Katastrofa dwóch pociągów: 16 osób nie żyje, 57 w szpitalach. Trwa akcja ratunkowa

W sobotę około godz. 21 w Chałupkach w woj. śląskim zderzyły się dwa pociągi relacji: Warszawa-Kraków i Przemyśl-Warszawa. Jeden dosłownie wjechał na drugi. Piętnaście osób nie żyje, 57 osób trafiło do szpitali - to oficjalny, choć nie ostateczny bilans. Strażacy wciąż nie podnieśli najbardziej zniszczonego wagonu.


Wojewoda i PKP Intercity uruchomiły numery alarmowe dla rodzin:

Infolinia wojewody: 32 20 77 201 lub 202

PKP: 19 757 lub 42 19 436



Pociąg TLK Intercity "Brzechwa" wyjechał z Przemyśla o godzinie 14.46 i miał dojechać do Warszawy o godz. 22.49. Drugi pociąg: Przewozy Regionalne Interregio jechał z Warszawy do Krakowa. Maszyny zderzyły się czołowo około godz. 20.57. - Trzy wagony stanęły w poprzek torów, a na nich są dwie lokomotywy - relacjonował Jarosław Wojtasik ze straży pożarnej.

Akcja ratunkowa była trudna, ale przeprowadzona bardzo sprawnie. Do zderzenia doszło około 1,5 km od najbliższych zabudowań, karetki musiały jeździć wąską gruntową drogą obok torowiska. Na miejsce wypadku przyjechało 350 strażaków z woj. śląskiego, świętokrzyskiego, łódzkiego i małopolskiego. Pomagało im 150 policjantów. Wysłano też specjalny pociąg ratunkowy z Sosnowca.

To bardzo duża akcja, w sumie uczestniczyło w niej kilkuset lekarzy i ratowników, na miejsce przyleciały również dwa śmigłowce, jeden z nich został wykorzystany: do Krakowa trafiła jedna osoba w ciężkim stanie. - Wszyscy ranni mają urazy wielonarządowe, to przede wszystkim złamania kończyn. Akcja trwa, do końca mamy nadzieję, że uda nam się znaleźć jeszcze kogoś żywego - mówi dr Michał Świerszcz starszy lekarz dyżurujący Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego.

Przeszukiwanie wraków wciąż trwa, ale ratownicy mówią, że raczej nie ma w nich już żywych osób. Strażacy przeszukali też okoliczne pola. - Musimy sprawdzić, czy ktoś się nie oddalił z miejsca wypadku - mówią.

16 ofiar śmiertelnych

Bilans katastrofy jest tragiczny. Szesnaście osób nie żyje, 54 osoby trafiły do szpitali, m.in. w Sosnowcu, Zawierciu, Włoszczowej, Częstochowie, Jędrzejowie, Dąbrowie Górniczej. Wśród rannych jest 6 obywateli Ukrainy, pociągiem jechali także Hiszpanie i Francuzi. Pasażerowie, którzy nie odnieśli obrażeń i czworo lekko rannych trafili do szkoły podstawowej, skąd sukcesywnie wracają do domów. Pociągami podróżowało w sumie około 350 osób.

"Trzy wagony jak harmonijka"

- Pierwsze trzy wagony to harmonijka. Jedzie dużo wozów na sygnale - mówił nam tuż po wypadku pasażer czwartego wagonu, który znajdował się za strefą zgniotu. Czytaj więcej relacji świadków >>>

Adam Warot mieszka w miejscowości Sprowa, blisko miejsca katastrofy. O wypadku dowiedział się od siostry. Od razu pobiegł z sąsiadami pomagać. - To masakra, wagony spadły, jeden leży na drugim, chyba trzy albo cztery, spadły też obie lokomotywy, w środku wygląda do strasznie - mówił.

Grzegorz Wyrwał, gdy doszło do katastrofy był w domu. - Usłyszałem huk i rumor, myślałem że to jakiś wypadek samochodowy, po chwili zorientowałem się, że to coś na torach - mówi - Pomagaliśmy, pokazywaliśmy ratownikom drogę, ludzie wołali o pomoc. Coś strasznego.

Przyczyny? Nie wiadomo

Na miejsce katastrofy udali się szef MSW Jacek Cichocki, minister transportu Sławomir Nowak i premier Donald Tusk. Tusk mówił, że strasznie współczuje poszkodowanym, a przede wszystkim rodzinom zabitych. Premier nie chciał mówić o przyczynach katastrofy. - Badają to prokuratura i przedstawiciele komisji do badania wypadków kolejowych, za wcześnie na wyroki - zaznaczał.

Na razie nie wiadomo, dlaczego doszło do katastrofy. Pewne jest jedynie, że to skład relacji Warszawa-Kraków jechał po niewłaściwym torze i uderzył czołowo w pociąg z Przemyśla.

Informacji na temat wypadku udziela Śląskie Centrum Kryzysowe, tel. 032 255 21 95

Wiesz coś więcej, jesteś na miejscu wypadku? Wyślij nam relację na Alert24.pl, 605 24 24 24

Katastrofa dwóch pociągów. Są ofiary, dziesiątki rannych>>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Zobacz także
  • Nic nie chcę pamiętać
  • Katastrofa kolejowa pod Szczekocinami, 3 marca 2012 r. Pociągi na drugim planie
  • Widok miejsca katastrofy kolejowej ok. 4.00 nad ranem, kilka godzin po wypadku "To nie miało prawa się wydarzyć". Poruszeni pracownicy kolei dyskutują o katastrofie

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy