"Po latach przyszedłem na plebanię. Zobaczył mnie i zaczął się śmiać". Historia Marcina K., ofiary księdza-pedofila

Rozmawiał: Jakub Janiszewski, oprac. mm
25.03.2013 , aktualizacja: 03.04.2013 15:45
A A A
''Dopiero po 10 latach przestałem czuć się winnym tego, co się stało'' - mówi dziś Marcin K., ofiara księdza

''Dopiero po 10 latach przestałem czuć się winnym tego, co się stało'' - mówi dziś Marcin K., ofiara księdza (Fot. Bartosz Bobkowski/ Agencja Gazeta)

- Dopiero po 10 latach przestałem czuć się winnym tego, co się stało - mówi w rozmowie z TOK FM Marcin K., ofiara księdza pedofila. Były proboszcz ksiądz Zbigniew R. w procesie karnym został skazany na 2 lata więzienia. Teraz Marcin K. chce walczyć o 100 tys. odszkodowania od kurii. - Mogli zapobiec temu, co mi zrobiono. Nic nie zrobili.


Jakub Janiszewski: Miał pan 12 lat, gdy poznał pan księdza Zbigniewa R.

Marcin K.: Tak. To było w listopadzie 2000 roku. Spotkaliśmy się na cmentarzu. Ks. Zbigniew odprawiał tego dnia pogrzeb. Ja przyszedłem z babcią zapalić znicze na grobie mojej chrzestnej. W pewnym momencie zgubiłem się. Nie mogłem znaleźć babci, więc zacząłem iść w stronę autobusu, którym chciałem wrócić do domu dziadków.

Odwróciłem się i zobaczyłem, że ksiądz idzie za mną. Zawołał mnie, zaproponował podwiezienie. Powiedział tylko, że najpierw musi podjechać na plebanię, odłożyć stułę i komżę. Zgodziłem się. Jestem z katolickiej rodziny - ksiądz to była osoba, której się ufało.

Plebania była bardzo blisko cmentarza. Wysiedliśmy z samochodu, ksiądz otworzył drzwi do części mieszkalnej. Zaprosił mnie na górę, do swojego pokoju. Bardzo dokładnie pamiętam każdy szczegół tego miejsca. Gdzie były drzwi, gdzie szafka, gdzie łóżko. Dokładnie pamiętam ten zapach. Kazał mi usiąść obok siebie. Usiadłem. Kazał się przybliżyć. Zrobiłem to. Moja noga dotykała jego nogi. Wtedy położył swoją dłoń na moim kroczu, a moją ręką ścisnął swoje krocze i zaczął się masturbować.

To było pierwsze spotkanie. Podobnych spotkań było kilkanaście. Molestowanie trwało od listopada do kwietnia następnego roku. Kto wiedział o tej sprawie? Próbował pan kogoś zaalarmować?

- Ksiądz przyjeżdżał po mnie pod szkołę. Wiedziałem, że to, co się dzieje, nie jest normalne. Zacząłem uciekać z zajęć, nie chciałem tam być. Szybko to zauważono. Pani pedagog wywołała mnie z lekcji, by porozmawiać o nieobecnościach. Jej pierwszej opowiedziałem wszystko.

Następnego dnia było kolejne spotkanie - z dyrektorką. Powtórzyłem wszystko, co mówiłem dzień wcześniej. Wezwała moją mamę. Odbyło się trzecie spotkanie, a ja po raz trzeci opowiedziałem, co zrobił mi ksiądz Zbigniew. Po tym zostałem wyproszony z gabinetu. Nie słyszałem dalszej części rozmowy. Gdy się zakończyła, zrozumiałem, że mama mi nie wierzy. Następnego dnia zabroniła mi iść do szkoły. Jednak złamałem ten zakaz i poszedłem na lekcję. Ani pedagog, ani dyrektorka nie wróciły już do sprawy. Jakby nic się nie stało.

Po latach, w sądzie, matka zeznała, że naciskano na nią, by nic z tym nie robić. Ojciec zeznał natomiast, że gdy wrócił do domu i dowiedział się o wszystkim, pojechał, by pomówić z księdzem. Ale go nie zastał. Sprawa została wtedy zbagatelizowana przez wszystkich, którzy wiedzieli. Nikt nic nie zrobił.

Został pan sam. Wykorzystywanie seksualne się nie skończyło, trwało kilka kolejnych miesięcy. Co dzieje się w głowie dziecka, które doświadczyło aktu takiej przemocy, takiego nadużycia? Dlaczego - mimo strachu, złych emocji, niechęci do oprawcy - wracał pan do księdza Zbigniewa?

- Dopiero po latach na psychoterapii odpowiedziałem sobie na to pytanie. Ksiądz na samym początku dokładnie wypytał mnie o rodzinę. Doskonale wiedział, że nie mam kontaktu z ojcem, który był marynarzem i rzadko bywał w domu. Związał mnie ze sobą, emocjonalnie, psychicznie, stał się autorytetem. Pojawiła się wtedy silna więź.

