby wycofany. Natomiast tu nie mamy do czynienia z prywatnymi pieniędzmi i tym bardziej zależy nam na apolityczności".
To jest sytuacja jak z Gogola, albo z Mrożka ale i inne analogie przychodzą mi do głowy. Rzeczniczka magistratu poznańskiego bardzo mi przypomina jedną z postaci filmu ''Miś'' Stanisława Barei - urzędniczkę na poczcie, która próbującemu nadać telegram do Londynu Ryszardowi Ochudzkiemu mówi: ''Londyn, Londyn.... nie ma takiego miasta, jest Lądek, Lądek Zdrój''
Dlaczego kulturą w mieście zajmuje się ktoś o mentalności urzędnika w carskiej Rosji? Dlaczego rzeczniczka magistratu nie widzi różnicy między mecenatem a prostytucją? Dlaczego wiceprezydentowi się wydaje, że może wzywać na dywanik kogoś takiego jak Ewa Wójciak i zachowywać się wobec niej jak sutener?
Wielu ludzi w wielu miejscach na świecie - od Mexico City po wioski Sardynii - wie o tym, że istnieje takie miasto jak Poznań tylko dlatego, że w Poznaniu powstał legendarny Teatr Ósmego Dnia. Pan wiceprezydent, choćby nie wiem jak się wytężał, nie jest w stanie zrobić miastu takiej promocji, jaką od 40 lat robi legenda Ósemek. Nie zrobią jej na pewno pomysły pana wiceprezydenta, którymi do tej pory zabłysnął - np. pomysł, żeby sprowadzić do Poznania kuriozalny festiwal ''Rock in Rio'', który lata względnej świetności ma dawno za sobą, a który miał w sumie kosztować miasto 30 mln zł (miasto tłumaczyło, że większość tych pieniędzy pójdzie na infrastrukturę, która potem zostanie, jaka to będzie część i ile mieliby dostać właściciele festiwalu nie było wiadomo. A tymczasem Ósemki za cały rok dostają na swoją działalność ok. 1,5 mln zł). Myślę też, że nie zaimponuje gremium przyznającemu tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, o który Poznań się stara, inny wybitny pomysł pana wiceprezydenta - żeby jedną z głównych imprez kulturalnej stolicy Europy były obchody 1050-lecia chrztu Polski, na który miasto zaprosi papieża i wszystkich najważniejszych biskupów z całego świata. I myślę też, że wśród europejczyków interesujących się kulturą nie wypromuje Poznania i ten fakt, że pan wiceprezydent zablokował pracę Joanny Rajkowskiej, która miała w Poznaniu powstać przy okazji festiwalu Malta - '''Minaret''.
Teatr Ósmego Dnia to jest historia oporu polskiej inteligencji wobec opresji PRL-u. Teatr zawsze był polityczny, polityka była i jest sensem jego istnienia i jego sztuki. Można się nie zgadzać z ich wyborami, można nie lubić ich spektakli, być oburzonym, że bronią Palikota, lub że wspierają poznańskich anarchistów ze squotu ''Rozbrat'', maszerują w zakazanym przez przełożonego Pana Hinca prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego Marszu Równości, można czuć się urażonym, że Ewa Wójciak publicznie skrytykowała pomysł z obchodami 1050-lecia chrztu Polski jako wydarzenia kulturalnego, ale nie może urzędnik, który spełnia służebną rolę wobec mieszkańców, zachowywać się jak pan na prywatnych włościach.
Nie znam pana Hinca, do wczoraj nic mi jego nazwisko nie mówiło, nie wiem, czym się zasłużył dla mojego rodzinnego miasta. Wiem, co dla Poznania i dla polskiej kultury zrobili wszyscy, którzy współtworzyli i dziś tworzą fenomen Teatru Ósmego Dnia. Wiem, że o Ósemkach uczą się studenci na artystycznych uczelniach, że powstają o nich prace magisterskie i doktorskie, książki i filmy.
I mam nieodparte wrażenie, że Sławomir Hinc nie ma odpowiednich predyspozycji charakterologicznych do pełnienia funkcji w samorządzie, że od urzędowania w okazałym gabinecie z czerwonym dywanem i dostojnym biurkiem, własną asystentką w sekretariacie i złotoustą rzeczniczką prasową zwyczajnie woda sodowa uderzyła mu do głowy.


Komentarze (17)
ZGADZAM SIĘ W 99%
MAM WĄTPLIWOŚCI CO DO TEJ KASJERKI PKP W FILMIE "MIŚ" WYDAJE MI SIĘ, ŻE TO BYŁA URZĘDNICZKA POCZTY - POLSKIEJ "NOTABENE".
DROGA PANI EWO
nasi marni politycy nigdy nie naucza sie, ze polityka to (zaszczytna?) sluzba spoleczenstwu. niestety oni sami oczekuja, by byc uslugiwanymi. psy...
Spektakl może być polityczny, instytucja publiczna nie powinna. Mogli artyści podpisać się imieniem i nazwiskiem dodając "aktor teatru dnia, którego nie ma" itp. Sądzę, że nie budziłoby to niczyich zastrzeżeń. W prywatnej firmie prawo zabrania właścicielowi prowadzenia agitacji, a co z publicznymi?
> Dlaczego wiceprezydentowi się wydaje, że może wzywać na dywanik kogoś takiego jak
> Ewa Wójciak i zachowywać się wobec niej jak sutener?
A może mu się wcale nie wydaje? Bo jak mówi Kazik Staszewski:
Wszyscy artyści to prostytutki
W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
To wszystko się tak cyklicznie powtarza
Czas nadziei, człowiek z żelaza
Dejmek powiedział: Aktor jest do grania jak dupa do srania. I to właśnie powinna wziąć pod uwagę niejaka pani Ewa Wójciak.
bronienie palikota to jest jakis czyn kulturalny? w ogole Palikot ma cos wspolnego z jakas kultura?
to jest przyklad zeszmacenia sie polityki i czlowieka - nic wiecej
pan Hinc w swoich poglądach niespecjalnie sie różni od klasyka - Władysława Gomółki z jego słynnym " literaci do piór "
kołtun po prostu
to, że utrzymujemy kogos takiego ze swoich podatków to obciach
Spektakl może być polityczny, instytucja publiczna nie powinna. Mogli artyści podpisać się imieniem i nazwiskiem dodając "aktor teatru dnia, którego nie ma" itp. Sądzę, że nie budziłoby to niczyich zastrzeżeń. W prywatnej firmie prawo zabrania właścicielowi prowadzenia agitacji, a co z publicznymi?
Jeśli ktoś tworzy pewną markę z pełną konsekwencją przez 40 lat, to śmiało można powiedzieć, że ma "moralny imperatyw" do mówienia o wartościach które uważa za słuszne w ramach tej marki. Jeśli istotą Teatru Ósmego Dnia jest również walka o wolność słowa, to niezależnie od tego kto łoży na jego utrzymanie, ten ktoś sponsoruje również tę wolność, bo jest ona nieodłączna.
Teatr to nie spółka akcyjna, miasto nie ma w nim udziałów.
Tak więc miasto nie może rościć sobie praw do poglądów tegoż teatru, bo nie miasto go tworzy i nie miasto jest jego właścicielem. Jest jego mecenasem. To nie prywatny folwark, jak słusznie zauważono.
Nie masz Ewo racji, myślę że to nie jest obiektywny obraz, nie chcę żeby teatr kojarzył mi się ani z poparciem Palikota ani tez poparciem krzyża, i tak dosyć instytucji w kraju brudzi się otarciem o naszą barbarzyńską politykę. Wiem czas komuny to czas komuny można powiedzieć siła wyższa. Pomijam formę zachowania urzędnika ją trzeba krytykować ale lepiej żeby teatr o takiej jak piszesz dobrej historii zachował dystans,
Teatr to nie święta krowa, a wiceprezydent Hinc ma przyrodzone do swej funkcji prawo zachowywać się tak, by go partia umieściła na liście w kolejnych wyborach :P wot, sztuka pozorów - grunt, by ludzie mieli prawo wyboru, czyli by Hinc był żyw, i Teatr cały :)
Brawo, brawo i brawo.
Popedzic urzedasow do pracy. Najlepiej do sprzatania.
usmecenas