Prosił o fotoradar - bezskutecznie. Sam postawił znak. Trafi przed sąd? [ZDJĘCIA]

Najpierw mieszkańcy Konina, którzy nie mogli doprosić się fotoradaru przy ruchliwej drodze, zrobili budki dla ptaków, które łudząco przypominają urządzenie do wyłapywania przekraczających prędkość. Mieszkaniec Świerczewa poszedł o krok dalej. Ustawił na swojej działce znak informujący o pomiarze prędkości.
- Leszczyńska to jest nieduża, ale ruchliwa ulica. W sąsiedztwie jest plac zabaw, szkoła, kilka przejść dla pieszych. Prosiliśmy cztery lata temu o ustawienie tu stałego fotoradaru. Złożyliśmy wniosek do zaopiniowania policji. Ta wyraziła zgodę. Dokumenty trafiły do Zarządu Dróg Miejskich, ten skierował zapytanie do Straży Miejskiej. I tu okazało się, że odpowiedź jest negatywna. Nie dostaliśmy uzasadnienia - opowiada Paweł Zoellner, mieszkaniec Świerczewa i jednocześnie działacz Rady Osiedla Górczyn.

- W końcu postanowiłem ustawić samodzielnie znak na swojej posesji. Pytałem się nawet funkcjonariusza Straży Miejskiej z referatu Grunwald, czy wolno mi tak postąpić. Stwierdził, że nie jest to niezgodne z prawem. Mam na to świadków - dodaje.

ZDM: To łamanie prawa

I rzeczywiście: od strony formalnej urzędnicy i Straż Miejska mieszkańcowi Świerczewa nie mogą nic zrobić. - Znak znajduje się poza pasem drogowym, który jest w administrowaniu Zarządu Dróg Miejskich - mówi TOK FM Dorota Wesołowska, rzecznik ZDM w Poznaniu.

Strażnicy Miejscy uważają jednak, że sprawa powinna trafić do sądu: - W naszej ocenie jest to jednak łamanie prawa. To świadome wprowadzanie w błąd kierowców. Co się stanie gdy dojdzie tam do tragedii? Kto poniesie tego konsekwencje? - pyta Przemysław Piwecki, rzecznik Straży Miejskiej w Poznaniu. I dodaje: - Skierowanie do sądu tej sprawy, to żadna próba pokazywania naszej siły, ale próba rozwiązania sprawy, której przepisy nie regulują.

Jednocześnie Piwecki przekonuje, że ulicy Leszczyńskiej strażnicy nigdy nie zaniedbywali: - Pojawialiśmy się tu z naszym radarem przenośnym, robiliśmy pomiary prędkości. Podobne działania, z tego co mi wiadomo, przeprowadzała policja drogowa.

Mieszkańcy popierają Zoellnera

Mimo to Paweł Zoellner jest przekonany, że postąpił dobrze, stawiając znak pomiaru prędkości. Zresztą wtórują mu mieszkańcy Świerczewa, choć nie chcą wypowiadać się oficjalnie w tej sprawie: - Rzeczywiście bywa tu niebezpiecznie, mało kto jedzie przepisowo 50 km/h. Często dochodziło do kolizji, zderzeń, potrąceń pieszych, zwłaszcza na zakręcie przed którym znajduje się znak - mówi właścicielka jednego z punktów usługowych przy Leszczyńskiej.

Dlatego Paweł Zoellner nie obawia się spotkania z Temidą - Ciekawe jak sąd oceni szkodliwości mojego czynu? Komu ja zaszkodziłem? Tym co chcieli jechać przy placu zabaw setką, zabić kolejne parę osób? - pyta.

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (6)
Prosił o fotoradar - bezskutecznie. Sam postawił znak. Trafi przed sąd? [ZDJĘCIA]
Zaloguj się
  • duokwak

    Oceniono 1 raz 1

    No to po takiej "reklamie" lipnego znaku,wszyscy kierowcy oleją ograniczenie prędkości.Fotoradaru przecież nie ma:)

  • jasiekltd

    0

    W Poznaniu porzundek mus sein......

  • pawel.nn

    0

    To świadome wprowadzenia w bład jest przestepstwem - no to dla mnie bomba!!!
    Dzisiaj wysyłam piewsze doniesienia do prokuratury na polityków, jutro biore się za reklamy.
    A po drugie - to wolniejsza jazda jest zgodnie z ograniczeniem jest niebezpieczna?

  • kosa811

    0

    @piqwa
    Specjalistą od zapitalania w terenie zabudowanym 140km/h jest raczej prezes pewnej partii. Co prawda on wtedy śpi i śni o przystawce ze ślimaczków podczas lunchu wyborczego z apolityczną członkinią RPP, ale jego kierowca wie, jak lubi być wożony szefunio

  • atleista

    0

    "W naszej ocenie jest to jednak łamanie prawa. To świadome wprowadzanie w błąd kierowców. Co się stanie gdy dojdzie tam do tragedii? Kto poniesie tego konsekwencje? - pyta Przemysław Piwecki, rzecznik Straży Miejskiej w Poznaniu."

    Po pierwsze: który artykuł i jakiej ustawy mówi o czymś takim, jak "wprowadzanie w błąd kierowcy" i tego zakazuje? Bo jeśli jest taki, to czy zgodnie z nim należy usunąć również wszystkie banery i reklamy produktów, znajdujące się przy polskich drogach, a które "wprowadzają w błąd kierowcę" (np. płyn nie usuwający skutecznie plam)?

    Po drugie: w jaki sposób znak zmuszający kierowcę do wolniejszej i ostrożniejszej jazdy może doprowadzić do tragedii? I czy taki sam znak postawiony "legalnie" w takiej samej okoliczności do takiej tragedii już by nie doprowadził? Te "legalne" są jakoś wyświęcone i zapewniają sprzyjanie niebios?

    Po trzecie: dlaczego cały czas w naszym kraju to nie urzędy są dla ludzi, tylko odwrotnie. Uczciwy i praworządny obywatel musi o wszystko Jaśniepaństwo prosić, a w sądach tłumaczyć się za Jaśniepaństwa niewiedzę?

  • piqwa

    0

    ........a nie daj Boże ,żeby wypadkowi w tym mejscu uległ Jarosław W , pędzący na swoim motocyklu z prędkością przekraczającą dwa razy dopuszczalną ,Wtedy wymierzono by Pawłowi Zoelnerowi karę dozywotniego więzienia , bo to przeciez byłby zamach na tak znamienitego i . zasłuzonego europolityka .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX