Miliony długów uczelni - rektor rezygnuje, rekrutacja trwa

Studenci prywatnej warszawskiej uczelni właśnie się przypadkiem dowiedzieli, że szkoła ma ponad 4 mln zł długu, a ich czesne zajmie komornik. Mimo dramatycznej sytuacji finansowej uczelnia zaczęła dziś nabór kolejnych, nieświadomych niczego kandydatów. Jej rektor - ursynowski radny - twierdzi, że o niczym nie miał pojęcia i właśnie złożył rezygnację.
Gdy Ania*, studentka aktorstwa w szkole im. Giedroycia, dostała list od komornika, była w szoku. - Od kilku miesięcy słyszeliśmy, że szkoła może mieć kłopoty, ale nie podejrzewałam, że aż takie - mówi dziś portalowi Gazeta.pl chwilę po zakończeniu spotkania z władzami uczelni.

Nowy semestr z komornikiem

Nie tylko Ania, ale i niektórzy inni studenci uczelni dostali pismo od Komornika Sądowego dla Warszawy Żoliborza. Z dokumentu wynika, że wszelkie należności wobec uczelni (między innymi czesne) zostaną przejęte przez komornika. WSKiMS im. Giedroycia winna jest spółce Polimex Hotele 3,2 milona złotych i prawie 1,3 miliona złotych odsetek.

- Działalność uczelni nie jest zagrożona - mówi Jarosław Gerard Podolski, przedstawiciel właściciela i prezydent uczelni. Jest on związany również z kilkoma innymi szkołami, które działają w tym samym budynku, podkreśla jednak, że problemy finansowe ma tylko uczelnia imienia Giedroycia. - To wina poprzednich władz uczelni, które sprzedały nieruchomość deweloperowi, wzięły część pieniędzy, nie wywiązały się z umowy i musiały zwrócić podwójny zadatek, na co nie było ich stać - dodaje.

Założycielka uczelni: z władzami spotkam się w sądzie

Z tą opinią nie zgadza się Barbara Okulicz-Sługocka, założycielka uczelni, która trzy lata temu sprzedała ją Podolskiemu. - Pan Podolski, kupując (jako Wyższa Szkoła Handlu i Finansów Międzynarodowych im. Fryderyka Skarbka) naszą uczelnię, zobowiązał się razem ze wspólnikiem, panem Piotrem Kuśnierukiem, do pokrycia głównych długów uczelni. Panowie nie wywiązali się z umowy, dlatego w sądzie toczy się sprawa o unieważnienie porozumienia, które podpisaliśmy trzy lata temu.

Ziemia sprzedana, dług niespłacony

Ziemia, na której stoi budynek szkoły, została ponownie sprzedana deweloperowi dwa lata temu. Szkoła ma jednak prawo do bezpłatnego korzystania z nieruchomości do momentu rozpoczęcia inwestycji. - Mamy taką umowę, że jeżeli deweloper nie zacznie inwestycji na początku roku akademickiego, to wyprosi nas stąd dopiero pod jego koniec - mówi Podolski. Według różnych źródeł, do których dotarliśmy, działka ta mogła kosztować od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów złotych. Zdaniem Podolskiego było to mniej niż 30 milionów.

Studenci: nie wiemy, co z nami będzie

Całą sytuacją najbardziej zaniepokojeni są studenci, którzy spotkali się dzisiaj z władzami uczelni. - Mówiono nam, że nasza szkoła zostanie przeniesiona i połączona z Wyższą Szkołą Sztuk Filmowych i Teatralnych. Kłopot w tym, że pani, która miała być rektorem tej nowej uczelni, nic o tym nie wie - mówi jedna ze studentek. - My w tej chwili zupełnie nie wiemy, co z nami będzie. Chcielibyśmy, żeby udało się nas przenieść do uczelni w Pułtusku, która ma warunki do uczenia nas aktorstwa - dodaje druga z nich.

Z kolei były pracownik uczelni uważa, że jest to jedna wielka piramida edukacyjna. - Szkoda tych dzieciaków. Po sprzedaży szkoły panu Podolskiemu zaczęło się rozkradanie jej majątku. Zniknęły biblioteka, sala komputerowa. Tym młodym ludziom, studiującym tam m.in. aktorstwo, zabrano warunki do studiowania - mówi.

Dziak: gdzie jest państwo?

Wyższa szkoła im. Giedroycia została założona przez dziennikarzy w 1994 roku, jej studenci mieli szansę kształcić się pod okiem wybitnych wykładowców. Przez wiele lat uczelnia była wysoko notowana w rankingach.

- Jeszcze kilka lat temu w "Giedroyciu" studiowało kilkuset studentów, teraz zostało kilkudziesięciu. Dla mnie to, niestety, żadne zaskoczenie. Przestałem być rektorem tej uczelni w styczniu 2010 roku. Moim zdaniem właścicielom chodzi jedynie o to, by przejąć majątek uczelni, a ją samą zniszczyć - mówi prof. Waldemar Dziak, wybitny sinolog. Dodaje też, że na całej linii zawiodło państwo, które powinno kontrolować uczelnie i sprawdzać, czy spełniają wszystkie warunki. - Ten przypadek to taka Polska w pigułce: jeden wielki bałagan i nikt nic nie wie - tłumaczy.

Kontrola Ministerstwa Nauki odbyła się w maju. Do tej pory nie ma jednak żadnych decyzji resortu. Semestr zaczyna się już niebawem, a kolejni, niczego nieświadomi młodzi ludzie płacą za możliwość studiowania w tej szkole.

Rektor: O problemach dowiedziałem się od studentów

Po profesorze Dziaku rektorem uczelni został Lech Królikowski, przewodniczący Rady Dzielnicy Ursynów. Królikowski zrezygnował dziś ze stanowiska rektora Wyższej Szkoły Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia. Senat uczelni, której długi wynoszą ponad 4,5 miliona złotych, nie zdecydował jeszcze, czy przyjmie rezygnację.

- Ustąpiłem, bo nie byłem o niczym informowany - mówi dla portalu Gazeta.pl - Stwierdziłem, że nie chcę dłużej swoim nazwiskiem firmować podejrzanego interesu. W tej sytuacji to było jedyne wyjście - mówi.

Wyjaśnia, że o problemach finansowych uczelni dowiedział się od studentów. - Oni wiedzą dużo więcej ode mnie. To jest jakaś kuriozalna sytuacja, że rektor nie wie o tak ważnych sprawach - komentuje Królikowski. Wyjaśnia jednak od razu, że podobnie jest na wielu prywatnych uczelniach. - To właściciel podejmuje decyzje personalne i to on decyduje o finansach. Rektor jest od podpisywania dokumentów na zewnątrz, od podpisywania indeksów i nie jest dopuszczany do niczego więcej - mówi Królikowski, wieloletni radny Ursynowa, a od 2010 roku również przewodniczący rady dzielnicy.

Ze strony internetowej szkoły nie można zbyt wiele się o niej dowiedzieć. W dziale "Aktualności" widnieje jedynie napis "strona w budowie". Brak informacji o władzach, kadrze uczelni czy programie proponowanych studiów. Na stronie znajduje się za to lakoniczna informacja dotycząca opłat "za semestr - 4,500 pln", "wpisowe - 400 pln".

*Na prośbę studentki jej imię zostało zmienione.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (4)
Miliony długów uczelni - rektor rezygnuje, rekrutacja trwa
Zaloguj się
  • ciemnyludd

    Oceniono 5 razy 5

    Coraz "WYŻSZE" szkoły i coraz niższy poziom kształcenia...

  • funkenschlag

    Oceniono 4 razy 4

    Jaka szkoła, tacy rektorzy, tacy studenci.

  • martin933

    Oceniono 2 razy 2

    No ja być studentem to bym natychmiast zrobił kroki w kierunku odzyskania czesnego. Przy takich długach i jednoczesnej kondycji finansowej uczelni wyższych w Polsce z powodu spadku demograficznego (nie tylko). To jednak może być trudne. Zapewnienia uczelni bez rzetelnego przedstawienia ich kondycji finansowej są nic niewarte.

  • gblo

    Oceniono 1 raz 1

    Jak człowiek idzie do banku po pożyczkę jest prześwietlany na wszelkie możliwe sposoby,co do wiarygodności finansowej i możliwości spłaty zaciąganego kredytu.Może studenci zaczynający przygodę ze szkolnictwem ,za przeproszeniem "wyższym",powinni mieć wgląd w stan finansów uczelni,bo dlaczego nie?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX