Taką nawiązkę przyznał krakowski Sąd Rejonowy małej dziewczynce z Włoch, która dwa lata temu podczas wizyty w jednej z restauracji, została pogryziona przez psa właścicielki.
Dodatkowo kobieta usłyszała wyrok dwóch lat pozbawienia wolności, w zawieszeniu na trzy lata. - Wina oskarżonej nie budzi żadnych wątpliwości - mówi sędzia Konrad Goździewicz. Oskarżona naraziła pięcioletnią wówczas dziewczynkę na niebezpieczeństwo utraty życia, pozostawiając dwa amstaffy bez należytego nadzoru i bez kagańców. Dziewczynka została bardzo mocno pogryziona i trwale oszpecona.
Zdarzenie miało miejsce w restauracji na ulicy Grodzkiej, gdzie dziewczynka przebywała razem z rodzicami i ich znajomymi. Gdy dzieci poszły do toalety, z zaplecza wyszły dwa amstaffy. Jeden z nich rzucił się na 5-latkę. Dziewczynka przeszła szereg skomplikowanych zabiegów i do tej pory znajduje się pod opieką psychologa, bardzo boi się psów.
- Zasądzona kwota jest jedynie nawiązką, gdyż sąd karny co do zasady nie jest właściwym sądem do dochodzenia roszczeń o charakterze cywilnym - mówi sędzia Goździewicz. To równocześnie maksymalna kwota, którą sąd mógł zasądzić w procesie karnym. Sędzia dodaje, że pokrzywdzona może się starać o wyższe zadośćuczynienie w sądzie cywilnym.
- Najpierw muszę skonsultować się z rodzicami dziewczynki i dopiero wtedy podejmiemy decyzję o ewentualnym złożeniu pozwu cywilnego - mówi mec Beata Stec Kolanko - oskarżyciel posiłkowy.
Obrońca oskarżonej zapowiada z kolei, że złoży wniosek o uzasadnienie wyroku i po zapoznaniu się z nim, nie wyklucza także złożenia apelacji.