"Osób chorych i przeziębionych nie obsługujemy"

Takie ogłoszenie pojawiło się na drzwiach jednego z biur w Lublinie. To agencja pracy tymczasowej, do której zgłaszają się kandydaci szukający jakiegoś zajęcia. Zdaniem lekarzy wywieszanie tego typu ogłoszeń to absurd.
Wywieszona na drzwiach kartka zwróciła uwagę słuchacza Radia TOK FM, pana Michała. - Byłem mocno zdziwiony - przyznaje. Z jednej strony kartka go rozbawiła, ale z drugiej dała do myślenia. - Jeśli miałbym grypę i zobaczyłbym takie bezsensowne ogłoszenie, to wszedłbym do takiego biura specjalnie - mówi nasz słuchacz.

Ogłoszenie jest grzeczne i "układne"; są w nim zwroty w stylu "prosimy o rozsądek; prosimy o zrozumienie; prosimy serdecznie". - Ale treść tej kartki budzi mój zdecydowany sprzeciw - dodaje słuchacz. Pracownicy agencji nie chcieli z nami o ogłoszeniu rozmawiać. Udało nam się jedynie ustalić, że według nich to forma ochrony przed grypą.

Co na to lekarze i psycholodzy?

Dr Sławomir Kiciak z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie podkreśla, że każdy może wywieszać, co chce. Pytanie tylko, jaki jest tego sens. - Nie ma sensu zamykać się przed innymi w domu czy w urzędzie - mówi specjalista chorób zakaźnych. Przypomina, że najważniejsze w walce z grypą jest przestrzeganie podstawowych zasad higieny: mycie rąk, zasłanianie ust przy kaszlu i unikanie dużych skupisk ludzkich (np. hipermarketów czy kin). - A dla autorów tego ogłoszenia mam jeszcze jedną informację: od osób chorych można się zarazić już dzień przed wystąpieniem u nich objawów choroby - mówi dr Kiciak. To oznacza, że jak ktoś ma czerwony nos i kaszle to może być dla otoczenia mniej groźny niż ten, kto jeszcze objawów nie ma, ale tak naprawdę już jest chory.

Psycholodzy przyznają, że takich ogłoszeń jak to w Lublinie o "nieobsługiwaniu chorych na grypę" z dnia na dzień może być więcej, bo zadziała prosty mechanizm psychologiczny. - Znajdą się naśladowcy, którzy wyjdą z założenia "jeżeli ktoś ma prawo nie przyjmować osób zagrypionych, to ja też nie muszę" - mówi Piotr Kwiatkowski z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Marii Curie - Skłodowskiej w Lublinie. - Takie ogłoszenie to dodatkowe wprowadzanie paniki. Nieuprawnione stawianie diagnoz przez pracowników biura w klientach agencji może budzić lęk - przyznaje psycholog, dr Małgorzata Sitarczyk.

Lekarze apelują: nie dajmy się zwariować. By niebawem zakazy wstępu dla osób chorych i przeziębionych nie pojawiły się w autobusach, urzędach czy restauracjach.

Dostęp Premium TOK FM