Prezerwatywa na marchewce oburzyła rodziców. "Nie życzę sobie, by mój syn to oglądał"

Zajęcia z wychowania do życia w rodzinie w jednym z krakowskich liceów

Zajęcia z wychowania do życia w rodzinie w jednym z krakowskich liceów (Fot.Tomasz Wiech / AG)

Kilkudziesięciu uczniów z gdańskiego gimnazjum nie będzie miało zajęć z wychowania seksualnego, bo program nie odpowiadał dwóm rodzicom. Oburzyła ich prezerwatywa założona na marchewkę. Dyrektor zajęcia przerwał i wspólnie z rodzicami chce poszukać odpowiedniej formuły.
Wiedza o seksualności człowieka jest przekazywana młodzieży na zajęciach wychowania do życia w rodzinie. Uczniowie mogą, ale nie muszą, chodzić na 14 dodatkowych lekcji, na które zgodę wyrażają rodzice. W planach lekcji są na początku lub na końcu dnia zajęć - tak, by można było je opuścić, nie narażając dziecka na godzinną przerwę w środku dnia.

90 minut o seksie

W gdańskim Gimnazjum nr 7 zajęcia trzeci rok z rzędu prowadzą studenci pielęgniarstwa. Właściwie studentki, bo dopiero w tym roku w grupie znalazł się pierwszy mężczyzna.

Wszyscy są już po licencjacie. Mają za sobą niemal pięć tysięcy godzin zajęć. Pod okiem dydaktyka zdobytą wiedzę przekazują gimnazjalistom. - Z każdą klasą spotykamy się przez 90 minut - mówi dr Halina Nowakowska, opiekun grupy. - Temat antykoncepcji zajmuje nam około 25 minut. Poza tym rozmawiamy m.in. o samobadaniu piersi i fizjologii człowieka. W pierwszej części uczestniczy cała klasa, w drugiej same dziewczynki - opowiada.

Dzwoni ojciec, dyrektor odwołuje zajęcia

W Gimnazjum nr 7 w Gdańsku do drugiej części nie doszło, bo do dyrektora szkoły zadzwonił oburzony ojciec, który stwierdził, że nie życzy sobie, by jego dziecko narażać na widok prezerwatywy nałożonej na marchewkę. Co dokładnie powiedział dyrektorowi, nie wiadomo, bo dyrektor nie chce rozmawiać z dziennikarzami.

Zajęcia już się nie odbyły.

Nastolatki nie wiedzą, jak zachodzi się w ciążę

Dr n. med. Aleksandra Gaworska-Krzemińska, prodziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, mówi, że taka sytuacja zdarza się pierwszy raz.

Zaskakuje tym bardziej, że studenci odwiedzają różne miejsca i nigdy nikt nie oskarżył ich o sianie zgorszenia. - Raz w roku studentki wyjeżdżają na głębokie Kaszuby, gdzie na prośbę wójtów prowadzą zajęcia z kółkami gospodyń wiejskich. Panie są bardzo zainteresowane tematem i chcą się wiele dowiedzieć. Nigdy nie spotkaliśmy się z taką reakcją jak ta ostatnio w Gdańsku - mówi. Podkreśla, że zajęcia są potrzebne, bo młodzież mało wie o seksie i antykoncepcji. - Padają pytania o to, czy można zajść w ciążę przez pocałunek - mówi Gaworska-Krzemińska.

Marchewka to pikuś. Jest przecież internet

Zdziwieni zamieszaniem są sami gimnazjaliści. W rozmowie z reporterem TOK FM mówili, że cała sytuacja jest śmieszna, tym bardziej że w dobie internetu prezerwatywa na marchewce naprawdę na nikim nie robi wrażenia.

- Niestety, jako dorośli pokazaliśmy tym dzieciom, że temat seksualności człowieka to wciąż tabu. Że lepiej się nie wychylać, a wiedzę zdobywać nocami z internetu - stwierdza Nowakowska.

Jak był banan, to nikt się nie oburzał

- Dziwi nas nieco histeryczna reakcja rodziców - mówi Dariusz Wołodźko z biura prasowego urzędu miasta. - Co prawda wcześniej prezerwatywy były nakładane na banana, a nie na marchewkę, ale nie jest to chyba aż tak wielka różnica.

Urzędnicy przekonują, że program w szkołach na pewno będzie realizowany.

Zajęcia w Gimnazjum nr 7 poprowadzą nauczyciele i katecheci, którzy ukończyli jedynie kursy przygotowawcze.

Komentarze (117)
Prezerwatywa na marchewce oburzyła rodziców. "Nie życzę sobie, by mój syn to oglądał"
Zaloguj się
  • szats69

    Oceniono 88 razy 64

    Co kierowało tym ojcem, który zadzwonił z pretensjami? Myślał, że widok nałożonego lateksu na marchewkę spowoduje, że jego syn zrobi jakiejś małolacie dziecko? Przecież właśnie używając antykoncepcji uczy się jak tego nie zrobić. Polska to ciągle purytanski zaścianek, powinien istnieć obowiązkowy przedmiot wychowanie seksualne od gimnazjum - potem młodzież nie wie na ile skuteczny jest stosunek przerywany itd. A że będą uprawiać seks to jest jasne, pytanie czy z chociaż podstawami wiedzy czy będą to robić byle jak. niektórzy boją się oczy otworzyć jak wygląda realne życie i udają, że sprawy nie ma zasłaniając dzieciom oczy na szybcika. Są pewnie tacy rodzice, którzy nie życzą sobie lekcji matematyki bo twierdzą, że jego dziecku się nie przyda bo wybiera się np na studia humanistyczna - ale czy ktokolwiek w takiej sytuacji przerywa nagle zajęcia dla całej klasy? niech ta Polska się w koncu ogarnie.

    Hipokryzja i kołtuneria.

  • m.gawka

    Oceniono 53 razy 23

    Najczęściej owe lekcje są typową musztardą po obiedzie i budzą rozbawienie wśród młodzieży, bo zwykle gimnazjaliści prześcigają się w zabawach, wśród których "słoneczko" należy do bardziej umiarkowanych. Do tego próbują wszystkie używki i wiele narkotyków.
    Mamy teraz skutki wyodrębnienia i izolowania w gimnazjach młodzieży przeżywającej szaleństwo dojrzewania. Tymże nawet ten okres bardzo podoba się, lecz poziom pozyskanej wiedzy należy uznać za "umowny". By mieć jakiekolwiek szanse na edukację licealną i na studia, nieodzowne są intensywne korepetycje.

  • red_dread

    Oceniono 39 razy 35

    Jesteśmy tak skatoliczałym krajem, że już marchewki przeszkadzają. Nie rozumiem tylko po co bawić się "w warzywniak". Są przecie sztuczne członki, na które można kondoma założyć. To już nie są dzieci i nie jedna dziewczyna w tej klasie przysłowiowego chvja już widziała. A jak nie to szoku też nie dozna.

    A prowadzenie lekcji uświadamiających przez księży i katechetów uwarzam za skandal. Póżniej wychodzi taka księżniczka z zajęć i wlewa w pochwe coca-cole ,żeby plemniki zabić. Coś o tym wiem, moja partnerka pracuje dla Pontonu. i to co mi opowiada o poziomie wiedzy jest śmieszno-strzaszne.

  • taurus-online

    Oceniono 37 razy 35

    To jest wlasnie dramat edukacyjny. Jeden wariat wystarczy aby zrezygnowac z lekcji o podstawowym znaczeniu dla funkcjonowania czlowieka (o jego seksualnosci) ale nie ma problemu jak komus przeszkadzaja krzyze czy lekcje religii oplacane prez panstwo w panstwowych szkolach. Dyrektorzy jakos sie nie lamia pod takimi protestami...

  • zelalem

    Oceniono 30 razy 28

    Skoro uczniowie "...mogą, ale nie muszą, chodzić na 14 dodatkowych lekcji", to wystarczyło nie posyłać gnoja na te zajęcia.
    Po co odbierać innym możliwości?
    Chyba dyrektor szukał pretekstu.

  • kurcze_pieczone01

    Oceniono 30 razy 28

    "Jak był banan to nikt się nie oburzał" fakt marchewka jest tańsza, ale zdecydowanie mniej estetyczna w kondomie. No! ale jak oszczędzamy to na wszystkim, byle nie na katechetach. Taki to gumki do żucia nawet
    do ust nie włoży a i gumki myszki nie używa tylko korektora.

  • ciemnyludd

    Oceniono 30 razy 26

    Wiara czyni cuda... Wystarczy regularnie chodzić do spowiedzi i prezerwatywy NIE POTRZEBNE... no, chyba że księżom, bo już za dużo "księżowskich" dzieci po wsiach biega....,

  • derasa

    Oceniono 27 razy 23

    To jest Polska własnie zaściankowa, gdzie zamiast mózgu niektórzy mają beton zbrojony różańcem.

  • xerpenta

    Oceniono 24 razy 22

    Nie rozumiem. Skoro zajęcia są fakultatywne, to czemu je odwoływać, z powodu dwójki uczniów, których rodzice są niechętni? Wypisać i basta.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy