9 godzin wieziono chorego z Kępna do Wrocławia (80 km)

9 godzin trwał transport chorego na A/H1N1 lekarza ze szpitala w Kępnie do kliniki we Wrocławiu. Karetka powinna przejechać 80 kilometrów maksymalnie w dwie godziny, jednak bateria zasilająca sztuczne płuco wytrzymała zaledwie pół godziny. Co chwila trzeba było ją doładowywać na stacjach benzynowych.
Stan chorego w środę nagle się pogorszył. Lekarze zdecydowali, że mimo to, przetransportują go do Wrocławia. - To był pierwszy taki transport w Polsce. W karetce pracowało sztuczne płuco, do którego podłączony był pacjent z ciężką niewydolnością oddechową - mówi prof. Juliusz Jakubaszko, krajowy konsultant w dziedzinie medycyny ratunkowej

Pomogli strażacy

Sztuczne płuco zasila bateria na 220 wolt. Takiego zasilania nie ma w karetkach.

Przejazd karetki z Kępna do Wrocławia miał trwać dwie godziny. Teoretycznie bateria powinna wytrzymać. Wytrzymała zaledwie pół godziny. Karetka z chorym musiała się zatrzymać na stacji benzynowej pod Oleśnicą. Tam medycy ładowali baterie sztucznego płuca przez dwie godziny. Gdy wyruszyli, po raz kolejny bateria zaczęła słabnąć. Po kilkunastu minutach znów zatrzymali się na stacji benzynowej w Bykowie. 

W sumie karetka przewożąca nieprzytomnego pacjenta miała trzy przystanki. Na przedmieściach Wrocławia, na Psim Polu, z pomocą przyjechali strażacy. Trzema wozami strażackimi przeholowali karetkę do kliniki. 

Jeden wóz strażacki miał agregat. Po dachach samochodów poprowadzono kabel z prądem i tym sposobem zasilone zostało sztuczne płuco. - Pacjent po 9-godzinnym transporcie jest w stanie ciężkim, ale stabilnym - zapewnił radio TOK FM prof. Jakubaszko . 

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny