Czeski film w resorcie sprawiedliwości. Nikt z urzędników nie wiedział o "narkotykowych" planach Czumy?

Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi, że nigdy nie miało planów, aby odstąpić od karania za posiadanie niewielkiej ilości narkotyków. Były minister Andrzej Czuma odpowiada, że taką propozycję przedstawiał premierowi. Kto ma rację?
- Niezmiennie uważam, że możliwość odstąpienia od ścigania osób posiadających nieznaczne ilości środków odurzających usprawni funkcjonowanie organów ścigania. Zwiększy też skuteczność zwalczania handlu narkotykami - twierdzi Andrzej Czuma.

Gdy on szefował resortowi sprawiedliwości taka propozycja w założeniach do projektu ustawy antynarkotykowej miała być wysłana do Kancelarii Premiera. Czuma wówczas zapowiadał, że każdy, kto zostanie złapany na posiadaniu niewielkiej ilości narkotyków i wskaże dilera, który mu je sprzedał oraz podda się leczeniu odwykowemu, może uniknąć kary. Ale w przyjętych już przez rząd złożeniach do projektu tak jasno zapisanego rozwiązania nie ma. Tym samym resort sprawiedliwości wycofał się z pomysłu Andrzeja Czumy - twierdzi w dzisiejszym wydaniu "Dziennik Gazeta Prawna".

Resort sprawiedliwości: nigdy nie było takiej propozycji

Tym informacjom zaprzecza Ministerstwo Sprawiedliwości. Urzędnicy tłumaczą, nie mogą wycofać się z czegoś, co nie istniało. Joanna Dębek z biura prasowego resortu wskazuje na dokumenty umieszczone na stronach internetowych ministerstwa - Nie ma tam takiej propozycji - twierdzi. Podobnie mówi Barbara Wilamowska, koordynator ministerstwa ds. rozwiązywania problemów narkotykowych. - Nic się nie zmieniło. Taki projekt, jak zamieściliśmy na stronach ministerstwa we wrześniu taki pozostał - tłumaczy.

O pomyśle wiedział tylko Czuma i premier?

Czy zatem urzędnicy nic nie wiedzieli o takim pomyśle Andrzeja Czumy? Poinformowane o nim było Centrum Informacyjne Rządu, które 8 września na stronach Kancelarii Premiera umieściło odpowiednią notatkę na temat tej propozycji. Jednak napisano ją - jak się dowiedzieliśmy - na podstawie listu samego Czumy do premiera. - W projekcie powinien znaleźć się przepis dający prokuratorowi i sądowi możliwość zaniechania ścigania, w pewnych sytuacjach, osób posiadających nieznaczne ilości środków odurzających przeznaczonych na własny użytek, jeśli pomogą organom ścigania w schwytaniu handlarzy narkotyków - czytamy w notatce.

Na tym nie koniec. Dużo wcześniej, bo 24 lipca o takim pomyśle mówił premier Donald Tusk na konferencji prasowej. - Gorąco wspieram ministra Czumę, w tym by do więzień trafiali dilerzy, a nie ludzie z niewielką ilością narkotyku - ogłosił szef rządu. Zaledwie cztery dni później w radiu Tok Fm Czuma potwierdzał, że chce lżejszego traktowania dla posiadaczy małej ilości narkotyków pod warunkiem wskazania osoby, która mu je sprzedała.

Czuma: Jeżeli posiadacz wskaże dilera to powinien być lżej traktowany | wideo


Tego samego dnia Krzysztof Kwiatkowski, wówczas wiceminister sprawiedliwości zachwalał propozycję Andrzeja Czumy. - Chcemy zmienić przepisy, bo jest ponad 20 tys. wyroków skazujących osób posiadających małe ilości narkotyków. O połowę zmniejszyła się ilość skazanych dilerów - mówił w TVN24 Kwiatkowski.

"Słowa Czumy zostały źle zrozumiane"

Co więc stało się z pomysłem byłego ministra sprawiedliwości? - Oczywiste jest, że nowy szef resortu ma prawo mieć odmienny pogląd w tej sprawie - twierdzi Czuma.

Barbara Wilamowska, koordynator ministerstwa ds. rozwiązywania problemów narkotykowych: - Nic nie zmienialiśmy. Słowa pana ministra Czumy na temat tego projektu mogły być po prostu źle zrozumiane. Nie każdy jest prawnikiem, więc, gdy go minister prezentował mówił tak, aby trafiło to do szerszego odbioru. Chcieliśmy pokazać, że ustawa jest przeciwko dilerom - zapewnia.

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Skomentuj:
Czeski film w resorcie sprawiedliwości. Nikt z urzędników nie wiedział o "narkotykowych" planach Czumy?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX