Wychowankowie poprawczaka chcą pracować i zarabiać na siebie

Dotychczas wielu z nich zasłynęło z kradzieży i bijatyk. To wychowankowie zakładu poprawczego w Poznaniu. Teraz młodzi ludzie chcą się zmienić. Pomóc ma im w tym praca. Dostaną ją w uruchomionej właśnie w poprawczaku Spółdzielni Socjalnej Herakles. Jest pierwszą tego typu, która zaczęła działać za murami zakładu dla nieletnich.
Chłopcy z poznańskiego poprawczaka mówią, że ciężkiej pracy się nie boją. Udowodnili to wielokrotnie, m.in. ratując zalane przez wysoką wodę na Warcie kluby żeglarskie w Poznaniu. Teraz chcą zrobić coś dla siebie, zarobić trochę grosza. Pieniądze przydadzą się, gdy opuszczą zakład i wyjdą na wolność.

Taki plan ma m.in. 18-letni Bartek, który do zakładu poprawczego przy ul. Wągrowskiej trafił przed trzema laty. Za rozboje i napady. Jest jednym z pięciu, którzy rozpoczną pracę w Heraklesie. - To dla mnie duża szansa. Jeśli uda mi się coś zarobić, to po wyjściu na wolność będę miał za się utrzymać - mówi. W przyzakładowej szkole zawodowej wyuczył się już zawodu brukarza i montera instalacji sanitarnych. - Chcę wykorzystać to, co już umieć robić. Ale jak trzeba będzie, to podejmę się również innych prac - dodaje.

Bartek podkreśla, że wielu, którzy razem z nim siedzą w zakładzie ma bardzo ciężką sytuację materialną. - Wychodząc na wolność nie mają na co liczyć, bo w rodzinach się nie przelewa. Taka spółdzielnia może nam bardzo pomóc.

Pierwsze zlecenia już są

Zlecenia na drobne prace remontowo-budowalne płyną do spółdzielni Herakles z firm i samorządów, które od dawna już współpracują z poznańskim zakładem poprawczym.

25 proc. zarobionej przez osadzonych kwoty przeznaczone będzie na kieszonkowe. Reszta będzie trafiać na specjalnie założone konta. - Zgromadzone w ten sposób fundusze chłopcy dostaną po wyjściu z zakładu - tłumaczy Malwina Pokrywka ze Stowarzyszenia na rzecz spółdzielni socjalnych, które pomaga osadzonym rozkręcić Heraklesa.

- Idea jest taka, by zmotywować ich do podjęcia w przyszłości legalnej pracy. Ale to nie wszystko. Chcemy też złapać bakcyla przedsiębiorcy i już teraz, w zakładzie, uczyli się jak kierować firmą, tak by nie splajtowała - dodaje.

Zainteresowanie pracą w spółdzielni jest ogromne. - Wielu z nich marzy o tym, by wyjść i zacząć legalnie pracować, traktują to jako nagrodę - mówi wychowawca Celina Chełkowska. Nie ma wątpliwości, że jej podopieczni mogą być tak samo dobrymi pracownikami, jak ich rówieśnicy na wolności. - Z pewnością to udowodnią, wystarczy tylko, by ktoś dał im szansę - podkreśla. I wylicza prace, które mogą wykonywać jej podopieczni: sprzątanie parków i dużych obiektów np. po imprezach masowych, prace budowlano-remontowe, mycie chodników, odśnieżanie.

Na początek sprzęt i narzędzia potrzebne do pracy udostępni im zakład, w którym odbywają karę.

Poznański poprawczak jako pierwszy założył dla swoich wychowanków spółdzielnię socjalną. Być może w jego ślady pójdą inne zakłady, w których odbywają kary nieletni.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM