Janusz Morgenstern nie żyje. Miał 89 lat

Janusz Morgenstern

Janusz Morgenstern (Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta)

Zmarł Janusz Morgenstern, wybitny reżyser i producent, autor filmów "Jowita", "Do widzenia, do jutra", a ostatnio "Mniejszego zła" - poinformował Polski Instytut Sztuki Filmowej. Miał 89 lat.
W czasie II wojny światowej był żołnierzem II Armii Wojska Polskiego. Po wojnie rozpoczął studia w łódzkiej filmówce. Karierę zaczynał u boku Wandy Jakubowskiej i Andrzeja Wajdy. Jako asystent albo drugi reżyser pracował przy "Lotnej", "Pokoleniu", "Kanale" i "Popiele i diamencie".

To on odpowiadał za wymyślenie słynnej sceny z płonącymi kieliszkami w "Popiele i diamencie". - Goniliśmy za obrazem, bo cenzorzy ścigali słowa, nie obrazy - opowiadał Wajda. - Ja wojnę spędziłem w Generalnej Guberni, wódki pić się nie nauczyłem. Co innego Kuba [Morgenstern - red.], on spędził lata na terenie ZSRR. Tam się piło więcej i on wymyślił kieliszki - wspominał.



Zadebiutował filmem "Do widzenia, do jutra" ze Zbigniewem Cybulskim i Teresą Tuszyńską w rolach głównych, a także muzyką Krzysztofa Komedy. Do jego najgłośniejszych filmów zalicza się m.in. "Trzeba zabić tę miłość" i "Jowitę" na podstawie powieści "Disneyland" Stanisława Dygata.

Morgenstern był też autorem seriali "Stawka większa niż życie", "Kolumbowie", "Polskie drogi". Reżyserował też szereg spektakli teatralnych dla telewizji, zajmował się produkcją filmów. Wkrótce do kin trafi film "Róża", którego był koproducentem. Ostatnio zagrał też w filmie "Uwikłanie".

W 2009 r. mówił "Gazecie Wyborczej": - Jestem w kinie od lat 50. i myślę, że udało mi się przejść ten okres bez plamy. Ktoś wyliczył, że "Stawkę większą niż życie" obejrzało miliard ludzi, bo była pokazywana nawet w Ameryce Południowej. A gdy "Polskie drogi" puszczano u nas po raz pierwszy, miały po 18 mln widzów.



Był wielokrotnie nagradzany - za krótkometrażowy "Ambulans" z 1961 r. otrzymał I nagrodę w San Francisco, za "Jowitę" w 1967 r. wyróżnienie na festiwalu w San Sebastian, przed rokiem z kolei został nagrodzony Platynowym Lwem za całokształt twórczości podczas Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Do San Sebastian wrócił po latach - w 1991 r. był członkiem jury festiwalu.

- Dostałem bardzo dużo różnych nagród i to przeważnie za granicą. To jest kwestia zawodu. Najbardziej szanuję ludzi, którzy wspaniale potrafią wykonywać swój zawód. Jeżeli chodzi o kwestie artystyczne, to się rzadko udaje. Mam nadzieję, że mi w dwóch, trzech wypadkach się udało - mówił trzy lata temu po odebraniu Orła za całokształt twórczości.

"Życie raz jeszcze". Przeczytaj wywiad z Januszem Morgensternem >>

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy