"Jeśli na wszystkich reklamach piszą, że to jest bezpieczne, to widocznie jest bezpieczne"

- Jeśli podkoszulka kosztuje 2,90 zł i jest dostępna, jeśli awokado w dyskoncie kosztuje cztery złote za kilogram, to dlaczego miało być niemożliwe zarobienie pięciu czy 10 proc. w jakimś banku, który nie jest bankiem? - mówiła Martyna Bunda z "Polityki" w TOK FM. Dziennikarka opowiadała o motywacjach ludzi - swoich rozmówców, którzy inwestowali "w złoto" z Amber Gold.
Bunda rozmawiała z klientami Amber Gold, którzy zdecydowali się zainwestować "w złoto". Niektórzy z jej rozmówców zainwestowali oszczędności całego swojego życia. - A dla mnie to historie o szybkich przemianach, które jesteśmy często w stanie uchwycić dopiero przy takich okazjach jak upadek Amber Gold - mówiła w TOK FM dziennikarka.

"Nie upada mimo krytyki? To pewnie czarny PR"

- Jedna pani mówiła mi, że boli ją, jak ludzie teraz mówią, że to głupi i naiwni ludzie myśleli, że można dostać więcej w Amber Gold niż w banku. Podała przykład: jeśli podkoszulka kosztuje 2,90 zł, jeśli awokado w dyskoncie kosztuje cztery złote za kilogram, to dlaczego miało być niemożliwe dostanie 5 czy 10 proc. więcej w jakimś banku, który nie jest bankiem? Wiele osób, oprócz grupy, która nie miała świadomości, że Amber Gold to nie bank, było sceptycznych wobec ostrzeżeń. No, bo jeśli coś od trzech lat nie upada, mimo zastrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego, jeśli prokuratura wchodzi i nic nie znajduje, to znaczy, że te ostrzeżenia to czarny PR. Sprawa klientów Amber Gold to więc też lekcja o tym, co myślimy o świecie.

- A ludzie myśleli, że wybierają słusznie, a ci, którzy atakują ich wybór, to wrogowie tej instytucji - podkreślała Bunda. - Dla moich rozmówców - ludzi, którzy starają sobie jakoś radzić - te 10 proc. więcej niż w banku na lokacie to był element skomplikowanych systemów ekonomicznych w ich życiu - przecież niby co trzeci miesiąc mogli dostać dodatkową pensję. To jest też rys idealistyczny, jaki w nas został, czyli: jeśli wszędzie, na wszystkich reklamach piszą, że to jest bezpieczne, to widocznie jest bezpieczne - dodała.

Nasza mikroinżynieria finansowa

Martyna Bunda podkreśliła, że osoby, które zainwestowały "w złoto", to byli w większości ludzie, którzy chcieli sobie poradzić w życiu, a nie iść np. do opieki społecznej. - Ale zabrakło wiedzy - zastrzegła.

Jak w przyszłości uniknąć podobnych historii? - Można rozważyć powstanie takiej instytucji, która pomagałaby ludziom czytać umowy i podpisywać umowy. Jednym z moich rozmówców był niewidomy pan, który słucha radia, i właśnie w radiu usłyszał reklamę Amber Gold. Ale nie trzeba być osobą niewidomą, można być osobą zapracowaną, zajętą, można być matką na etacie z dwojgiem dzieci i mieć tak poszarpaną uwagę na boki, że już naprawdę na niewiele starcza, a jednak trzeba sobie w tej nowej inżynierii finansowej dawać radę - mówiła dziennikarka.

- To jest kolejna historia o nas wszystkich, o takiej straceńczej mikroinżynierii finansowej, którą wielu ludzi prowadzi, jak np. u tych, którzy utknęli w kredytach na frankach i mają niesprzedawalne mieszkania - dodała i podsumowała: - Spora część moich rozmówców chciała się załapać na "drugą falę" przemian ustrojowych. Nic specjalnego im się nie udało podczas pierwszej fali, a przecież innym się udało. Myślą więc: to może chociaż uda się być bardziej rzutkimi i roztropniejszymi przy okazji drugiej fali. Dla nich to mógł być Amber Gold, ale niestety nie był.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (45)
"Jeśli na wszystkich reklamach piszą, że to jest bezpieczne, to widocznie jest bezpieczne"
Zaloguj się
  • tirinti

    Oceniono 15 razy 13

    A może TVP, która zbiera abonament na swoją misję powinna w ramach tej misji edukować ludzi czym się różni bank od piramidy finansowej, zamiast produkować relenowele i reality showy, które ogłupiają.

    Ale po co, głupim ludem łatwiej rządzić.

  • xerpenta

    Oceniono 13 razy 11

    Doprowadziła do tego ignorancja, nieuctwo, wąskie horyzonty i nieroztropność. Moje pierwsze pytanie, kiedy siadam przed "doradcą" z Amber Gold: "gwarantowane przez kogo"? Dostaję informację. Drugie: "jaką postać ma gwarancja?" - gwarancję można umieścić w zdaniu "gwarantowane autorytetem Pana Zenka" i też będzie, to jakaś gwarancja, bo Pan Zenek może stracić autorytet, szkoda że ja przy tym swoje pieniądze - pytanie, jak ufamy w autorytet PZ. Co prowadzi do trzeciego pytania: "czy wkład podlega zabezpieczeniu, w jakiej wysokości?" - nikt nikomu nie broni ryzyka, ważne, żeby było świadome; żeby było jasne, że GRAMY, na rynku, i że jest to gra o sumie zerowej - ktoś zyskuje, ktoś traci, bilans na zero. Kolejne pytanie, to prośba o wydruk prognozy ryzyka, jakim obciążone będą moje pieniądze. Odpowiedzi: "wszystko jest w umowie", "to pewna inwestycja", "nie ma ryzyka", "eee" - na źródło gwarancji, kończą rozmowę. Krok drugi, to powrót do domu i analiza zgromadzonych danych.

    Gwarancja nie oznacza, że coś jest pewne, tylko, że w razie lipy dostaniemy coś w zamian - rekompensatę. Od umowy zależy, jaką. Np. "gwarancja najniższych cen" - nie oznacza "u nas ceny są najniższe na 1000%", tylko "jeśli znajdziesz taniej otrzymasz rekompensatę". A żadna inwestycja nie jest pewna, ba! trzymając pieniądze w domu, w łóżku, w poduszce możemy się obudzić bez nich, albo i nie obudzić. Całe życie polega na kalkulowaniu ryzyka. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to nie powinien się brać za inwestowanie. Nie powinien się brać za inwestowanie ktoś, kogo nie stać na stratę wkładu. Ludzie mają "konta inwestycyjne" i myślą, że inwestują - nie. To bank inwestuje i to bank ponosi ryzyko niepowodzenia. To nie jest to samo, kiedy ktoś daje pieniądze komuś innemu, na wykup złota.

    Nie można tego tłumaczyć tym, że transformacja była bolesna, i że ludzie musieli się ogarnąć w wolnym rynku. To tak, jak tłumaczyć wypadek tym, że kierowca całe życie jeździł przednionapędówkami i to była jego pierwsza podróż tylnonapędówką, więc przyzwyczajony dodał gazu przed szczytem zakrętu. I potem rodzina oburzona, że się go nazywa złym kierowcą. Jeśli czegoś nie wiem, nie znam się, nie jestem pewien swojej wiedzy, to się tego uczę w warunkach bezpiecznych i stopniowo wchodzę do wody. I nie należy się teraz obrażać na innych, jasne że smutno i przykro i żal, strata to strata, ale najważniejsze jest to, żeby się czegoś na niej nauczyć, a nie zalizywać rany przy akompaniamencie dziennikarzy.

  • tornado147

    Oceniono 9 razy 7

    Doczytałem do momentu,że ludzie zainwestowali w złoto aby nie iść do opieki społecznej i ręce mi opadły razem z cyckami !! KTO,MAJĄC 300.000,- MA CHODZIĆ DO OPIEKI SPOŁECZNEJ !!!??? PO CO !!?? Chyba żeby rozdać potrzebującym.

  • ok-cham

    Oceniono 6 razy 6

    Dorabianie ideologii do głupoty podszytej pazernością trwa w najlepsze. Poszkodowani klienci sami przyznają z rozbrajającą szczerością, że ich fatalna decyzja inwestycyjna nie miała żadnych merytorycznych podstaw, poza zwykłym chciejstwem i ślepą wiarą we wszystko, co to chciejstwo podsycało. Państwo ewidentnie nawaliło nie powstrzymując na czas idiotycznej "kariery" biznesowej słupa Plichty, ale sukcesowi finansowemu (do czasu) jego piramidy nie mogło i nigdy nie powinno przeciwdziałać. Z faktu, że jest grupa nieroztropnych ignorantów, podejmujących z chciwości piramidalne ryzyko nie wynika, że państwo powinno prowadzić za rączkę ich i przy okazji wszystkich pozostałych inwestorów, lub co gorsza wyręczać kogokolwiek w pilnowaniu własnych interesów. Są politycy i żurnaliści, którzy chętnie przyklaskują wszelkim pomysłom takiej superkontroli, dla naszego dobra oczywiście. Strach się bać, jak by się to dla wszystkich skończyło, mając świadomość, że kwalifikacje moralne większości tych dobroczyńców są na poziomie animatorów Bursztynowego Eldorado, a kwalifikacje ekonomiczne - na poziomie inwestorów tego upadłego przybytku.

  • maciekblysk

    Oceniono 12 razy 6

    Pisałem już to kilkakrotnie ale chyba warto powtórzyć. Recepta jest prosta!
    Musimy zmienić system szkolnictwa w Polsce, począwszy od szkoły podstawowej. Na początek wystarczy 1 godzina w miesiącu gdzie dzieci uczyły by się najprostszych mechanizmów ekonomii. Żeby to było atrakcyjne i łatwo przyswajalne można by tą wiedzę ubrać w przygodowe opowiadania. Następnie czym dalej tym wiedza szersza. Naprawdę nie trzeba dużo się uczyć żeby nie wierzyć w garbate aniołki. Musimy umieć oszczędzać i wydawać. Musimy znać podstawowe mechanizmy obronne przed oszustami i kilka innych prostych zasad które zmienią nie tylko nasze postępowanie w życiu codziennym ale i wybory polityczne. W dłuższej perspektywie zmieni to cały rynek mediów.
    Moim zdaniem koszt tej inwestycji był by niewielki a zyski stabilne i odporne na zawirowania.

  • kicha12345

    Oceniono 5 razy 5

    Strasznie glupie tlumaczenie. Ludzie po prostu ryzykowali z chciwosci. Tu nie ma filozofii. Ci od zlota sa tak samo sobie winni jak ci kupujacy kredyt we frankach - chociaz mowi sie ze powinno sie brac kredyt w walucie ktorej sie zarabia, a ci co pokupowali jeszcze mieszkania po mln, gdzie rata wynosi 2x srednia krajowa to juz szkoda gadac- zero myslenia. Ja bym tutaj oskarzyl system edukacji. Zamiast uczyc oplacalnosci i wpajanie pewnych postaw, to uczymy o oraniu pola w czasie rozbiorow. Trzeba bylo pokazac Ziemie Obiecana, a nie Chlopow to by sie moze ktos zrefleksjonowal

  • mniklasp

    Oceniono 9 razy 5

    co to znaczy mikroinzynieria i to jeszcze finansowa?, niech ta pani najpierw nauczy sie jezyka polskiego zanim cos napisze. O czym jest ten artykul? o tym moze ze reklamy klamia?. Ta pani pisze ze zamiast do opieki spolecznej to ludzie poszli do AG. To ja sie z tego serdecznie usmialem. Ciekawe ile ta Bunda myslala zeby to wymyslic

  • aqmika

    Oceniono 4 razy 4

    Lansowanie poglądu, że państwo powinno wynagrodzić straty ofiarom naiwności jest dobrym tematem dla opozycji.
    Jednak pomysł jest absurdalny, od ponad 20 lat mamy kapitalizm, można było poznać zasady reklamy i wolnego rynku, tzn. wolnego wyboru w każdej dziedzinie zycia na własną odpowiedzialność.
    Był okres, kiedy padały legalne banki i ludzie tracili wszystko z powodu ulokowania całych zasobów w jednym miejscu

    Istnieje giełda, na której można inwestować dowolne pieniądze - ze stratą, albo zyskiem. W razie straty państwo też ma zwracać? A setki reklam proponujących cudowne środki lecznicze, odchudzające itp, czy budżet ma zwracać wyrzucone pieniądze?
    Sprawa dopuszczenia wielokrotnego kryminalisty do kontynuowania oszukańczych interesów to sprawa cuchnąca na odległość i tu trzeba oczekiwać konsekwencji karnych, służbowych i lustracji środowisk prawnych, a także uszczelnienia przepisów.

  • gronostaj8

    Oceniono 4 razy 4

    "No, bo jeśli coś od trzech lat nie upada, mimo zastrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego, jeśli prokuratura wchodzi i nic nie znajduje, to znaczy, że te ostrzeżenia to czarny PR."

    SKOKi to też teraz czarny PR... (?) Ciekawe co ludzie powiedzą - "przecież działały 20 lat" ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX