- Wszyscy wiemy, że
Polska jest krajem, w którym obywatele w największym stopniu popierają pomoc innym krajom znajdującym się w potrzebie. Obecny wynik - 78 proc. - jest znacznie, znacznie wyższy niż we wszystkich starych państwach UE - podkreślił na środowym spotkaniu z dziennikarzami wiceszef MSZ Krzysztof Stanowski.
Ze zrealizowanego przez TNS OBOP badania wynika, że na przestrzeni ostatnich 7 lat odsetek respondentów popierających polską pomoc rozwojową wzrósł o 15 procent. Tegoroczny wynik jest jednak niższy o 1 punkt procentowy niż zeszłoroczny.
Nowym elementem polskiej współpracy rozwojowej w 2011 r. jest roczna składka na rzecz Europejskiego Funduszu Rozwoju, która wyniosła niemal 32 mln euro. Uwzględniając tę kwotę, wysokość polskiej współpracy rozwojowej w 2011 r. wyniesie 419,7 mln dol (w przybliżeniu 1,2 mld zł; nie wszystkie sumy zostały już zaksięgowane). Z tej kwoty niemal 130 mln zł przeznaczono w formie rezerwy budżetowej na finansowanie programu polskiej współpracy rozwojowej koordynowanej przez MSZ.
Dwa razy więcej pieniędzy dla Białorusi W tym roku podwojona została polska pomoc dla Białorusi. Z pieniędzy koordynowanych przez resort dyplomacji do tego kraju poszło niemal 40 mln złotych. Ponadto - jak wskazuje Stanowski - w tym roku zaczęliśmy być obecni w przestrzeniach, w których dotychczas naszego kraju nie było.
Nasze zaangażowanie w Afryce Północnej (pomoc humanitarna) może przynieść kontrakty na leczenie i dla naszych pielęgniarek. Wiceszef MSZ poinformował, że w ostatnim tygodniu Polska przeznaczyła 1 mln zł na pomoc dla Birmy.
Będziemy wspierać rodzące się demokracje Nowym elementem, na który Polska już w przyszłym roku będzie przeznaczała środki, będzie Europejski Fundusz na rzecz Demokracji. Ma on służyć wspieraniu przemian demokratycznych w krajach sąsiednich UE - m.in. w krajach Afryki Północnej czy na Białorusi.
Fundusz będzie finansowany przez składki państw, które zechcą go wesprzeć, oraz z
budżetu UE. Byłby też otwarty na dotacje od państw trzecich. Bezpośrednimi odbiorcami środków, które będzie przyznawał, mogłyby być np. partie polityczne, opozycjoniści, ruchy społeczne czy niezależni dziennikarze.
- Udało nam się przekonać (do Funduszu - red.) państwa członkowskie i teraz będziemy pracowali nad technicznymi szczegółami. Mamy na ten temat zgodę z Europejską Służbą Działań Zewnętrznych, z następną prezydencją, są z nami wszyscy najistotniejsi partnerzy unijni, w tym te kraje, których obecność jest szczególnie potrzebna:
Niemcy,
Francja, Włochy, ale również wszystkie nowe kraje członkowskie - podkreślił Stanowski.
Według wstępnych szacunków naszych dyplomatów budżet Funduszu będzie opiewał na około 100 mln euro. Połowę mają dać państwa, które przystąpią do konwencji międzyrządowej tworzącej ten nowy instrument pomocowy, a połowę UE. Polska zaplanowała już na ten cel 5 mln euro.
Według Stanowskiego, Fundusz ma szanse ruszyć jeszcze w połowie 2012 roku. Najbliższym działaniem będzie pisanie jego statutu.