Polskie szkoły za granicą bez finansowania? Wśród Polonii wrze, MEN uspokaja

- W szkołach polskich za granicą jest poruszenie i wrzawa - napisała czytelniczka Gazeta.pl. - Chodzi o likwidację Szkolnych Punktów Konsultacyjnych na całym świecie. Gdyby plany weszły w życie, wszystkie szkoły polonijne byłyby płatne.
Poza granicami Polski funkcjonują dwa rodzaje szkół dla Polonii - społeczne, które nie podlegają Ministerstwu Edukacji Narodowej, a nauczyciele pracują w nich na zasadach wolontariatu (zajęcia odbywają się w weekendy) i tzw. Szkole Punkty Konsultacyjne, działające głównie przy ambasadach, podległe pod MEN. - Do niedawna SPK-i w większości mieściły się w ambasadach, co utrudniało prace w tych placówkach. Minister Sikorski zmienił zasady i uporządkował sprawy lokalowe tych szkół. W tej chwili SPK-i wynajmują budynki pod swoją działalność, a także utrzymują kadrę nauczycielską na Karcie nauczyciela. Nauczyciele wynagradzani są więc na takich samych zasadach, jak ci uczący w Polsce. To wszystko są koszty z budżetu państwa. Rocznie około 45 milionów złotych - dodaje Krajewska.

- W szkołach społecznych, które są płatne, uczy się w tej chwili około 100 tysięcy młodych Polaków, w SPK-ach około 15 tysięcy. To jest nierówność, niesprawiedliwość, że tyle osób musi za dodatkowe zajęcia w szkołach społecznych płacić, a 15 tysięcy może się uczyć za darmo (chociaż w niektórych SPK-ach pobiera się opłaty od rodziców) - mówi Gazecie.pl Ligia Krajewska, posłanka PO, która pracuje nad zmianami.

Ważna nauka bezpłatna?

Nauka w SPK-ach jest bezpłatna, co może być ważne szczególnie dla rodzin z problemami finansowymi. Zajęcia prowadzą wykwalifikowani nauczyciele, lekcje odbywają się również popołudniami, w tygodniu. - Nie znam sytuacji, w której jakieś dziecko nie mogłoby chodzić do szkoły społecznej, bo go na to nie stać. Problemem jest raczej to, że placówek oświatowych jest za mało. Poza tym, w przypadku problemów finansowych, szkoła społeczna może zwolnić ucznia z opłat, w zamian rodzice zobowiążą się na przykład do wykonania jakichś prac na rzecz szkoły - mówi Krajewska.

Z relacji przedstawicieli SPK z całego świata wynika, jeszcze w 2011 roku MEN zakładało współistnienie szkół społecznych i punktów konsultacyjnych, które miały się zreformować. W liście m.in. do MSZ, minister edukacji, a także przewodniczących niektórych komisji sejmowych i senackich można przeczytać, że "przedstawiciele MEN informowali nas o planach rozwoju naszych szkół jako publicznej struktury służącej promocji języka polskiego i nauczaniu go jako drugiego i obcego, uczniów w wieku szkolnym, ale również osoby dorosłe. Mówiono o naszych przyszłych zadaniach związanych z organizacją i przeprowadzaniem egzaminów certyfikujących znajomość języka polskiego. Z tych planów wobec nas się nie wycofano, my zaś wciąż przygotujemy szkoły do tej działalności".

SPK - wymysł PRL-u?

W Planie Współpracy z Polonią i Polakami za granicą w 2013 roku widnieje punkt mówiący o uspołecznieniu SPK-ów. Zdaniem Przewodniczącej Rady Rodziców przy SPK w Hadze p. Bożeny Sokołowskiej, głównym zarzutem wobec rządu jest brak jakiejkolwiek komunikacji z Punktami. - Do tej chwili nikt nie poinformował nas oficjalnie o szykujących się zmianach. Informacje czerpiemy z internetu - mówi.

- Szkolne Punkty Konsultacyjne powstały jeszcze w PRL-u. Głównie po to, by chronić dzieci dyplomatów przed kontaktem z miejscowymi. W dzisiejszych czasach, kiedy żyjemy w wolnym kraju, wielu naszych rodaków wyjeżdża do pracy za granicę, funkcjonowanie SPK-ów nie ma sensu. Polska musi stworzyć system otwierający dostęp do edukacji młodych Polaków, powinny to być różne formy, również on-line - przekonuje Krajewska. Szkoły społeczne mają jednak swoje wady - oprócz tego, że nauczyciele są wolontariuszami, szkoły te nie podlegają pod Ministerstwo Edukacji Narodowej, pełnią funkcję szkół uzupełniających. - SPK-ki także są szkołami uzupełniającymi, status edukacyjny jest więc taki sam. Dzieci uczące się na co dzień w szkołach miejscowych mogą uczyć się języka polskiego, historii czy geografii Polski. Ministerstwo Edukacji Narodowej organizuje również wsparcie pedagogiczne np. szkolenia, dostęp do środków dydaktycznych. Wsparcie obejmuje też nauczycieli szkół społecznych - mówi Krajewska.

MEN uspokaja

Z informacji, jaką uzyskaliśmy od Ministerstwo Edukacji Narodowej, wynika, że nie wszystkie Szkolne Punkty Konsultacyjne będą zmienione w szkoły społeczne. - Nie ma żadnych działań w odniesieniu do całej grupy tych szkół. Jest natomiast troska o dotarcie do tych młodych Polaków, którzy nauczaniem nie są objęci, musimy przeciwdziałać utracie przez nich kontaktu z językiem polskim i wiedzą o Polsce - poinformowało nas biuro prasowe MEN. Przedstawiciele resortu podkreślili też, że wszelkie zmiany dotyczące funkcjonowania szkół przy placówkach dyplomatycznych będą konsultowane ze środowiskiem szkolnym i polonijnym. Państwo będzie wspierać powstawanie szkół społecznych, ale obiecuje, że w przypadku przekształcania SPK-ów w takie szkoły "wypracowana zostanie indywidualna ścieżka, która zapewni kontynuację nauczania dotychczasowym uczniom oraz umożliwi dotarcie z ofertą edukacyjną do nowych uczniów."

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny