Większość reklam wisi nielegalnie. "Kary finansowe to nieskuteczny straszak. I tak wieszają je, gdzie się da"

Reklama na reklamie w Jankach pod Warszawą

Reklama na reklamie w Jankach pod Warszawą (Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

- Reklamowa anarchia to choroba wszystkich polskich miast - mówi Wojciech Wagner, nowy Naczelnik Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej w Warszawie. Jego zdaniem nie da z niej wyleczyć bez zmian w obowiązującym prawie. Na te niestety, musimy jeszcze poczekać. Dlatego ratusz zacznie od audytu miejsc, w których można legalnie wywieszać reklamy. Bo na razie nikt nawet nie wie, ile ich jest.
Kiedyś postrzegana była jako powiew zachodu, dziś jest problemem, który dostrzegają już nie tylko organizacje pozarządowe, ale także urzędnicy oraz sami mieszkańcy. Chaos i reklamowa anarchia to problem ogromny. Reklamowa samowolka trwa w najlepsze, a bez zmiany prawa trudno będzie ją wygrać. I póki co, musimy znosić oszustwa firm i pojedyńczych osób, wieszajacych bez zgody i gdzie popadnie szpetne, pstrokate banery czy płachty.

Firmy boją się grzywny i same zdejmują?

Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Warszawie podsumował kontrole reklam, które przeprowadził w ubiegłym roku. Okazuje się, że większość z nich wisi nielegalnie! Podobne wyniki dały kontrole w Poznaniu - aż 90 procent reklam wisiało nie zgodnie z prawem. 

- W stolicy urząd wszczął 425 postępowań przeciwko firmom, które bezprawnie powiesiły swoje reklamy w przestrzeni miejskiej - mówi Andrzej Kłosowski: - Spośród tych 425 spraw, około 30 procent reklam usunięto, w pozostałych przypadkach toczy się w dalszym ciągu postępowanie. 35 postępowań jest na etapie egzekucji, a wtedy wiele reklam "powieszonych na dziko" znika, bo firmy boją się grzywny (maksymalnie 50 tysięcy złotych) i aby jej uniknąć dokonują samodzielnie rozbiórki.

Jednak, jak dodaje Kłosowski, widmo kary finansowej działa jak nieskuteczny straszak i tylko na chwilę groźba sankcji wpływa na zmianę podejścia firm, które oszukując, wieszają reklamy gdzie tylko się da. - Niewątpliwie tak jest. My o każdej samowoli informujemy organa ścigania, prokuraturę. Dotąd nie spotkałem przypadku, żeby prokuratura wszczęła jakiekolwiek postępowanie w tej kwestii, w większości są one umarzane albo śledczy odmawiają wszczęcia sprawy.

"Urzędnicy sobie nie radzą, to pomożemy"

W stolicy Wielkopolski do walki z reklamami ruszyło stowarzyszenie Ulepsz Poznań. Postanowiło wspomóc urzędników akcją " Nie wieszam" , na stronie internetowej i na FB zamieszcza zdjęcia reklam szpecących miasto, przykrywających nierzadko całe fragmenty kamienic. Przyjmują też zgłoszenia od mieszkańców i nakłaniają firmy wieszające nielegalne nośniki, do rezygnacji z takiej wątpliwej formy promocji.

Dlaczego przystąpili do akcji? - Głównie z bezsilności - opowiada Agata Tryksza ze Stowarzyszenia. - Stwierdziliśmy, że skoro urzędnicy sobie nie radzą, to im pomożemy. Skoro prawo jest mało skuteczne, to spróbujemy odwołać się do innych aspektów, czyli np. do poczucia obowiązku za wspólną przestrzeń, do sumienia, poczucia estetyki, wymarzyliśmy sobie, ze stworzymy taką modę na niewieszanie i to jest nasz cel.

Na razie udało się namówić kilku przedsiębiorców do zdjęcia reklam m.in. z okolic Starego Rynku i deptaku przy ulicy Półwiejskiej - zdradza Agata Tryksza. Ale nie jest łatwo namówić firmy do współpracy, bo prawo i związane z nim kary finansowe są mało restrykcyjne. Z kolei, gdy sprawa trafia do sądu ciągnie się miesiącami lub bywa umarzana.

Mentalność Polaków powoli się zmienia

Z raportu TNS Polska wynika, że 56% Polaków uważa, że mieszkańcy i lokalne władze powinny mieć wpływ na to, co jest budowane w okolicy, a 78% oczekuje regulacji w dziedzinie zagospodarowania ładu przestrzennego. 72% z nas twierdzi, że ilość reklamy zewnętrznej powinna zostać ograniczona, a 56% społeczeństwa chciałoby całkowitego usunięcia reklamy z centrów miast. Tegoroczne badania TNS Polska otworzyły nowy rozdział w postrzeganiu problemu outdooru w naszym kraju. Można zatem domniewymać, że raport potwierdza, że mentalność Polaków powoli, ale jednak się zmienia.

Ale na razie walka jest nierówna, przyznaje Xawery Stańczyk ze Stowarzyszenia Miasto Moje a w Nim: - Dotychczasowe prawo daje niewielkie możliwości, plany zagospodarowania przestrzennego nie sprawdzają się jako narzędzie regulacji przestrzeni publicznej.

Reklamowa anarchia to choroba wszystkich miast

Nowy Naczelnik Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej w Warszawie ma trudne zadnie. Jego poprzednik Grzegorz Piątek na tym stanowisku wytrzymał tylko 3 miesiące. Teraz Wojciech Wagner zaczyna podobnie - od zapowiedzi uporządkowania chaosu reklamowego. Najpierw chce przeprowadzić audyt, czyli stworzyć pełną bazę bilboardów, słupów ogłoszeniowych i miejsc, w których wieszane są legalne reklamy.

- Reklamowa anarchia to choroba wszystkich polskich miast - tłumaczy Wagner, dlatego jego zdaniem nie da z niej wyleczyć bez zmian w obowiązującym prawie. Na te niestety, musimy jeszcze poczekać. Ale już teraz można próbować wyjść problemowi naprzeciw. Jego koncepcja jest prosta, bo już dziś miasto może lepiej zarządzać należącymi do niego terenami i usuwać z nich nielegalne reklamy, uczulając zwłaszcza na ten problem zarządców dróg. Chodzi m.in. o to, by zarządcy miejskiego mienia nie przedłużali umów z inwestorami, których reklamy zostały umieszczone niezgodnie z zarządzeniem prezydenta.

Do tej pory nikt nie policzył słupów reklamowych

Zakazuje ono mi.in. umieszczania reklam na obiektach zabytkowych, na ażurowych balustradach balkonów i tarasów, w parkach, zadrzewionych skwerach, cmentarzach i innych terenach zieleni miejskiej a także na ich ogrodzeniach. Pełna inwentaryzacja bilboardów i słupów ogłoszeniowych jest konieczna, choćby z prostego powodu, że nikt do tej pory ich nie policzył - mówi Jarosław Jóźwiak ze stołecznego Ratusza.

Audyt rozpocznie się w marcu, w planach jest także przygotowanie odpowiednich procedur, które w przyszłości ułatwią dzielnicom samodzielne usuwanie nielegalnych reklam z terenów miejskich.

O swoich podejrzeniach, co do legalności powieszonej reklamy w stolicy można także samodzielnie informować miasto dzwoniąc na infolinię 19 115 albo zgłaszając problem w zarządzie dróg miejskich. To na razie tyle. A wszyscy zaangażowani w walkę z reklamowym wyścigiem zbrojeń w przestrzeni miejskiej, muszą poczekać na nowe prawo. W Sejmie trwają prace nad prezydenckim projektem ustawy krajobrazowej. Ta ma pozwolić na określenie, jakie elementy naszego krajobrazu mają podlegać szczególnej ochronie, co ma położyć kres panującej w wielu miejscach kraju reklamowej samowolce.

Przepisy mają zdefiniować dokładnie, czym jest reklama, czym krajobraz, i wedle jakich zasad reklamy mogą funkcjonować w przestrzeni publicznej. Samorządy zostaną też wyposażone w klarowne reguły ustalania opłat reklamowych. Obowiązek ich wnoszenia do samorządowej kasy będą mieli właściciele lub użytkownicy nieruchomości, na której znajduje się np. billboard. Projekt ustawy zgłoszony przez prezydenta Bronisława Komorowskiego zakłada m.in., że rady gmin będą mogły same ustalać zasady i warunki umieszczania tablic, reklam, a także skuteczniej karać za łamanie prawa. 

Komentarze (35)
Większość reklam wisi nielegalnie. "Kary finansowe to nieskuteczny straszak. I tak wieszają je, gdzie się da"
Zaloguj się
  • buk.horror.dulszczyzna.00

    Oceniono 17 razy 17

    Reklama wisi nielegalnie,a osobę chcącą usunąć
    tę nielegalną reklamę ciąga się po sądach i karze!!
    Jak tak może być?

  • saidakbar

    Oceniono 17 razy 15

    Co za głupie pieprzenie :):) kary przynoszą skutek jeśli są dotkliwe wystarczy je podnieść do powiedzmy 100.000zl za każdy nielegalnie powieszony plakat,ulotke itd tadaaaaaa :)

  • michal-wiktorczyk

    Oceniono 15 razy 11

    "Kiedyś postrzegana była jako powiew zachodu"

    Kto kiedy kolwiek widzial taki koszmar jak na powyzszym zdjeciu?

  • pannamarianna777

    Oceniono 12 razy 8

    Może trzeba karać nie tylko wywieszającego reklamy, a odpowiednio wysoko udostępniającego murek, ściankę, placyk bez zezwolenia

  • jakub1975wawa

    Oceniono 5 razy 3

    Urzedole sobie nie radzą to pomorzemy. A teraz moja sugestia nie ma to jak zapach plonacej nielegalnie powieszonej reklamy o poranku

  • pfolejniczak

    Oceniono 2 razy 2

    A może po prostu stanowczo egzekwować prawo i karać urzędników, którzy tego nie robią. Przestałoby im się brać łapówki za przymykanie oka na takie bezprawie.

  • kretkris100

    Oceniono 2 razy 2

    Karac gluptaczkow powaznymi karami , a nie mandatami !!!

  • ciemnyludd

    Oceniono 6 razy -2

    Prezydentury nie są dla przywódców ludu...Mamy z tym pewne...n i e c i e k a w e...doświadczenie...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Polecamy