TokFm >  Polska

Biegły z Francji pogrążył Lechosława G.

ga
27.10.2011 , aktualizacja: 27.10.2011 21:47
A A A Drukuj
Fragment nagrania z ukrytej kamery wyemitowany w programie Fot. uwaga.onet.pl Fragment nagrania z ukrytej kamery wyemitowany w programie "Uwaga" w TVN. Profesor wkłada rękę pod bluzkę pacjentki
Prof. Lechosław G. przekroczył dopuszczalne granice terapii, a jego metody z etycznego punktu widzenia nie dają się obronić - twierdzi francuski seksuolog w opinii dla poznańskiej prokuratury, do której dotarła poznańska "Gazeta Wyborcza". Lechosław G. to w przeszłości guru polskiej seksuologii. Obecnie z zarzutami prokuratury.
Kulisy pracy profesora ujawniła telewizja TVN. Na filmie nakręconym ukrytą kamerą widać, jak lekarz dotykał piersi pacjentki - Najpierw zaczął od dotykania mojej twarzy, potem dotykał moich ust. Wkładał mi palec do buzi, mówił że jestem wyzwolona, że jestem piękna. Zaczął mnie dotykać również w miejscach intymnych. Pomimo, że mi się to bardzo nie podobało, nie potrafiłam się obudzić -mówiła jedna z bohaterek reportażu.

Biegły: Granica została przekroczona

Śledczy o opinię na temat metod profesora poprosili francuskiego seksuologa wykładającego na uniwersytetach w Lyonie i Paryżu. Dr Patrick Blachere stwierdza, że dotykanie i masaż ciała są dopuszczalne w terapii, ale tylko wtedy, gdy nie powodują erotycznego pobudzenia pacjentek. A w przypadku poznańskiego seksuologa, jeśli wierzyć zeznaniom molestowanych kobiet, ta granica została przekroczona.

Blachere ocenia więc, że "koktajlu prof. G." nie można nazywać metodą naukową. Zauważa, że jej wprowadzenia nie poprzedziły badania kliniczne, które mogłyby zweryfikować skuteczność takiej terapii. Metody prof. G. nie zostały też zaakceptowane przez środowisko naukowe. Blachere pisze wprost, że z etycznego punktu widzenia nie dają się one obronić. I podkreśla jeszcze, że poznański profesor, uznany naukowiec i wykładowca, wiedział dobrze, że wprowadzenie każdej terapii muszą poprzedzić badania. - Nie zalegalizował swoich metod, bo dobrze wiedział, że nikt ich nie zaakceptuje -mówi poznańskiej "Gazecie Wyborczej" osoba znająca kulisy śledztwa .

Arkadiusz Dzikowski, szef prokuratury na Nowym Mieście, która prowadzi śledztwo, nie chciał rozmawiać o szczegółach opinii Francuza. - Mogę tylko powiedzieć, że jest dla nas korzystna. Potwierdza, że słusznie przedstawiliśmy podejrzanemu zarzuty, a jego metody wykraczały poza dopuszczalne granice terapii - komentuje Dzikowski.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Wiadomości dnia

Infografika