Syn generała na obserwacji po zabójstwie ojca. Kim był generał Henryk Szumski?

W 1981 r. szturmował czołgami strajkujące zakłady na Wybrzeżu. Wiosną 1993 r. choroba niemal przykuła go do wózka inwalidzkiego, ale odzyskał sprawność. W 1997 r. ambitny i szanowany w wojskowym światku szef Sztabu Generalnego miał zreformować polską armię. Wczoraj zginął z ręki własnego syna, który trafił do szpitala na obserwację psychiatryczną.
Emerytowany wojskowy został pchnięty nożem w swoim podwarszawskim domu w Komorowie w poniedziałek ok. godziny 20.00. Z informacji uzyskanych z komendy stołecznej policji wynika, że w domu przebywała wówczas cała rodzina generała: żona i 38-letni syn, Kazimierz S. Według policji to właśnie on ugodził śmiertelnie nożem swojego ojca. Kazimierz S. został już zatrzymany. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Kazimierz S. był leczony psychiatrycznie.

Kariera Szumskiego: Szybkie awanse i stan wojenny

Urodzony w 1941 r. w Potulicach Szumski był harcerzem, uwielbiał podchody i książki o Indianach. Zaczynał pracę jako kolejarz. Ale szybko zdecydował się na karierę w armii PRL. Wstąpił do szkoły wojskowej i do PZPR. "Jak wszyscy" - tłumaczył po latach. W latach 70. szybko awansował - został szefem sztabu, potem dowódcą 16. dywizji pancernej, następnie dowódcą jednej z najbardziej prestiżowych jednostek polskiego wojska - 12. Dywizji Zmechanizowanej w Szczecinie. I jako jej dowódca zaliczył najbardziej kontrowersyjny epizod w karierze - pacyfikację szczecińskich strajków w 1981 r.

W służbie Jaruzelskiemu: pacyfikacja Stoczni Szczecińskiej

W nocy z 14 na 15 grudnia 1981 szczecińska stocznia została otoczona przez czołgi dywizji Szumskiego. Według świadków wojsko rozbiło bramę stoczni czołgami, wkroczyło ZOMO, a stoczniowcy zostali spałowani i oblani wodą z armatek. 11 przywódców strajku zostało aresztowanych i skazanych. Według związkowców z "Solidarności" podczas akcji w stoczni Szumski przez wojskowe megafony próbował zdyskredytować przywódców strajku. To działanie było konsekwencją całej jego drogi zawodowej.

Świetny żołnierz, dobry kolega. "Koncert dowodzenia"

Kariera Szumskiego rozbłysła w latach 70. pod skrzydłami Wojciecha Jaruzelskiego, ówczesnego szefa MON. Zdolny absolwent Wyższej Szkoły Wojsk Pancernych w Poznaniu trafił do Akademii Sztabu Generalnego. Jako jeden najlepszych studentów ASG, 30-letni kapitan Szumski został szefem sztabu pułku czołgów w Stargardzie Szczecińskim. Wszędzie, gdzie później trafiał, szybko wyrabiał sobie opinię ostrego i wymagającego, ale równocześnie dobrze przygotowanego, koleżeńskiego dowódcy, niezwykle odpornego na brak snu i gruntownie oczytanego.

- Widziałem Szumskiego w akcji na ćwiczeniach. To był koncert dowodzenia - opowiadał kilka lat temu "Gazecie Wyborczej" były doradca ministra obrony, Zbigniew Skoczylas.

"To wyglądało inaczej. I nie było strzałów ani ofiar"

Po akcji w stoczni szczecińskiej Jaruzelski osobiście pogratulował swojemu podwładnemu. Sam Szumski podkreślał po latach, że akcja w stoczni wyglądała inaczej, niż ją przedstawiano, podkreślał, że nie było strzałów ani ofiar. Nie wyparł się jednak słów z wywiadu dla "Wiadomości Szczecińskich" z 12 stycznia 1982, które po latach przytoczyły gazety. Ostro krytykował w nich "Solidarność" i jej liderów. - Podobne wywiady były opracowywane przy udziale oficerów politycznych. Nie mogę się jednak wypierać tych słów, bo byłoby to nieprawdziwe. Wtedy, w oparciu o informacje, jakich mi dostarczano, podobnie myślałem. Jedyne, co mogłem teraz zrobić, to wysłać listy do osób, które oceniłem nieprawdziwie - tłumaczył w "Gazecie Wyborczej".

Tajemnicza choroba i awans od Kwaśniewskiego

Już w III RP Szumski uważał, że postąpił słusznie, a stan wojenny zapobiegł tragedii. Ze swoimi kwalifikacjami i doświadczeniem mógł liczyć na szybki rozwój dalszej kariery. Jednak wiosną 1993 r. zachorował w Pakistanie na zespół Guillain-Barre'a. Osoby chore stają się całkowicie bezwładne, choć mózg działa, a chory dobrze wie, co się z nim dzieje. Szumski po dwóch latach pokonał chorobę, choć lekarze dawali mu małe szanse. A dwa lata później, w marcu 1997 r., dostał od prezydenta Kwaśniewskiego nominację na stanowisko szefa Sztabu Generalnego WP. Zadanie było jasne: dostosować armię do NATO. Środowiska "Solidarności" i AWS wypominały wówczas generałowi karierę w wojskach PRL.

Absolwent "woroszyłówki" i reformator polskiej armii

- Kończyłem "Woroszyłówkę" (elitarną Wojskową Akademię Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR im. K. J. Woroszyłowa -red.) i nie wstydzę się tego, to dobra szkoła wojskowa - mówił Szumski. To za jego kadencji jako szefa Sztabu Generalnego Polska stała się członkiem NATO. O swojej pracy na stanowisku szefa sztabu Szumski mówił: "Wskazane jednostki zostały przygotowane do współdziałania z NATO. Sztab Generalny obecnie jest kompatybilny ze sztabami sił zbrojnych innych państw NATO". Za kadencji Szumskiego jako szefa sztabu powstało m.in. Dowództwo Wojsk Lądowych, zmieniono strukturę sztabów, związków taktycznych i oddziałów, zmniejszono też liczebność wojska do 180 tys. żołnierzy.

Tragedia rodziny Szumskich. Czy syn odpowie za zabójstwo ojca?

Dzisiaj lekarze zdecydują, czy podejrzany o zabójstwo ojca syn generała Szumskiego będzie mógł odpowiadać przed prokuratorem. Na razie nie można przedstawić mu zarzutów, bo wciąż przebywa na obserwacji psychiatrycznej. Możliwe jest, że pozostanie na leczeniu w zamkniętym oddziale. Według policji, 38-letni Kazimierz S. wcześniej leczył się psychiatrycznie. Jak dotąd motywy jego działania nie są znane.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny