Armia chce się promować. Znani sportowcy zostają żołnierzami. Rozkaz: zdobywać medale

Sportowcy w armii mają zdobywać medale. Takie zadania stawiają przed nimi dowódcy. Za to dzięki służbie nie mają problemu z finansowaniem treningów czy przygotowania do zawodów. Pod opieką armii są m.in.: Piotr Siemionowski, mistrz świata w kajakarstwie i Paweł Wojciechowski, mistrz świata w skoku o tyczce.
- Dzięki wojsku wzniosłem się na wyższy poziom. Dla mnie to rewelacja. Cieszę się, że zostałem żołnierzem wojska polskiego. Musze tylko zdobywać medale - podkreśla szeregowy Piotr Siemionowski, mistrz świata w kajakarstwie. Złoty medal zdobył w tym roku w Szeged. Był najszybszy na 200 metrów. Rok wcześniej, w Poznaniu wywalczył brązowy medal. Także na tym samym dystansie. Do armii zaciągnął się w 2008 roku. - Dla mnie związanie się z armią to super sprawa i jedna z lepszych decyzji życiowych - zapewnia Siemionowski w rozmowie z TOK FM.

Poza podium, od ministra obrony dostał właśnie kolejny złoty medal. Tym razem za "Za zasługi dla obronności kraju". Odebrał go razem z kolegą z "Zawiszy Bydgoszcz". Też sportowca w mundurze.

Dla starszego szeregowego Pawła Wojciechowskiego, mistrza tyczki, wstąpienie do wojska to zwrot w karierze. - Przychodzi taki moment w życiu, kiedy trzeba jakoś wszystko poukładać, a sport nie zawsze jest taki owocny, jakby się chciało - wspomina tyczkarz. - W tym najważniejszym dla mnie momencie pojawiło się wojsko. Dzięki temu mogłem kontynuować uprawianie sportu - zapewnia Wojciechowski w rozmowie z TOK FM. W tym roku został mistrzem świata seniorów w skoku o tyczce. Jest też medalistą mistrzostw świata dla juniorów i młodzieżowym mistrzem Europy. Na koncie ma też rekord Polski w skoku o tyczce.

Rozkaz: trenować i zdobywać medale

- Główne zadanie sportowców w wojsku to treningi, szkolenia i udział w zawodach - wskazuje pułkownik Michał Bułkin, szef Oddziału Wychowania Fizycznego w Sztabie Generalnym. - Zakres opisu stanowiska to trenować, trenować i zdobywać medale. Oprócz tego zawodnicy 30 procent czasu spędzają na czynnościach wojskowych. Są żołnierzami zawodowymi, muszą strzelać, zdać egzamin z wychowania fizycznego i wykonywać podstawowe czynności jako żołnierz - wylicza płk Bułkin.

- Bierzemy udział we wszystkich szkoleniach, ale nie jest to na tyle uciążliwe, żeby utrudniało nam pracę. Przede wszystkim naszym zadaniem jest trenowanie i zdobywanie medali na imprezach sportowych - podkreśla Paweł Wojciechowski. - Nie jesteśmy skoszarowani, nie bierzemy udziału w normalnym życiu jednostki, nie jest to specjalnie uciążliwe. Tylko pomaga - dodaje Piotr Siemionowski.

Sportową dumą polskiej armii jest też lekkoatleta, dyskobol Piotr Małachowski. Jest wielokrotnym rekordzistą i medalistą Polski. Srebro zdobył w 2008 roku w Pekinie. Złoty medal "Za Zasługi dla Obronności Kraju" też ma, bo jest podoficerem w 2. Batalionie Dowodzenia na Śląsku.

Utytułowani sportowcy to dobry wizerunek armii

Żołnierze - sportowcy służą w pododdziałach sportowych przy jednostkach wojskowych w Gdyni, Bydgoszczy, Warszawie, Poznaniu i Wrocławiu. - Wzorowaliśmy się na systemach jaki mają Niemcy czy Francuzi. Armia zatrudnia na etatach w sumie 176 sportowców i 40 szkoleniowców. Potrzebuje ich głównie do promocji dobrego wizerunku Polskich Sił Zbrojnych.

Wykorzystanie tych sportowców jest bardzo duże - mówi po wojskowemu płk Bułkin. - Postawienie Małachowskiego czy Wojciechowskiego w jednostce wojskowej czy WKU, pokazanie, że jest żołnierzem, a oprócz tego jest dobrym sportowcem, daje bardzo dużą promocję - wskazuje płk Bułkin. - Nie trzeba dużo mówić, tylko pokazać tego człowieka - kwituje wojskowy.

I tylko tu zdaje się opinie zawodników i wojskowych nie są zbieżne. Ci pierwsi najpierw są sportowcami, a później żołnierzami. Dla armii - to przede wszystkim żołnierze.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM