Kraków: telefon z drugiej ręki. Kupisz kradziony, grożą ci dwa lata

Ładowarka - 20 złotych, pudełko i instrukcja obsługi - kolejne kilkadziesiąt złotych więcej. Ale komórkę w komisie można sprzedać i bez tego. Liczy się tylko cena, potem kłopoty ma klient.
Sławek Charmaj niedawno sprzedawał swój telefon. Stary model, sprzed dwóch lat, bo wymieniał na nowy. Na pięć odwiedzonych przez niego komisów tylko w dwóch od razu sprawdzili numer seryjny. - Mogłem go sprzedać bez zbędnych pytań, bez pudełka czy ładowarki - opowiada Sławek. - Ale automatycznie oferowano mi połowę wartości rynkowej telefonu.

Komis ma obowiązek spisać dane sprzedającego telefon z dokumentu tożsamości. Potrzebna jest też umowa kupna-sprzedaży. - U nas założenie było takie, żeby sprawdzać gwarancję i brać tylko telefony z pudełkiem - mówi Grzegorz, były pracownik jednego z krakowskich komisów. - Ale wiadomo: jeśli telefon był fajny, można go było okazyjnie kupić, a potem dużo drożej sprzedać, to braliśmy, mieliśmy to wliczone w koszta, w ryzyko handlowe - twierdzi.

Komórkowy biznes kręci się głównie na giełdach. Tam nie pytają o nic. - Zdarzało się, że kupowaliśmy telefony na giełdzie, mieliśmy oryginalne umowy, opakowania, a nawet druczki gwarancyjne i na tym można było sporo zarobić - twierdzi Tomasz, były pracownik punktu GSM. - Ale to było kilka lat temu, teraz jest tyle modeli na rynku, taki wybór, że nie zawsze opłaca się ryzykować - dodaje.

Policja: Umowa to podstawowe zabezpieczenie

Ale telefon bez pudełka nie zawsze musi być kradziony, bo - według Grzegorza - mało kto trzyma w domu pudełka i dokumenty. Jak sprawdzić telefon? - Najważniejszy jest numer IMEI - mówi Krzysztof Janik z komisu przy ul. Starowiślnej. - Ten z telefonu musi zgadzać się z numerem na pudełku. Jeśli jest inaczej , aparatu nie bierzemy - zapewnia.

Przed zakupem telefonu z drugiej ręki numer IMEI powinniśmy sprawdzić trzykrotnie. - Wystukać na klawiaturze telefonu, sprawdzić na baterii i na pudełku od aparatu - wymienia Katarzyna Padło z małopolskiej policji. - Podstawowym zabezpieczeniem jest umowa kupna-sprzedaży - przypomina.

Taką umowę możemy pokazać przy policyjnej kontroli. Jeśli jednak okaże się, że kupiony w komisie telefon jest kradziony, grozi nam oskarżenie o nieumyślne paserstwo i dwa lata więzienia.

Ile kradzionych telefonów odnajdują policjanci? Takich statystyk nie ma. Kradzieży zgłoszonych krakowskiej policji tylko w tym roku było 700.

Jak to robią kobiety w Nepalu

Kobiety znalazły swój sposób na życie. Na ulicy. Dosłowniefot. Darek Zalewski

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM