Twoja krew dla koncernów? W środowisku krwiodawców wrze

Chcesz honorowo oddać krew? W kwestionariuszu, który wcześniej wypełniasz, musisz podpisać zgodę, że twoja krew może zostać odpłatnie przekazana koncernom farmaceutycznym, które wyprodukują z niej leki. Bez takiego podpisu nie ma mowy o "honorowej" donacji. Wszystko zgodnie z ustawą o publicznej służbie krwi.
Dodatkowy zapis w ankietach dla krwiodawców pojawił się w połowie lutego. Jego umieszczenie zalecił Regionalnym Centrom Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa Instytut Hematologii i Transfuzjologii, który nadzoruje ośrodki pobierania krwi. Zapis od razu wywołał burzę wśród krwiodawców - na jednym z internetowych forów rozgorzała dyskusja o zasadności podpisywania dokumentu. Część wpisów podważała legalność - inna obligatoryjność zgody. Nie ma jednak wątpliwości - wyrażenie zgody jest obowiązkowe, bez niej w ogóle nie można oddać krwi. Potwierdza to nasza rozmowa w rejestracji RCKiK w Warszawie:

- Czy ja muszę podpisywać tę zgodę o oddaniu krwi koncernom farmaceutycznym?

- Tak.

- A jeśli ja nie chcę oddawać krwi koncernom?

- To w ogóle nie może pan oddać krwi.

- W ogóle nie mogę?

- Tak.

"Komercja wchodzi w każdą dziedzinę życia"

A to oznacza, że honorowy krwiodawca, który przychodzi do centrum z zamiarem pomocy potrzebującym, nie ma możliwości decydowania o tym, co się z jego krwią stanie. Dyrektor działu krwiodawców RCKIK w Warszawie Joanna Wojewoda tłumaczy: - Ustawa o służbie krwi mówi o tym, że krew jest przekazywana do szpitali czy do innych placówek za odpłatnością i jest to suma, którą wydajemy na pojemnik oraz badania. Do hurtowni farmaceutycznych odpłatnie przekazujemy nadwyżki, czyli nie krew tylko osocze, którego nie możemy sprzedać szpitalom.

Wątpliwości krwiodawców budzą jednak dwie kwestie. Po pierwsze, w ustawie nie ma zapisu wprost zezwalającego centrom krwiodawstwa na sprzedaż krwi koncernom farmaceutycznym (na taki zapis, powołuje się autor klauzuli w kwestionariuszach). Po drugie, dziwi ich fakt, że w centrach krwiodawstwa w ogóle mamy do czynienia z nadwyżkami krwi, skoro zewsząd opinia publiczna jest "bombardowana" informacjami i ulotkami o potrzebie oddawania krwi.

Krwiodawcy, z którymi rozmawiał reporter TOK FM, snują przypuszczenia, że celowo zbiera się jak największą ilość krwi, żeby produkować takie nadwyżki i później je sprzedawać.

Prof. Marek Wichrowski, bioetyk z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego: - Komercja wchodzi w każdą dziedzinę życia. Moim zdaniem taki zapis w kwestionariuszu jest niedopuszczalny. Krwiodawca oddaje krew w celach o charakterze moralnym, a tutaj nagle okazuje się, że jakaś instytucja ją sprzedaje. Poza Polską szpik czy krew można sprzedawać. Natomiast, skoro w Polsce taka sprzedaż jest niedopuszczalna, a instytucja pośrednicząca staje się kupcem... to jest moralnie naganne - mówi.

"Gdybym chciał sprzedawać swoją krew firmom, zrobiłbym to bezpośrednio"

Krwiodawców bulwersuje też fakt, że jako właściciele krwi, którą przeznaczają na konkretny cel nie są, zdaniem centrów krwiodawstwa, upoważnieni do decydowania o faktycznym jej przeznaczeniu. Bo nawet, jeśli centra przekazują krew, zgodnie z wolą krwiodawcy, konkretnemu szpitalowi, pobierając za to opłatę - trafia ona bezpośrednio do osoby potrzebującej. Natomiast w przypadku sprzedaży koncernom farmaceutycznym - krew jest sprzedawana przez centrum, a później - przetworzona na lek - sprzedawana pacjentom.

Na forach krwiodawców pojawiły się głosy oburzenia: "gdybym chciał sprzedawać swoją krew firmom lekowym, to zrobiłbym to bezpośrednio - np. 50 zł za 450 ml krwi, wtedy niech robią z nią sobie, co chcą. Problem polega na tym, że to byłoby nielegalne ponieważ w Polsce nie mogę sprzedawać krwi, tak jak nie mogę sprzedawać narządów. Co innego gdy robi to publiczna instytucja - wtedy wszystko jest w jak najlepszym porządku" - pisze jeden z internautów.

Autor wpisu poruszył ważną kwestię - o którą chcieliśmy zapytać w Instytucie Hematologii i Transfuzjologii - nikt jednak, prawie przez tydzień nie znalazł czasu, żeby z nami na ten temat porozmawiać.

Zadzwoniliśmy więc do rzeczniczki Ministerstwa Zdrowia, Agnieszki Gołąbek. Jej odpowiedź była dość zaskakująca: - Oddając krew, która później nawet zostanie sprzedana, wspiera pan przecież polski system krwiolecznictwa, bo te leki także zostaną wykorzystane przez pacjentów.

- Pani rzecznik, ale przecież ktoś na mojej krwi zarabia! Co to za wspieranie?! To jak handel organami!

- No teraz to już pan przesadza. Pan oddaje krew, jeśli są nadwyżki krwi, to centra zgodnie z ustawą mogą ją sprzedać koncernom...

- Ale koncerny później mogą znów sprzedać leki, w ten sposób zarabiając na, było nie było, honorowym pozyskiwaniu krwi.

- ...

- Kiedy ostatnio jakiekolwiek centrum w krwiodawstwa miało nadwyżki krwi?

- Nie potrafię panu odpowiedzieć na to pytanie.

Jeden z krwiodawców, których spotkaliśmy pod warszawskim centrum nie krył oburzenia. - Muszę podpisywać tę klauzulę mimo iż nie chcę, bo inaczej w ogóle nie mogę oddać krwi. To chore. Mam dość. Nic z tego tytułu nie mam, poświęcam swój czas, zdrowie, a później takie kwiatki. Niech mi pan uwierzy, wszyscy są zbulwersowani. Zobaczymy, co będzie, gdy krwiodawcy ogłoszą np. kwiecień miesiącem bez oddawania - co wtedy zrobią centra - pyta.

Dyrektor Wojewoda: - Nie słyszałam żeby to był jakiś masowy problem, w pojedynczych przypadkach po prostu nie kwalifikujemy biorcy. Jeśli okaże się, że będzie to problem na szerszą skalę, zastanowimy się co zrobić.

Ani Ministerstwo Zdrowia, ani Centrum Krwiodawstwa nie potrafiły nam odpowiedzieć na pytanie, czy nadwyżki przekazywane są koncernom na takich samych zasadach jak szpitalom.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (377)
Twoja krew dla koncernów? W środowisku krwiodawców wrze
Zaloguj się
  • kro-hen

    Oceniono 128 razy 124

    Twierdzenie, że nie można oddać krwi honorowo, jeżeli się nie chce aby była sprzedana koncernom jest niezgodne z prawem. Cel honorowy jest innym celem niż komercyjny i działanie takie powoduje, iż naprawdę potrzebujący pacjenci nie otrzymają krwi bo dawca nie będzie chciał oddawać honorowo wiedząc, że ktoś to sprzeda a jak on będzie potrzebował leku pochodzącego od własnej krwi będzie musiał sobie taki lek kupić bo koncerny nie działają z pobudek altruistycznych i nawet z własnej krwi nie dostanie za darmo leku. Zatem kto jest odpowiedzialny za wprowadzenie tych nowych regulacji powinien iść siedzieć, bo jego działanie jest wymierzone przeciwko zdrowiu pacjentów (biorcy mogą nie otrzymać krwi od dawców), przeciwko porządkowi publicznemu (zmuszanie do niekorzystnego rozporządzenie swoją własnością (krwią) wbrew własnej woli. Nie ma tu znaczenia, że dawca daje za darmo, bo ma prawo on określić na jakich warunkach oddaje krew i kto będzie beneficjentem (biorca a nie koncern). Niezrozumiałe i rozbójnicze są stosowane tu wobec dawcy retorsje: nie chcesz podpisać zgody to my nie przyjmiemy krwi w ogóle).

  • public_enemy

    Oceniono 73 razy 43

    Nie róbcie paniki bo załatwicie ludzi potrzebujących tak jak pan minister Z.(ero) załatwił polską transplantologię. Niestety krew ma krótką "datę ważności" i chyba lepiej tę nadwyżkę sprzedać niż wylewać do ścieku. Punkty krwiodawstwa zarobią na tym na utrzymanie.
    Bulwersujące jest w tym typowo polskie wprowadzanie takich zapisów po cichu. Wystarczyło to ogłosić i opisać całą procedurę w prasie, tv czy gdzie tam jeszcze potrzebne, udzielić wszelkich objaśnień, przeprowadzić jakąś debatę i zupełnie inaczej by to wyglądało.
    Przecież gdyby przed wprowadzeniem takiego zapisu zapytano by każdego krwiodawcę: "czy chciałbyś aby niewykorzystane osocze sprzedano do produkcji leków zamiast utylizować, środki ze sprzedaży wykorzystane będą na funkcjonowanie i rozwój krwiodawstwa w Polsce" to przecież nie byłoby takiego zamieszania.
    Niestety mentalnie ciągle komuna, my rządzimy, my będziemy mówić co macie robić, albo podpisujesz albo wyp...

  • gnom_opluwacz

    Oceniono 52 razy 26

    Swoją drogą, naprawdę można było to lepiej załatwić. Przecież nie jest problemem to, że bzidkie-bzidkie koncerny dostaną krew - naprawdę, choć pewnie można odnieść inne wrażenie, nie służy ona jako dodatek do drinków prezesów - ale że pojawia się element komercji, że "ktoś sprzedaje" krew, którą oddaję dobrowolnie.

    Można było informować, można było ustalić pewien fundusz za sprzedaną krew, idący na przykład na, dajmy na to, ofiary wypadków, albo rozwój krwiodawstwa, cokolwiek, żeby nie było tego elementu "sprzedaży". Od razu by to inaczej wyglądało. Ale nie, oczywiście państwo (nie wnikam, rząd, sejm, ministerstwo zdrowia, RCKiK - to wszystko są elementy jakiejś-tam władzy publicznej) musiało po raz kolejny zachować się z taktem słonia w składzie porcelany, mimo, że było dość przewidywalne, jaką reakcję taki ruch wywoła.

    Smutne to w sumie, no, ale jak pisałem - jeśli jest się krwiodawcą, to jednak chyba nie warto "karać" chorych.

  • antypurpura

    Oceniono 61 razy 59

    Co za bajzel w tym kraju. Jeżeli oddaję krew honorowo, to moja krew ma zostać w taki sam sposób przekazana choremu! Nie jestem dziwką żeby ktoś mną handlował i zarabiał na takim przekręcie!
    Politycy to umysłowi inwalidzi, a teraz okazuje się, że również wampiry.

  • piwenko

    Oceniono 50 razy 46

    nie oddam krwi dopóki taki zapis będzie istniał
    jak skasują - wrócę do oddawania krwi

    tylko krwiodawcy mogą to zablokować !!!!

  • nieszaryobywatel

    Oceniono 54 razy 46

    Paranoja - to jest honorowe krwiodawstwo, czy honorowa sprzedaż?

  • tredve

    Oceniono 45 razy 39

    Po 17 latach przestaję oddawać krew. Po czymś takim już mi się odechciało. Czekam tylko na okres wakacyjny i sms, o potrzebie oddawania krwi. Smutne i popieprzone to wszystko....

  • antymax

    Oceniono 41 razy 39

    i ten pomysł aby przez miesiąc nikt nie oddawał krwi może być skutecznym rozwiązaniem.

    PS. uprzedzając ewentualne zgryźliwe komentarze - ja też oddaję krew. Dosyć regularnie (czasem zdarza mi się być chorym) od 7 lat.

  • nalesniki_ze_szpinakiem

    Oceniono 42 razy 38

    No to jednego krwiodawcę macie mniej....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX