Po 23 latach zaczął się komunikować. Naukowcy: Czy to na pewno jego słowa?

46-letni Rom Houben siedzi przed ekranem dotykowym. Jego rękę podtrzymuje terapeutka. Rom delikatnymi ruchami ma wskazywać co nacisnąć. Tę scenę pokazały media na całym świecie. Wkrótce pojawiły się wątpliwości: kto tak naprawdę wysyła komunikaty?
Rom Houben uległ wypadkowi samochodowemu w 1983 roku. Lekarze uznali wówczas, że jest w stanie wegetatywnym - części mózgu odpowiedzialne za świadomość są wyłączone. Trzy lata temu jeden z lekarzy odkrył, że to nieprawda. Rom miał świadomość tego, co się dzieje. Jego historia obiegła świat dwa dni temu.

Fakt, że po 23 latach Rom komunikuje zaczął komunikować się z otoczeniem, dał nadzieję wielu rodzinom. Jednak w mediach i na blogach pojawiły się także głosy naukowców, którzy wyrażają wątpliwości co do wiarygodności sposobu komunikacji Roma ze światem.




Głosy krytyczne

Jednym z pierwszych sceptyków, który wypowiedział się na temat przypadku Roma, był bioetyk prof. Arthur Caplan z Uniwersytetu Pensylwanii. - Bywa tak, że to osoba która podtrzymuje rękę tworzy wiadomości, nie pacjent, któremu ma ona pomagać - stwierdził.

Wątpliwości potwierdził dr. Graham Powell z British Psychological Society. Jego zdaniem, w naukowej literaturze nie można znaleźć żadnego potwierdzenia, że uproszczona metoda komunikacji - zastosowana w przypadku Roma - jest wiarygodna. - Jedna osoba twierdzi, że to pacjent ją nakierowuje, wskazuje co nacisnąć. Jednak nie mamy pewności, że jest tak rzeczywiście - mówi. Jak sugeruje, ryzyko pomyłki byłoby mniejsze, gdyby pacjent miał do wyboru jedynie dwie odpowiedzi: "tak" i "nie".

"Sprawdzaliśmy wiarygodność"

- Prawdopodobnie też miałbym wątpliwości, gdyby nie fakt, że dobrze znam tego pacjenta - mówi neurolog dr. Steven Laureys, który trzy lata temu odkrył, że mózg Roma pracuje. - Moim zdaniem, istotne są dwa pytania: Czy jest przytomny? Czy może się komunikować? Odpowiedź w jednym i drugim przypadku brzmi: "Tak" - dodaje.

Laureys podkreśla: sprawdzaliśmy już, czy słowa, które pojawiają się na ekranie to rzeczywiście myśli pacjenta. W jaki sposób? Pokazywano mu różne obiekty w momencie, gdy terapeutki nie było w pokoju. Gdy wróciła, Roma pytano co dokładnie widział. Odpowiadał poprawnie.

Jak podkreślają lekarze badający przypadek, już trzy lata temu odkryto, że Rom ma świadomość tego, co się dzieje. Pacjent miał więc czas, by poprawić swoje możliwości komunikacyjne. Do obecnego stanu doszedł po wielu miesiącach ćwiczeń. I wciąż się rozwija. Pod opieką lekarzy pracuje nad tym, by małymi kroczkami usprawniać swoje ruchy.

Dostęp Premium TOK FM