Wisława Szymborska nie żyje. "Kolejny wyłom w naszej kulturze, którego nikt nie nadrobi"

- To jest niepowetowana strata i kolejny wyłom w naszej kulturze, którego nikt nie nadrobi. Tego się nie da odrobić - mówił o śmierci Wisławy Szymborskiej Adam Pomorski, prezes polskiego PEN Clubu.
- Przez kilkadziesiąt lat mieliśmy szczęście żyć w epoce, w której żyło i działało jednocześnie grono najwybitniejszych polskich pisarzy i poetów. Nie wszyscy zdawali sobie z tego sprawę. Wisława Szymborska była jedną z najważniejszych postaci ten plejady. Takiego wzoru mądrości i elegancji poetyckiej, tej powściągliwej i bardzo precyzyjnej liryki długo się już nie doczekamy - mówił Pomorski w radiu TOK FM.

Szef polskiego PEN Clubu martwi się, żeby nie doszło do podobnych sytuacji, jak po śmierci Czesława Miłosza. - Mam na myśli kłopoty z pogrzebem i podzieloną opinię, która nie powinna być podzielona, nie powinna przemawiać wieloma głosami - mówił w TOK FM.

"Jasny obraz człowieka skromnego"

Prezes PEN Clubu mówił, że jej przyjaciele "zostają z jasnym obrazem człowieka dowcipnego, żartobliwego, bardzo skromnego i uciekającego przed publiczną celebrą". - Ostatni raz widziałem ją w zeszłym roku w Krakowie, podczas festiwalu Miłosza. W kościele św. Katarzyny z Julią Hartwig czytała wiersze. To był piękny obraz dwóch naszych wspaniałych poetek przed tłumną publicznością. To jest ten obraz, który mi zostaje w pamięci. I Wisława Szymborska z tym skromnym, wycofanym uśmiechem i wspaniałe wnętrze, w którym się to wszystko dzieje - wspominał Pomorski.

"Bardzo lubię być w PEN Clubie"

Pomorski wspominał, gdy jeszcze przed przyznaniem nagrody Nobla, Szymborskiej wręczano nagrodę polskiego Pen Clubu. - Była tym bardzo poruszona. Tłum ludzi na Placu Zamkowym w Warszawie. Po wieczorze poproszono panią Szymborską o dokonanie wpisu do księgi pamiątkowej. I tu poetka, uhonorowana za całokształt twórczości, siedziała nad tą księgą, siedziała, głowiła się co napisać, nic jej nie przychodziło na myśl i w końcu napisała "Bardzo lubię być w Pen Clubie". To jest ta nasza najdroższa pamiątka.

"Była prawdziwa, ludzka i za to ją kochaliśmy"

- Wisława Szymborska była prawdziwa, ludzka i za to ją kochaliśmy - wspomina Wojciech Bonowicz, biograf Księdza Tischnera, związany ze środowiskiem "Tygodnika Powszechnego" i Wydawnictwa Znak. - Głównie przez swoją skromność przez pewien sposób bycia, przez naturalność, do której tęsknimy, choć na początku trochę się jej boimy. Ale kiedy pojawi się ona w końcu w mediach, wtedy nagle odkrywamy, że o to nam chodziło, żeby ludzie byli sobą - tłumaczy Bonowicz.

Podkreśla także, że fenomen twórczości Szymborskiej, polegał na tym, że jej wiersze były dla każdego. - Były tam poważne pytania filozoficzne, ważne kwestie, to niesłychanie oddziaływało na czytelnika. Ale język tej poezji był przystępny, prosty, wielu ludzi było zaproszonych przez Szymborską do lektury - mówił Bonowicz.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny