Szpital w Radomiu? "Miejsce zsyłki". Wiele kontroli, radykalne zalecenia, brak reakcji [DOKUMENTY]

Jeszcze w lutym na bezpłatną infolinię rzecznika praw pacjenta dzwonił chłopiec: żalił się na złe traktowanie przez personel radomskiej placówki i skarżył, że dobiera się do niego starszy chłopiec. A dwa miesiące później wszystkich zelektryzowała informacja, że 9-latek został zgwałcony w tym szpitalu. Tymczasem już od pół roku było jasne, że sytuacja w szpitalu jest skandaliczna. Ale urząd marszałka Adama Struzika, któremu podlega placówka, uspokajał i zapewniał, że "dokłada wszelkich starań"
- Ten oddział był miejscem zsyłki dla osób przebywających w młodzieżowych ośrodkach szkolno-wychowawczych - mówił wczoraj W TOK FM prof. Tomasz Wolańczyk, krajowy konsultant ds. psychiatrii dzieci i młodzieży, który jeszcze w grudniu 2011 r. wnioskował o natychmiastowe zmiany kadrowe w szpitalu. - Za realizację zaleceń z kontroli odpowiadają dyrektor placówki i urząd marszałkowski.

Urząd marszałkowski na Mazowszu dopiero wczoraj zaczął "pilną kontrolę" w szpitalu psychiatrycznym w Radomiu. Tymczasem od września 2011 r. były tam już co najmniej trzy kontrole, w tym jedna tego właśnie urzędu. A o skandalicznym traktowaniu pacjentów, ich poniżaniu i nagminnym łamaniu praw wielokrotnie alarmowała rzeczniczka praw pacjenta Krystyna Barbara Kozłowska. Ostatnio w lutym, po telefonie małego pacjenta radomskiego szpitala, który zadzwonił na bezpłatną infolinię RPP.

- Żalił się na złe traktowanie przez personel radomskiej placówki. Zaczął też opowiadać o tym, że przyszedł do niego starszy chłopiec. Traktuję to jako molestowanie. Od razu poszło pismo do dyrektora placówki. Do tej pory odpowiedzi nie mam. Od razu też zawiadomiłam prokuraturę - mówi Kozłowska. - Gdyby te organy, do których się zwróciłam, coś zrobiły, może nie doszłoby do tragedii. Jeśli organ założycielski [marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik - przyp. red.] nie reaguje, to ja nic więcej zrobić nie mogę - podkreślała w TOK FM Krystyna Kozłowska.

Pełnomocniczka wszczyna raban

Podlegający marszałkowi Mazowsza Adamowi Struzikowi urząd zainteresował się na serio sytuacją panującą w radomskim szpitalu dopiero po doniesieniach o gwałcie na 9-letnim pacjencie przez o kilka lat starszego pacjenta, do którego miało dojść na oddziale 22 kwietnia. A tak naprawdę dopiero po rabanie, jaki wszczęła Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania: wysłała pismo do prokuratora generalnego z prośbą o objęcie nadzorem prokuratorskim nie tylko sprawy rzekomego gwałtu, ale i funkcjonowania placówki, poprosiła o specjalną kontrolę sądową, zaapelowała też o odwołanie dyrektora placówki Włodzimierza Guzowskiego i opowiedziała o tym wszystkim mediom.



- Oprócz tego, że zgwałcono tam dziecko i były doniesienia, że jeszcze jedno dziecko zostało zgwałcone, cały sposób funkcjonowania dzieci w tym szpitalu jest absolutnie wadliwy i patologiczny - mówiła w TOK FM Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. - Naprawdę w tym szpitalu dzieci są krzywdzone. Narusza się ich godność, intymność, a dyrekcja nie widzi w tym patologii.

Naczelna pielęgniarka: Jak brudzą, to niech po sobie sprzątną

O wstrząsających praktykach, które miały miejsce w dziecięcym szpitalu psychiatrycznym w Radomiu, wiedziało od pół roku wiele instytucji. Rzeczniczka praw pacjenta zainteresowała się sprawą już w zeszłym roku. Swoją kontrolę - utrudnianą zresztą przez personel, który odmawiał dostępu do dokumentów i kontaktu z pacjentami - przeprowadziła we września. Udało nam się zdobyć protokół tej kontroli. Zobacz cały dokument>>

Wnioski są wstrząsające: "Ograniczona możliwość korzystania z łazienki, która jest zamknięta w ciągu dnia i otwierana tylko na noc. Kąpiele w poniedziałki, środy, piątki. Kilka osób wchodzi do łazienki, gdzie rozbiera się w obecności grupy. Po dwie osoby wchodzą do kabiny prysznicowej"; "Toalety otwierane są tylko w godzinach wyznaczonych przez salowego. (...) Pacjenci twierdzą, że jeżeli ktoś z nich się spóźni, to nie ma możliwości załatwienia potrzeby fizjologicznej (wówczas korzystają z koszy na śmieci)"; "Zorganizowane angażowanie pacjentów w prace porządkowe i sanitarne na oddziale szpitala"; "Ograniczony kontakt z osobami bliskimi"; "Brak kontaktu telefonicznego z osobami bliskimi".



Zastrzeżeń w protokole było więcej: "Na szczególną krytykę zasługuje wypowiedź Pielęgniarki Naczelnej: jak brudzą, to muszą po sobie posprzątać. Również Pan Dyrektor nie miał nic przeciwko ww. praktyce, wręcz rozwinął wizję angażowania pacjentów w sprzątanie terenu Szpitala".

Kopie protokołu otrzymało dziewięć podmiotów: m.in. marszałek województwa mazowieckiego, któremu placówka podlega, Rzecznik Praw Dziecka, Ministerstwo Zdrowia oraz wojewódzcy i krajowi konsultanci w dziedzinie psychiatrii.

Szpital: Pytania kontrolujących były sugerujące

Dyrekcja szpitala i ordynator oddziału nie zgodzili się z zarzutami. Ich zdaniem praktyki zakwestionowane podczas kontroli nie naruszają prawa do intymności czy godności. Dyrektor próbował też podważyć informacje, które kontrolerzy uzyskali we wrześniu od pacjentów, twierdząc, że zadawane pytania były "sugerujące". W piśmie do rzeczniczki praw pacjenta, z 22 grudnia 2011 r., dyrektor oświadczył, że ich działania motywowane były chęcią "zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim pacjentom".

Dyrekcja szpitala podkreśliła też, że placówka zastosowała się do zaleceń RPP: "zaniechano zajęć, co do których istniała obawa, iż SWPZZPOZ (skrót nazwy szpitala) może odnosić korzyści ekonomiczne", "umożliwiono pacjentom swobodne korzystanie z łazienek i pomieszczeń sanitarnych" czy "realizowanie zasady, że pacjenci mogą odbywać wizyty z bliskimi bez obecności personelu".

- Jeśli personel bał się, że pacjenci uciekną i dlatego nie wypuszczał ich na zewnątrz, to znaczyło, że od początku traktuje to miejsce jako więzienie dla pacjentów. Miałam skojarzenie z "Lotem nad kukułczym gniazdem" czy z więzieniem - mówiła Kozłowska-Rajewicz o swojej reakcji na raport szpitala.

Marszałek Struzik: Dokładamy wszelkich starań...

Wyjaśnienia dyrekcji najwyraźniej uspokoiły Adama Struzika, który jako marszałek województwa mazowieckiego za placówkę odpowiada. Samorząd Województwa Mazowieckiego przeprowadził tam własną kontrolę w listopadzie 2011 r. Do rzeczniczki napisał 1 lutego 2012 r. Struzik odniósł się tylko do części zarzutów - napisał, że w czasie tej kontroli nie stwierdzono m.in. "umieszczania apeli lub nakazów dotyczących sprzątania pomieszczeń".

Zapewnił też, że samorząd wojewódzki "dokłada wszelkich starań, aby w podległych podmiotach leczniczych świadczenia medyczne były udzielane na najwyższym poziomie", poprosił kierownictwo placówki o informację na temat przestrzegania przepisów i wystąpił "z prośbą o niezwłoczne usunięcie stwierdzonych nieprawidłowości". Ani słowa na temat wyciągnięcia konsekwencji wobec winnych zaniedbań.

Kolejna kontrola potwierdza patologię w szpitalu: Zmiany trzeba wdrożyć natychmiast

Miesiąc po kontroli marszałka województwa była kontrola pod nadzorem konsultanta krajowego w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży. Zakończyła się zupełnie innymi konkluzjami niż kontrola marszałkowska. Wg protokołu kontroli przeprowadzonej 16 grudnia 2011 r. dyrekcja zakładu wcale nie zastosowała się do zaleceń RPP: "Łazienki są zamknięte, otwierane są wg relacji pacjentów dwa razy w tygodniu, kiedy odbywa się kąpiel. W inne dni nie ma możliwości kąpieli".

Wnioski pokontrolne to m.in.: "Prowadzona farmakoterapia budzi zastrzeżenia merytoryczne i prawne", "Ograniczenia wolności pacjentów są sprzeczne z prawami pacjenta, stwierdzono także niewłaściwe stosowanie i nadużywanie przymusu bezpośredniego w formie izolacji".

Zalecenia pokontrolne to: "Zmiana ofert terapeutycznej. Wymaga zmian kadrowych". Termin realizacji zaleceń: "Natychmiast".

"Przestrzeganie praw pacjenta, zapewnienie dostępności do własnych rzeczy, toalet, łazienek, zaprzestanie stosowania izolacji wbrew przepisom". Termin realizacji zaleceń: "Natychmiast".

Urząd marszałka: Wszystko jest dobrze. Bazujemy na zapewnieniach dyrektora

Czy dyrektorowi radomskiego szpitala Włodzimierzowi Guzowskiemu udało się do któregokolwiek z zaleceń zastosować? Chcieliśmy się dowiedzieć, jak urzędnicy marszałka Struzika to sprawdzali. Mazowiecki urząd marszałkowski oświadczył wczoraj w rozmowie z reporterem TOK FM, że kontrola w zakładzie wykazała, że wszystkie zaniedbania zostały naprawione. Wniosek jednak wysnuto tylko na podstawie... informacji uzyskanych od dyrektora. - My możemy bazować na zapewnieniach dyrektora - stwierdziła rozbrajająco rzeczniczka urzędu Marta Milewska.

W obliczu wczorajszej "pilnej kontroli" ze strony urzędu marszałkowskiego dyrektor Guzowski "nie ma sobie nic do zarzucenia". Wedle własnych słów stara się jak najlepiej wypełniać swoje obowiązki. Zdaje sobie co prawda sprawę, że trzeba przeprowadzić pewne zmiany, ale - jego zdaniem - do tej pory udało się już sporo osiągnąć. Pochwalił się np., że łazienki są otwierane i dostępne dla wszystkich.

"Leczenie za pomocą karetki pogotowia"

Według krajowego konsultanta w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży prof. Tomasza Wolańczyka problem jest szerszy i nie dotyczy tylko radomskiego szpitala. Jak stwierdził w radiu TOK FM, w tej chwili w naszym kraju odbywa się "leczenie za pomocą karetki pogotowia".

- Ten oddział jest w bardzo wyraźny sposób ofiarą systemu. Radom był miejscem zsyłki dla osób przebywających w młodzieżowych ośrodkach szkolno-wychowawczych. Jeśli wychowanek dostanie szału i zacznie np. rzucać meblami, karetka lub policja przywożą go do szpitala. W związku z tym na oddziale skoszarowanych było np. 20 młodocianych z wyrokami sądowymi. I jest personel, który próbuje sobie, w zupełnie nieodpowiedni sposób, ale radzić - stwierdził prof. Wolańczyk.

Obraz psychiatrii dzieci i młodzieży w Polsce, nakreślony przez prof. Wolańczyka, nie napawa optymizmem. I nic nie wskazuje na to, że sytuacja szybko się poprawi. - Skupiamy się na Radomiu. I jak ten oddział zostanie zamknięty, wszyscy uznają, że stało się znakomicie. Tylko że karetki z pacjentami będą pokonywały dalszą trasę - będą woziły pacjentów do Kielc, Łodzi, Józefowa pod Warszawą - mówi prof. Wolańczyk.

--------

Dokumenty dotyczące szpitala, od lewej: Protokół z kontroli rzecznika praw dziecka, odpowiedź szpitala, wyniki kontroli krajowego konsultanta ds. psychiatrii dzieci i młodzieży, pismo Marszałka Województwa Mazowieckiego:
| | |

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Szpital w Radomiu? "Miejsce zsyłki". Wiele kontroli, radykalne zalecenia, brak reakcji [DOKUMENTY]
Zaloguj się
  • to_ni

    Oceniono 2 razy 2

    Marszałek Struzik upartyjnia dyrekcje podległych mu szpitali wojewódzkich obsadzając je ludźmi z PSL-u. W tym już przykładowym Radomiu w Specjalistycznym Szpitalu (drugi szpital wojewódzki poza Krychnowicami) tak to wygląda: dyrektor szpitala, pani Pacholczak po uzyskaniu z ramienia PSL-u mandatu w sejmiku mazowieckim
    www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20101025/WYBORYRAD04/447577634
    www.radom24.pl/artykul/czytaj/1040
    zamieniła na stołek z główną księgową, panią Staszewską z PSL-u.
    www.dobrzypolitycy.pl/polityk/staszewska_luiza_maria
    Po takiej roszadzie p.Pacholczak została główna księgowa, a p. Staszewska dyrektorem szpitala (oczywiście, tak jak p.Guzowski - p.o.) Obecnie p.Pacholczak pełni funkcję wiceprzewodniczącej sejmiku województwa mazowieckiego. Czyli koledzy partyjni i w tym szpitalu sami siebie kontrolują!
    Czy pan marszałek Struzik nie widzi, że takie kontrole po linii partyjnej zalatują fikcją, że są niewiarygodnie? Panie i panowie politycy powinni mieć świadomość, że przy powszechnym dostępie do Internetu ich przekręty widać jak na dłoni. Kiedy się obserwuje rządzących Mazowszem, nie wypada Polsce krytykować Ukrainy.

  • gwamoniak

    Oceniono 3 razy 3

    a dlaczego nikt z mediow nie napisze ze dyrektor tego szpitala to kumpel Struzika i takze czlonek PSL...

  • jack3yp

    0

    Struzik, struzik, struzik? Oczywiście to ten z partii politycznych prostytutek, co to z każdym i za każdą cenę pójdą! Pewno kolesie z tym "derechtorkiem" ze straży albo spowinowaceni przez "Antka Maryśki siostry szwagra"? Te typy już tak mają, synekurki , protekcje, parasol ochronny nad swoimi i bardzo specyficznie pojmowana "polityka prorodzinna"! Na pohybel dziadom!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX