NIK w Ministerstwie Rolnictwa. Zaczęło się od rutynowej kontroli, potem - fala donosów

NIK chciała sprawdzić finanse Ministerstwa Rolnictwa, wszczęła kontrolę i... zaczęła dostawać donosy. Wszystkie dotyczą przypadków nepotyzmu i nieprawidłowości w resorcie. Teraz kontrolerzy weryfikują nadesłane informacje.
"Rzeczpospolita" dotarła do jednego z takich pism. Wg dziennika, autor wymienia w nim przypadki nepotyzmu w Ministerstwie Rolnictwa, nadużyć przy przetargach a nawet finansowania kampanii wyborczych ze środków publicznych .

"RZ" pisze, że pracę w Departamencie Rozwoju Obszarów, o którą starała się prawie setka kandydatów, miała dostać córka bardzo znanego działacza PSL. Natomiast jeden z konkursów dyrektorskich miała z kolei wygrać córka nauczyciela Marka Sawickiego. Autor cytowanego przez dziennik listu przytacza więcej podobnych sytuacji. Rzecznik NIK przyznaje, że część informacji zawartych w piśmie się potwierdziła.

"Są elementy nepotyzmu"

- Kontrolerzy, do których to (pismo - red.) wpłynęło, badali, jak audyt wewnętrzny wpływa na kontrolę zarządczą - mówi dla Gazeta.pl Paweł Biedziak, rzecznik NIK. Według niego taka sytuacja nie jest niczym nadzwyczajnym. - Włączamy takie skargi w różne kontrole - wyjaśnia Biedziak.

Pytany, czy w resorcie rolnictwa rzeczywiście pojawiają się przypadki nepotyzmu, przyznaje, że są "takie elementy". - W innych raportach już o tym pisaliśmy - mówi rzecznik NIK. Zaznacza, że nie wszystkie tego typu sytuacje są niezgodne z prawem, część z nich należy do "zagadnień sfery moralno-etycznej" i nie można w ich przypadku mówić o łamaniu przepisów.

Biedziak zaznacza, że NIK bardziej interesują ewentualne straty państwa i podatników. - Te doniesienia bardzo drobiazgowo badamy - stwierdza. Dodaje, że raporty z kontroli w Ministerstwie Rolnictwa będą publikowane na bieżąco.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM