Według tvn24.pl
śledczy zarzucają generałowi, że BOR miał złe rozpoznanie co do lotniska w Smoleńsku. Funkcjonariusze nie wiedzieli na przykład jak "zareagować w sytuacji, gdyby na płycie lotniska doszło do zamachu na premiera lub prezydenta. Oficerowie nie wiedzieli bowiem jakie są drogi ewakuacyjne ani gdzie są miejsca, w których mógłby się ukryć snajper". Poza tym biuro oddało służbom rosyjskim obowiązek dbania o bezpieczeństwo polskiego premiera i prezydenta ale nie sprawdziło jak Rosjanie przygotowali się do tego zadania. Funkcjonariusze nie sprawdzili też lotniska, z którego korzystali najważniejsi polscy politycy.
Eksperci prokuratury W poniedziałek prokuratura ujawniła 20 "najistotniejszych uchybień" BOR wskazanych we wnioskach przez biegłych, które wpłynęły na obniżenie bezpieczeństwa osób chronionych. Wśród nich eksperci prokuratury wymienili też zbyt pobieżne przeprowadzenie rekonesansu w pozostałych miejscach planowanego pobytu; wyznaczenie do
pracy funkcjonariuszy bez doświadczenia w działaniach poza granicami Polski.
Biegli wskazali też na brak obecności funkcjonariusza BOR na lotnisku w Smoleńsku przed i podczas lądowań samolotów 7 i 10 kwietnia i niezorganizowanie ochrony miejsc bazowania samolotów na lotnisku oraz nieprzeprowadzenie odprawy koordynacyjnej. Z ustaleń wynika również, że plany zabezpieczeń obu wizyt były sporządzone w sposób sprzeczny z przepisami i zasadami prowadzenia działań ochronnych.
Śledztwo wyłączone Śledztwo w sprawie przygotowania wizyt z kwietnia 2010 jest wydzielone z postępowania w sprawie katastrofy prezydenckiego samolotu. Gdy prokuratura prezentowała swoje zastrzeżenia do organizacji lotów, BOR-u
broniła Najwyższa Izba Kontroli. - BOR zrealizowało wszystkie formy działań ochronnych wymienione w obowiązującej decyzji MSWiA w sprawie objęcia ochroną osób ze względu na dobro państwa oraz zakresu działań ochronnych realizowanych przez Biuro Ochrony Rządu. Stwierdzone w tym zakresie nieprawidłowości miały charakter formalny i były powielane w większości wizyt objętych badaniem - podkreślała w raporcie NIK.
Cichocki: Nie ma tam podstaw do obarczania BOR winą BOR-u bronił też szef MSW Jacek Cichocki. - Opinia biegłych ws. zabezpieczenia przez BOR wizyt premiera i prezydenta w Katyniu w kwietniu 2010 r. jest tylko jednym z dowodów w sprawie. Nie daje żadnych podstaw do wyciągania wniosków o odpowiedzialności funkcjonariuszy biura - mówił. Przyznał, że NIK wskazuje na różnego rodzaju nieprawidłowości, do których dochodziło od 2005 do 2010 r., a więc za czasów różnych szefów BOR i różnych rządów. - Ale te nieprawidłowości w żaden sposób nie wpływały na aspekty, które pozwoliłyby mówić o odpowiedzialności za bezpieczeństwo tego tragicznego lotu 10 kwietnia. Na podstawie mojej
lektury mogę powiedzieć, że nie ma tam podstaw do obarczania BOR winą za to wydarzenie - dodał minister