Tadeusz Konwicki "Człowiekiem Roku Gazety Wyborczej"

Tadeusz Konwicki został "Człowiekiem Roku Gazety Wyborczej". To pierwszy pisarz, który otrzymał tytuł przyznawany przez "Gazetę Wyborczą" od 1999 roku wybitnym postaciom świata polityki i kultury. - Dziękuję przede wszystkim Agorze i "Gazecie Wyborczej", że zaryzykowały mnie nagrodzić - powiedział laureat.
- Honorujemy twórcę dla polskiej literatury wyjątkowego. Jesteśmy wdzięczni za to, że ten niespieszny przechodzień zatrzymał się nad Wisłą i wspiera nas swoją twórczością. Wierzymy, że dzięki niemu staliśmy się mądrzejsi i mniej lękliwi - powiedział na uroczystości wręczenia nagrody Adam Michnik.

Następnie przemowę wygłosił sam laureat. Stwierdził, że "nie ma siły" na jakąś dłuższą przemowę. - Nie mam siły, wobec tego podziękuję. Podziękuję przede wszystkim Agorze i "Gazecie Wyborczej", że zaryzykowały mnie nagrodzić - powiedział laureat.

Na bezludną wyspę zabrałbym...

Trudno sobie wyobrazić powojenną polską literaturę bez Tadeusza Konwickiego. Konwicki też bez literatury nie potrafi sobie wyobrazić życia - to jak dwa nierozerwalne byty. Świadczą o tym słowa samego pisarza: - Kiedyś jedna pani przeprowadzała ankietę, zadzwoniła i spytała: "Jaką książkę wziąłby pan na bezludną wyspę?". Odpowiedziałem bez wahania: "Całą bibliotekę" - mówił o swojej wielkiej pasji do słowa w rozmowie z Adamem Michnikiem.

Konwicki przez cały czas patrzy ze sporym dystansem do siebie i otaczającej go rzeczywistości. W rozmowie z Anną Bikont i Joanną Szczęsną w 2005 r. tłumaczył dziennikarkom: - Jeśli panie zapytacie, nad czym obecnie pracuję, odpowiem: "Pracuję ciężko nad tym, żeby istnieć". W pewnym wieku to ogromna fatyga - mówił.

Outsider z wyboru

Konwicki chyba najlepiej opisuje siebie w tym wywiadzie: - Ja w całym swoim życiu jestem trochę outsider, już parę razy wspominałem o tym swoim kompleksie sieroctwa. Byłem w dzieciństwie podawany z rodziny do rodziny, co wpływa na pewne poczucie osamotnienia. Poza tym jestem klaustrofobiczny, nie tylko w sensie fizycznym, mam jakieś urazy klaustrofobiczne w sensie psychicznym, społecznym. Zawsze się bałem zamkniętych środowisk. Znany jestem z tego, że nie bywam, nie uczestniczę w spotkaniach, konferencjach, bankietach. Czasem, jak muszę, ale nie jest to moja wielka przyjemność - tłumaczył Konwicki.

Można go spotkać w kawiarni

Pisarz i filmowiec rodzi się w 1926 roku w Nowej Wilejce. Tam zaczyna edukację, której jednak z uwagi na wojnę nie kończy. Walczy w AK i bierze udział w akcji "Burza". Następnie przedostaje się przez nowe granice Polski. Studiuje polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, potem na Uniwersytecie Warszawskim.

Od wielu lat Konwicki mieszka w śródmieściu Warszawy na tyłach Nowego Światu. W porze obiadowej zwykle pisarza można spotkać w kawiarni wydawnictwa Czytelnik przy ul. Wiejskiej.

Romans z socrealizmem

Po wojnie Konwicki staje się jednym z głównych literatów i publicystów socrealistycznych. Debiutancka powieść Konwickiego - "Rojsty" - w której nawiązuje do doświadczeń partyzanckich, przedstawiając zderzenie patriotycznego idealizmu z rzeczywistością wojny, została w 1948 roku zatrzymana przez cenzurę. Ukazuje się osiem lat później.

Adam Michnik jeszcze w latach 80. pisze, że "Rojsty" to "najuczciwsza relacja z dziejów absurdu polskiego honoru i z dziejów honoru polskiego absurdu".

- Ja się zawsze bałem niekontrolowanego patriotyzmu - opowiadał Konwicki o tym epizodzie "GW". - Wyniosłem pewne urazy z czasów wojny, kiedy widziałem, do czego prowadzi nacjonalizm. Wciąż zresztą dochodzą do nas odgłosy rzezi dokonujących się gdzieś w świecie w imię patriotyzmu. Tak że ja bym bardziej ufał sobie niż krzykliwym patriotom. Ja się naprawdę czuję solidarny z tym społeczeństwem, czuję się w jakiś sposób nie tylko za siebie, ale i za swoje otoczenie odpowiedzialny. A jak słyszę patetyczne okrzyki, zaraz lękam się, czy nie kryje się za tym aby jakaś prowokacja - tłumaczył Konwicki.

Pierwszym opublikowanym dziełem Konwickiego jest socrealistyczne opowiadanie "Przy budowie" (1950) opisujące doświadczenia autora w brygadzie kopaczy w Nowej Hucie, gdzie spędza pięć miesięcy 1949 roku.

- Szukałem swego miejsca na ziemi - wspominał po latach. - Przy przekonaniu, że głupi świat doprowadził do wojennej hekatomby, wydawało mi się, że receptą na wydobycie się z tej całej katastrofy, również moralnej, jest utopia socjalistyczna - tłumaczył. Po latach zaznacza, że tych tekstów "nie da się usprawiedliwić". W 1953 roku Konwicki wstępuje do PZPR.

"Od 'Sennika' po 'Małą Apokalipsę'"

Jednak w latach 60. popada w konflikt z władzą. Wielokrotnie podpisuje zakazane listy protestacyjne. W 1963 roku ukazuje się "Sennik współczesny", jedna z najważniejszych książek polskiej literatury powojennej, opowieść o przeżyciach pokolenia dojrzewającego w czasie wojny i próbującego się znaleźć w czasach powojennych. Rok później ukazuje się "Wniebowstąpienie" - rozchwytywana przez czytelników powieść, uznana przez władze za "wypadek przy pracy" cenzorów. To także panorama losów pokolenia, które wchodziło w życie po wojnie, podobnie kolejna książka "Nic albo nic".

W 1966 r. Konwickiego wyrzucono z PZPR za podpisanie listu po usunięciu z PZPR prof. Leszka Kołakowskiego. Po 1976 r. publikuje już w wydawnictwach drugiego obiegu.

"Kalendarz i klepsydra" (1976), napisany w formie paradziennika, jest zbiorem obserwacji, anegdot, wspomnień, relacji z podróży, portretów przyjaciół, m.in. Słonimskiego, Dygata, Holoubka, Łapickiego oraz sławnego kota Iwana. "Kalendarz..." wychodzi nakładem Czytelnika, ale "Kompleks polski" (1977) już trafia do drugiego obiegu, podobnie jak "Mała Apokalipsa" (1979), najsłynniejsza powieść Konwickiego - obraz gospodarczego, politycznego i obyczajowego rozkładu PRL-u końca dekady Gierkowskiej, ale także rozrachunek z PRL-owską opozycją.

"Wyprzedził francuską Nową Falę"

Konwicki jest też jednym z najważniejszych twórców polskiego filmu. Uważa się go za jednego z ojców tzw. Szkoły Polskiej, która zaistniała, gdy był kierownikiem literackim Zespołu Filmowego "Kadr" (1956-1968). Pracował także jako kierownik literacki "Kraju" (1970-1972), "Pryzmatu" (1972-1977) i "Perspektywy" (1989-1991), inicjując wiele projektów ekranowych.

Za twórczość filmową otrzymał m.in. w 1958 Grand Prix w Wenecji za "Ostatni dzień lata", nagrodę specjalną za scenariusz filmu "Jak daleko stąd, jak blisko" w San Remo oraz w 2001 dostał "Orła" za osiągnięcia życia.

Konwicki miał wpływ na powstanie filmów, które przeszły do kanonu kinematografii. Opowiadanie Jerzego Stefana Stawińskiego, które stało się podstawą filmu Wajdy "Kanał", podsunął reżyserowi Konwicki, zanim jeszcze ukazało się drukiem.

"Ostatni dzień lata", który był debiutem filmowym Konwickiego, jak pisało "Kino", "wprowadzał naszą kinematografię od razu w samo centrum europejskich poszukiwań". Jego film jest porównywany z arcydziełami francuskiej Nowej Fali. Ale "Ostatni dzień lata" tak naprawdę wyprzedził filmy Jean-Luca Godarda czy Francois Truffanta, bo wszedł na ekrany, kiedy francuscy reżyserzy dopiero formułowali zasady nowofalowego przełomu.

Tadeusz Konwicki jako scenarzysta wielokrotnie i z sukcesem adaptował dla innych reżyserów utwory literackie. Tak było m.in. z "Faraonem", "Matką Joanną od Aniołów" i "Austerią". Wśród adaptacji dokonanych przez Konwickiego na szczególną uwagę zasługuje "Kronika wypadków miłosnych" w reżyserii Andrzeja Wajdy - ten jedyny raz Konwicki zaadaptował bowiem własną powieść.

Filmy Konwickiego przypominają jego książki. Pełne są motywów: ucieczki, poszukiwania, wspomnień dzieciństwa i wojny.



Do tej pory tytuł "Człowieka Roku Gazety Wyborczej" otrzymali: Vaclav Havel (1999), George Soros (2000), Siergiej Kowaliow (2001), Joschka Fischer (2002), Günter Verheugen (2003), Bronisław Geremek (2004), Javier Solana (2005), Zbigniew Brzeziński (2006), abp Józef Życiński (2007), Andrzej Wajda (2008), Tadeusz Mazowiecki (2009, tytuł Człowiek Dwudziestolecia) oraz Władysław Bartoszewski (2010)

Zobacz także
  • Tadeusz Konwicki. Niech się Bóg martwi, nie ja
  • Konwicki: Bawię się myślami o bycie
  • Konwicki: Kronika wypadków literackich
Komentarze (2)
Tadeusz Konwicki "Człowiekiem Roku Gazety Wyborczej"
Zaloguj się
  • drmw

    Oceniono 1 raz 1

    ,,,,pogratulować Panu.
    Szkoda ,że tak mało jest
    w Polsce ludzi tego formatu.
    Skromny,mądry człowiek.

  • lewica24

    Oceniono 2 razy 0

    Słuszny wybór.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy