Osiłki chciały wyłudzić kasę od "Tygrysa" - sąd nie pozwolił

Dariusz "Tygrys" Michalczewski bił się na sopockim Monciaku, ale kary nie poniesie. Sąd umorzył sprawę przeciwko bokserowi i jego kompanom ze względu na małą szkodliwość popełnionego czynu.
- Dariusz Michalczewski jest w majestacie prawa osobą nie skazaną i nie karaną wedle stanu na dzień dzisiejszy - tłumaczy obrońca boksera Paweł Brożek.

Z wyroku Dariusz Michalczewski jest zadowolony: - Sąd zrobił dobrze - mówił tuż po ogłoszeniu wyroku. - Takim osiłkom nie można przyznawać racji. Jesteśmy niewinni, tylko odciągaliśmy innych chłopaków, żeby tamtych nie zabili - podkreśla Michalczewski. - Ja nikogo nie biłem, gdybym go uderzył... - nie kończy.

Michalczewski: Jestem niewinny i cały czas tak mówiłem


Ten sam wątek podjął sąd. - Gdyby poszkodowany otrzymał tyle ciosów o ilu mówił, jego obrażenia byłyby zupełnie inne - mówiła w uzasadnieniu sędzia. Podkreśliła też, że "gdyby nie zachowanie poszkodowanego żadnej bójki by nie było".

Adwokat poszkodowanego Jerzy Buszewski z takiego obrotu sprawy jest zadowolony. - Dlatego, że została orzeczona wina wszystkich oskarżonych - tłumaczy. Nie wyklucza jednak procesu cywilnego. - Zadecyduje o tym mój klient - dodaje.

Były bokser radzi traktować wyrok jako przestrogę: To były zwykłe osiłki, które zaplanowały akcję i chciały wyłudzić pieniądze - przekonywał Michalczewski. - Myślę że będzie to nauczka dla innych, którzy będą takie rzeczy inscenizować.

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny