Katecheta opowiadał kawały o Żydach. "Nie na miejscu"

Nieodpowiedzialne antysemickie kawały opowiadał kilkunastoletnim uczniom katecheta w jednej z lubelskich szkół średnich - wynika ze skargi rodzica. Sprawę badał rzecznik dyscyplinarny z kuratorium oświaty i uznał, że zastrzeżenia do katechety są poważne, dlatego powinna się nim zająć komisja dyscyplinarna, czyli nauczycielski sąd
Sprawą zajmowała rzecznik dyscyplinarny Anna Koper. - Skarga przyszła do kuratorium od jednego z rodziców, który o sprawie dowiedział się od ucznia. Rodzic zawiadomił, że nauczyciel zachowuje się w sposób nieodpowiedni - mówi Anna Koper. Jak dodaje, chodziło o opowiadane młodzieży kawały: - To były żarty o treści antysemickiej, ale także żarty z podtekstami erotycznymi.

Dziwne były te kawały

Pani rzecznik, badając sprawę, przesłuchała kilkunastu świadków, głównie uczniów jednego z zespołów szkół w Lublinie; zebrała też pewne dokumenty. - Biorąc pod uwagę spójność zeznań, doszłam do wniosku, że świadkowie są wiarygodni i to co mówią rzeczywiście mogło mieć miejsce - wyjaśnia Koper.

W szkole o kawałach nikt nie chce rozmawiać. Dyrektorka placówki nie chciała się z nami spotkać na rozmowę w tej sprawie. A uczniowie? Też jakby tematu unikali, swoista zmowa milczenia. Jeden z chłopaków przyznał nam jednak, że niewybredne kawały na lekcji rzeczywiście były. - Dziwne były te kawały, takie nie na miejscu. Choć część się śmiała - mówi uczeń (nie chce podawać nazwiska, ani nawet opowiedzieć o problemie do mikrofonu).

Czy nauczyciel się przyznał? - Pozwoli pani, że na to pytanie nie odpowiem. To byłoby ujawnienie zeznań, wyjaśnień obwinionego. Pozostawmy to przemilczane - mówi reporterce TOK FM Anna Koper.

Będzie nauczycielski sąd

Jak ustaliło TOK FM, rzeczniczka dla nauczycieli doszła do wniosku, że sprawa jest poważna, mogło dojść do uchybienia godności zawodu i łamania obowiązków, o których mowa w przepisach. W Karcie Nauczyciela czytamy m.in. o tym, że "nauczyciel powinien dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów".

Sprawa żartów katechety trafiła do nauczycielskiego sądu, czyli komisji dyscyplinarnej dla nauczycieli. To ona zdecyduje, czy pedagog powinien ponieść karę. Jak ustaliliśmy, w szkole na razie dostał jedynie upomnienie, obyło się bez nagany z wpisem do akt. Najłagodniejszą karą orzeczoną przez Komisję może być właśnie nagana, jedną z najsurowszych - zakaz wykonywania zawodu.

Rzecznik dyscyplinarny w Kuratorium Oświaty w Lublinie rocznie bada kilkadziesiąt spraw dotyczących niewłaściwego zachowania nauczycieli, chodzi m.in. o agresję słowną i fizyczną. W tym roku takich spraw już jest kilkanaście.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny