Proces, w którym warszawski sąd
pracy rozważał zasadność dyscyplinarnego zwolnienia Katarzyny Niezgody ze stanowiska wiceprezesa Pekao, trwał ponad dwa i pół roku. Sprawa, która na życzenie powódki toczyła się za zamkniętymi drzwiami, zakończyła się oddaleniem powództwa - czytamy dziś w "Pulsie Biznesu".
- Wydane przez sąd orzeczenie nie jest prawomocne. Nie zgadzam się z nim - tak skomentowała wyrok Niezgoda i dodała, że cieszy się, że "w zakresie konfliktu interesów sąd nie podziela zdania banku". Była wiceprezes banku już zapowiada apelację do sądu wyższej instancji.
Zlecenia z wolnej ręki i bez zachowania zasad Do zwolnienia doszło w kwietniu 2009 roku po publikacji "PB", w której
dziennik ujawnił, że Niezgoda jako wiceprezes najpierw Banku BPH, a potem Pekao zlecała przeprowadzanie wartych wiele milionów złotych szkoleń spółce Sparrow związanej z jej partnerem życiowym Tomaszem Kammelem.
Jan Krzysztof Bielecki, ówczesny prezes Pekao, uzasadnił decyzję "konfliktem interesów" i "nienależytym wykonywaniem obowiązków" przez byłą wiceszefową.
Spółka związana ze znanym prezenterem - jak donosił tytuł w 2009 roku - przejęła niemal wszystkie szkolenia personalne w obu bankach, a zlecenia często otrzymywała z wolnej ręki, bez postępowań z zachowaniem konkurencji. Ani Pekao, ani
Bank BPH nie współpracowały z firmą Sparrow, zanim ich wiceprezesem nie została Katarzyna Niezgoda. Współpracę ze spółką zakończyły także niemal natychmiast, gdy menedżerka przestawała dla nich pracować.
Tajemnicze wzrosty i spadki przychodów spółki Jak informuje "PB", na ukończeniu jest też inny proces - ten wytoczony Pekao przez spółkę Sparrow z tytułu ciągle nierozliczonych kosztów w wysokości 1,25 mln zł. Bank utrzymuje, że zapłacił za wszystkie zrealizowane szkolenia.
Tak czy inaczej Sparrow na pewno nie stracił na swojej współpracy z Pekao, a wcześniej z Bankiem BPH. Firma została założona w 2001 roku przez Kammela i ówczesną producentkę jego programu w telewizji, Ewę Wróbel. Prezenter do 2007 roku był w posiadaniu 10 proc. udziałów firmy, potem zaś funkcjonował tylko jako jeden z jej szkoleniowców. Jak wylicza dziennik, spółka nie mogła pochwalić się znaczącymi przychodami do momentu, kiedy jej głównym klientem został Bank BPH. W 2007 roku na rachunek firmy Sparrow przelano niemal 10 mln zł - prawie dziewięciokrotnie więcej niż w pierwszych latach.
Rok później passa spółki poprawiła się jeszcze bardziej - wraz z objęciem przez Katarzynę Niezgodę stanowiska wiceprezesa Pekao bank ten został głównym zleceniodawcą firmy Sparrow, której dochody zostały automatycznie wywindowane do ponad 18 mln zł. Wraz z głośnym zwolnieniem partnerki Kammela przychody spółki wróciły do punktu wyjścia i - jak podaje "PB" - w 2010 roku nie przekroczyły nawet 1,5 mln zł.