I druga sprawa: ciekawość. Choć to może brzmi strasznie. Ja wtedy dojrzewałem, seksualność chłopca wtedy właśnie się kształtuje. Dopiero na terapii uświadomiłem sobie, że ciekawość dziecka jest czymś normalnym. Dopiero po 10 latach przestałem czuć się winnym tego, co się stało.

Mając 17 lat, przeżył pan załamanie nerwowe. Czy można powiedzieć, że było to konsekwencją tego, co zrobił panu ksiądz Zbigniew?

- Bez wątpienia. Jako 12-letnie dziecko - po tym, jak dorośli zignorowali moje sygnały - zepchnąłem to wszystko. Ale po kilku latach to zaczęło powracać. Runęła jakakolwiek relacja z moją matką. Na nią zacząłem przerzucać to, co się stało. Nie mogłem jej wybaczyć, że mi nie pomogła. Uciekłem od ludzi, od otoczenia. Załamałem się. Trafiłem na oddział psychiatryczny.

Próbował pan później kontaktować się z ks. Zbigniewem?

- W drugiej klasie liceum - gdy to wszystko zaczęło powracać - poszedłem na plebanię, zadzwoniłem. Był tam. Patrzyłem mu w twarz. A on się śmiał i zamknął przede mną drzwi. Później widziałem go jeszcze raz, na pogrzebie dziadka. Zrobił dokładnie to samo. Spojrzał na mnie i zaczął się śmiać. Czułem się strasznie.

Co się zdarzyło później? Dlaczego po tylu latach zdecydował się pan wrócić do tej sprawy, złożyć pozew?

- Po pierwsze, pomogła mi psychoterapia. Leczenie trwało trzy lata. Dzięki niej znalazłem odpowiedzi na wiele pytań. Uświadomiłem sobie, że to nie jest moja wina. Udało mi się stanąć na nogi i powiedzieć: tak nie może być. To nie może zostać zapomniane. Muszę coś z tym zrobić.

Postanowiłem wytoczyć proces człowiekowi, który mnie skrzywdził. Proces, który powinien się odbyć 10 lat wcześniej.

Z tego co ustalił sąd rejonowy, można domniemywać, że ofiar było więcej.

- Pokrzywdzonym jest m.in. pan Piotr. Zdecydował się zeznać przed sądem, gdy usłyszał mój apel w telewizji. Wówczas, na etapie postępowania prokuratorskiego w prokuraturze rejonowej w Kołobrzegu, do prokuratora telefonicznie zgłosiły się cztery osoby. Czterech dorosłych dziś mężczyzn. Prokurator zachęcał ich do złożenia zeznań. Trzech odmówiło, tłumacząc, że mają rodziny, że się wstydzą, że Kołobrzeg to przecież małe miasto. Zeznawać zgodził się jedynie Piotr. Był wykorzystany rok przede mną, w trakcie egzaminu przed bierzmowaniem.

  • 14
  • 66
Komentarze (489)
Zaloguj się
  • hans_close

    Oceniono 918 razy 812

    Zamierza sadzić się o marne 100tys???
    (Tyle to zapewne wydają klechy na wyjazdy do Tajlandii, na młodociane prostytutki...)

    Człowieku znajdź porządną kancelarię adwokacką i wyrwij zboczeńcom co najmniej kilkanaście milionów złotych!!!

  • freestan

    Oceniono 398 razy 378

    "- Polecono mi kilku prawników z Koszalina. Jednak gdy usłyszeli, że stroną w sprawie ma być kuria biskupia koszalińsko-kołobrzeska, odmówili. "
    Apel do mecenasa Romana Giertycha: procesować się z o.dyr. T. Rydzykiem to pestka, weź Pan sprawę p. Marcina, to bedzie hit, dla pana, pana kalncelarii i dla polskiego wymiaru sprawiedliwości.

  • glemp1

    Oceniono 913 razy 353

    W Polsce trwa (na razie) cisza przed burzą. Nie wierzę w to, iż nasi wielebni prowadzili się w sposób bardziej moralny od swoich kolegów z Irlandii czy USA. Osoby molestowane seksualnie przez księży nabierają powoli odwagi. Obawiam się, że wkrótce ruszy lawina takich pozwów.

  • huston_mamy_problem

    Oceniono 305 razy 299

    na forum pełno zboczoncyh księży - juz boją się o swoją dup......zaraz będą popełniać samobójstwa :) fajnie :) wtedy za ich przestepstwa zaplaci organizacja ktora ich zatrudniała

  • kleofasik

    Oceniono 301 razy 295

    Ksiądz Zbigniew R. został skazany na dwa lata ... skoro został skazany, a więc uznany za winnego, zdaje się, że można podawać jego nazwisko, a nie tylko jego pierwszą literę.
    Oprócz odpowiedzialności przełożonych księdza pozostaje też sprawa odpowiedzialności pedagogów którzy wiedzieli o molestowaniu.

  • huston_mamy_problem

    Oceniono 298 razy 288

    tylko konsekwencje finansowe pozwolą nam Polakom na uwolnienie się od czarnej zarazy która zalała nasz słowiański kraj.
    Zachęcam więc do skarzenia w sądach cywilnych wszystkich sprawców molestowania sexulanego nieletnich, jesli ksiądz został skazany prawomocnym wyrokiem proces cywilny to pestka. Odszkodowanie około 40 - 50 tys Euro.
    Prosze brac kancelarie z Irlandii lub USA - żadnych polskich katolickich kancelarii, oni dla was nic nie wygrają.
    .
    w razie kłopotów i zbyt malego odszkodowania odwolywac się do Strassuburga.
    .
    ksiezapedofile,info

  • vincentvega77

    Oceniono 335 razy 269

    Chory u samych założeń system celibatu MUSI zostać wyeliminowany. Żadne farmazony jak ważna jest posługa, misja i poświęcenie nie mogą być głupim (tak głupim!) tłumaczeniem cierpienia tych dzieci. Mój syn nigdy nie zbliży się na kilometr do żadnej instytucji kościoła katolickiego, to chyba niestety jedyny sposób żebym mógł go chronić przed niebezpieczeństwem.

  • aniechich03

    Oceniono 298 razy 268

    Światło w Tunelu !
    Wreszcie
    Podziwiac należy tego chłopaka, że stanął naprzeciw tej potęznej Mafii Pedofilskiej dziuałającej pod przykrywka organizacji religijnej.
    Ruch Palikota po deklaracji, że nie będzie współpracował z władzami przy ujawnianiu pedofilów z własnych szeregów zostałby zdelegalizowany w tydzień.
    Biskup Michali w marcu 2012 roku oficjalnie splunął na ofiary pedofili podcza konferencji prasowej po zebraniu Episkopatu Polski i przyjęciu programu "Zero Tolerancji dla Pedofilii".
    Na obradach honorowym gościem był biskup Paetz.
    Państwo polskie podziękowało za oplucie i obiecało nie molestować księży pedofilów.
    Najnowszym dowodem jest zakaz pokazania reportażu w tv o Braciach Pedofilach prowadzących Gimnazjum w Gdańsku.
    Kościół Rzymsko-Pedofilski jest CHRONIONY instytucjonalnie przez Państwo Polskie.
    Nieprawdopodobne ale niestety prawdziwe.
    Działa cały przemyslny system obezwładniania psychicznego ofiar i świadków.
    Słuchałem tego chłopaka.
    To przerażające, ale tak reaguje większość rodziców dzieci molestowanych przez księży i zakonników.
    Nie wierzą swoim dzieciom.
    A potem zastraszani przez kierownictwo szkoły i Kościół nabieraja wody w usta.
    W najlepszym razie wyjeżdżaja z miejscowości gdzie dzieciak był gwałcony.
    Ksiądz lub zakonnik działa dalej.
    Państwo polskie ułatwia mafii pedofilskiej działanie.
    10 lat przedawnienie powoduje, że ci odważni , którzy zdecydują się zeznawać przeważnia trafiaja na tzw.przedawnienie przestępstwa.
    Projekt Ruchu Palikota - jeden z mądrzejszych o wyłączeniu pedofill spod przedawnienia leży u kościelnej pani Marszałek Kopacz , która czeka na nominacje na ambasadora w Watykanie.
    Tylko sprzeciw obywatelski może coś zmienić.
    Chwała TOK Fm za ten reportaż.
    Kropla drąży skałę.
    Ciekawe czy znajdzie się w tym kołtuńskim kraju odważny adwokat nie bojący się stanąć w obronie ofiary Mafii Pedofilskiej nazywającej się Kościół Rzymsko-Katolicki.
    Czy adwokat też może się powłać na klauzulę sumienia ?
    Państwo wyznaniowe w rozkwicie.

  • vorpal_saber

    Oceniono 259 razy 259

    "Polecono mi kilku prawników z Koszalina. Jednak gdy usłyszeli, że stroną w sprawie ma być kuria biskupia koszalińsko-kołobrzeska, odmówili. "

    "Ks. Zbigniew R. został skazany na 2 lata pozbawienia wolności. Bezwarunkowo. Jednak kara nie została wykonana."

    Słodko. Czyli jasno i wyraźnie wynika, że Kościół w Polsce to święta krowa której nikt się nie ośmieli tknąć. Jak wobec tego wyglądają bajędy biskupów o "ataku na Kościół katolicki"?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane