Stalkerka zniszczyła życie lekarzowi. Rusza jej proces

Przez 5 lat nękała i szykanowała lekarza. Teraz stanęła przed warszawskim sądem. Mowa o 31-letniej kobiecie oskarżonej o stalking. Warszawianka nie ma sobie nic do zarzucenia, a chirurg utrzymuje, że stracił karierę zawodową.
Wszystko zaczęło się od zwykłej wizyty u lekarza. Marta P. miała drobny problem chirurgiczny. Wizyta trwała dziesięć minut.

Po tygodniu pacjentka przyniosła kwiaty i drobny prezent. Potem zaczęła dzwonić, radząc się w sprawach medycznych. Następnie przysyłać erotyczne esemesy i e-maile z dołączonymi serduszkami. Gdy lekarz nie reagował na wyznawane uczucie, kobieta zaczęła mu grozić.

- Przychodziły listy, że zabije mnie, mojego syna i moją żonę - mówił przed rozprawą chirurg.

Wkrótce po tym w Internecie zaczęły się pojawiać fałszywe profile lekarza. Kobieta przedstawiała go jako geja szukającego nowych znajomości. Na portalach pod pseudonimami pisała o lekarzu: "zdehumanizowane bydlę, które upaja się zadawaniem bólu kobietom". Do dyrekcji szpitala wpływały anonimy, że jest łapówkarzem.

Obrońca: "Nie ma dowodów, że to ona"

- Zgromadzony materiał dowodowy tworzy jedną wersję zdarzeń, która układa się w logiczny łańcuch i nie pozostawia wątpliwości, że to Marta P. jest sprawczynią zarzucanych jej czynów - twierdzi pełnomocnik lekarza mecenas Rafał Rogalski.

Innego zdania jest obrońca kobiety Tomasz Janeczko. Jego zdaniem nie ma dowodów, że listy, sms-y i maile wysyłała oskarżona.

Biegli psychiatrzy ocenili, że kobieta jest poczytalna, ale ma zaburzoną osobowość. Grozi jej do dwóch lat więzienia.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM