Zwierzęta w workach, bite, kopane, godzinami nie pojone - koszmar polskich targów

Bite i kopane krowy i konie, prosiaki i kurczaki w workach, godzinami bez wody, odchody walające się terenie targu, zwierzęta sprzedawane na ulicach i parkingach - to nie wyjątki, ale norma na polskich targach zwierząt. Ujawnia to raport Fundacji VIVA!, której aktywiści odwiedzili targi z ukrytymi kamerami. - Najgorsza jest brutalność i bezmyślność sprzedających. Bo władze i instytucje nadzoru zawodzą od lat - mówi Cezary Wyszyński, prezes fundacji, komentując opublikowany właśnie raport ?Targi Zwierząt 2012?.
Zambrów, Skaryszew, Bodzentyn, Sochaczew, Golub Dobrzyń, Jedwabne, Nowy Targ, Pajęczno - to kilka z 20 targów, które działacze Fundacji VIVA! i organizacji Animals' Angels odwiedzili z ukrytymi kamerami. Teraz prezentują szokujące wyniki raportu, do którego materiały zbierano od 2008 roku. O raporcie opowiada Cezary Wyszyński, prezes Fundacji VIVA!

Agnieszka Wądołowska: Na waszych nagraniach widać bite, kopane zwierzęta, przez wiele godzin niedojone krowy, kurczaki i prosiaki pakowane do worków. Czy takie są realia polskich targów zwierzęcych, czy to tylko niechlubne wyjątki?

Cezary Wyszyński: Z naszych obserwacji wynika, że nie ma w Polsce ani jednego targu zwierzęcego, który byłby prowadzony zgodnie z obowiązującymi przepisami. Bardzo często zwierzęta nie mają żadnej ochrony przed warunkami atmosferycznymi. W praktyce w lecie stoją wiele godzin nawet na trzydziestostopniowym upale, a zimną na mrozie i śniegu. Często krowy, które trafiają na targi, są bardzo zaniedbane - mają przerośnięte kopyta, otarcia i rany powstałe w czasie transportu. Co jeszcze gorsze, trzyma się je bez wody przez wiele godzin.
Rolnicy często do transportu używają zupełnie nieprzystosowanych pojazdów. To widać dobrze na naszych nagraniach - czasem to są jakieś zwykłe żuki i zwierzęta muszą wskakiwać od razu na pakę. Gdy nie chcą wskakiwać, bije się je, aż wymusi się posłuszeństwo.
Na koniec targu zostają najsłabsze zwierzęta, jak klienci się już rozjadą, to się zaczyna. Jak krowa nie może wstać, to się ją leje, jak to nie pomaga, to się ją przeciąga siłą z samochodu na samochód i ona w drodze do rzeźni będzie stratowana przez inne krowy. Ale rzeźniom jest wszystko jedno.

Tematem targów zwierzęcych zajmujecie się już od lat.

Tak, pierwsze takie nagrania pokazywaliśmy już w 2008 roku. Najgorsze jest to, że ciągle nic się nie zmieniło. Sprzedający zrobili się tylko trochę bardziej ostrożni. Pilnują, czy nikt nie filmuje albo nie robi zdjęć. A zwierzęta nadal są bardzo zaniedbane. Dlatego zdecydowaliśmy się objechać wszystkie większe targi zwierząt w całym kraju, nie tylko te, na temat których dostawaliśmy zgłoszenia, i sporządzić z tego dokumentację, taki nasz raport, który mógłby być punktem wyjścia do dyskusji na ten temat. Dłużej po prostu tak nie może być.

Czy to jest problem przepisów, czy raczej braku egzekwowania odpowiedniego nadzoru?

Po pierwsze, część z tych targów jest zupełnie nielegalna, nigdzie niezarejestrowana, co znaczy, że nie ma tam w ogóle żadnego weterynarza. Tak jest na przykład w Nowym Targu, to m.in. stamtąd pochodzą zdjęcia świń pakowanych do worków. Proszę sobie wyobrazić, że jak zapytać się Inspekcję Weterynaryjną o ten targ, to oni informują, że tego targu w ogóle tam nie ma, bo on nie istnieje na ich wykazie. A jak się może na tym wykazie znaleźć? Musi tam go zgłosić organizator. Jak go nie zgłosi, tylko sobie po prostu handluje zwierzakami, to Inspekcja Weterynaryjna w ogóle tam nie zagląda. Przy takim nastawieniu ci sprzedający czują, że mogą wszystko - mogą kopać, szarpać, rzucać tymi zwierzętami.
Po za tym praktycznie nie ma sankcji dla tych, którzy organizują takie nielegalne targi zwierząt. Może straż miejska chodzić i wlepiać mandaty. I gdyby faktycznie to robiła, bardzo szybko problem by zniknął. Ale to się nie dzieje. Jak się ich pilnuje, to czasem reagują. A w wielu miejscach odbywają się duże niezarejestrowane targi i nikogo to nie obchodzi.
Jednak największym problemem jest bezmyślność, głupota i okrucieństwo sprzedających. Bo same przepisy są. Określają bardzo jasno, że na targu musi być woda do pojenia zwierząt. I gdzieś na takim targu jest jakaś rurka z wodą w rogu. I jak weterynarz sprawdza targ, to w rubryczce woda do pojenia zwierząt zaznacza, że jest. Tylko że z tego nic nie wynika. Byłem na targach z pięćdziesiąt razy i ani razu nie widziałem, żeby ktoś poił zwierzęta, które często wiele godzin stoją na słońcu.
Z drugiej strony jeżeli jest naprawdę duży targ, na którym jest powiedzmy 500 krów i taki targ trwa trzy godziny i jest na nim tylko jeden lekarz, to wiadomo, że jest to niemożliwe, żeby on wszystko skontrolował. Bo przecież taki lekarz musi też podbić papiery dla wszystkich zwierząt na targu. Więc niewiele może zrobić. Ale jednak coś może. Gdyby chodził i zwracał uwagę ludziom - nie bijcie tej krowy, to zwierzę jest zbyt słabe, nie powinno jej tu być, czemu ta krowa jest taka zaniedbana, czemu ma przerośnięte kopyta, czemu to, czemu tamto - to ci sprzedający musieliby w końcu zmienić zachowanie. Ale łatwiej usiąść jest sobie w kanciapie i podbijać kwity niż kłócić się z tymi rolnikami, tłumaczyć im, jak dbać o zwierzęta. Wielu takich weterynarzy zakłada, że i tak nic nie zmienią.

NIK też jakiś czas temu przeprowadził kontrolę targów zwierzęcych.

To jest dość zabawna historia. Oni sprawdzali przestrzeganie Ustawy o ochronie zwierząt w schroniskach i ktoś wpadł na pomysł, żeby to rozszerzyć o targi. Tyle że pomysł był o tyle niefortunny, że Najwyższa Izba Kontroli zleciła kontrolę nad targami Powiatowym Inspektoratom Weterynarii. Czyli wyszło na to, że lekarze weterynarii kontrolowali sami siebie. Bo na targach obecni są właśnie przedstawicie inspektora weterynarii.
Gdy ja dostałem ten raport, to nie mogłem w to uwierzyć - jak to byli na 30 targach i nie stwierdzili żadnych nieprawidłowości? To niemożliwe. I patrzę dopiero na koniec tego raportu i tam jest informacja, że to Powiatowe Inspektoraty Weterynarii przeprowadzały kontrolę. I wszystko jasne. Bo jeżeli oni jechali na targ i zapowiadali, że np. za tydzień przeprowadzą kontrolę, no to jest jasne, że za tydzień przyjedzie tylko jednak czwarta hodowców, przyjadą tylko przystosowane samochody, a krowy będą głaskane. Nie mówiąc już o tym, że kontroli podlegały tylko zarejestrowane targi.

Zgłaszaliście te nieprawidłowości odpowiednim służbom?

Próbowaliśmy też tego. Ale bieganie po tych targach i składanie zawiadomień, niestety, do niczego nie prowadzi. Z tych materiałów, które nagraliśmy, złożyliśmy kilka spraw w sądzie i wszystkie z nich wygraliśmy. Tylko że to niczego nie zmieniło. Przede wszystkim dlatego, że wyroki były bardzo niskie i w zawieszeniach.
Widzi pani, my już wszystkiego próbowaliśmy. Na przykład z burmistrzem Bodzentyna udało się nam umówić, że na targu zainstalujemy monitoring. I mieliśmy nawet dostawać nagrania z tych kamer. W ciągu roku dostaliśmy je raz. Potem usłyszeliśmy, że nie mieli płyt, żeby je nagrać. Więc myśmy nawet chcieli przesyłać im płyty, ale to nic nie dało. Zresztą te kamery zostały tak zainstalowane, że na nagraniach było bardzo niewiele widać. Więc widzi pani, to już naprawdę jest czas, żeby przestać się bawić w kotka i myszkę, trzeba wreszcie przyznać, jak jest. Na naszych nagraniach widać, że zwierzęta są bardzo źle traktowane, widać, że nie ma nadzoru. Niech to wreszcie coś zmieni.

Pokazujecie wszystkie te nieprawidłowość i co teraz? Na jakie zmiany liczycie?

Plan maksimum jest taki, żeby wprowadzić całkowity zakaz obrotu zwierzętami na targowiskach. Od stycznia jest zakaz obrotu zwierzętami domowymi, a my chcielibyśmy go rozszerzyć na zwierzęta gospodarskie. Kiedyś faktycznie targi były jedynym miejscem, gdzie ludzie mogli sprzedać te zwierzęta. Teraz to jest tylko dokładanie kolejnego elementu do tego koszmarnego procesu między hodowlą a ubiciem. A to ogniwo można naprawdę łatwo wyeliminować.
Tym bardziej że wszelkie władze udowodniły, że nie zrobią nic, żeby poprawić warunki na targach. Bo my mówimy o tym od lat. Byliśmy na spotkaniach i z burmistrzami, i z organizatorami targów, i z Inspekcją Weterynaryjną, byliśmy w Sejmie, w Senacie. I co? I nic się nie zmieniło. Więc zamiast się oszukiwać, że może ci rolnicy zaczną wciągać zwierzęta na rampę z właściwej strony czy będą doić te krowy, które stoją ze spuchniętymi wymionami, to należy wprowadzić prosty przepis, który zabroniłby takiej formy handlu. Dopóki nam się to nie uda, to mamy nadzieję, że choć poprawimy warunki na targach, że może chociaż zostaną wyznaczeni dodatkowi lekarze weterynarii.
Mamy też nadzieję, że może zmieni się podejście organizatorów. Bo oni przecież chodzą po tych targach, zbierają opłaty, mogliby zwracać uwagę hodowcom. A teraz jest tak, że czasem oni sami "kryją" rolników. Na przykład jak ktoś pakuje świnie do worków, to specjalnie stają tyłem i jeszcze się rozglądają, czy nikt nie widzi. Albo jak rolnicy przeciągają leżącą krowę z samochodu do samochodu, to czasem tworzą wręcz taki kordon, żeby nie było nic widać. A przecież oni też mogliby zadbać o stan zwierząt. Jeżeli już nie uda się nam od razu zmienić prawa, chcielibyśmy chociaż zmienić ludzkie podejście.

Cały raport i petycja Fundacji VIVA! dostępne na stronie polskitarg.pl

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (10)
Zwierzęta w workach, bite, kopane, godzinami nie pojone - koszmar polskich targów
Zaloguj się
  • maura4

    Oceniono 6 razy 6

    Myślę, że jest tylko jeden sposób, aby nasze władze odspawały tłuste dupska od stołka i zrobiły z tym porządek. Nikt nic nie wie, nie słyszy, nie widzi. Te targi odbywają się w tak wielkich metropoliach, że policja nie zauważa, weterynarz nic nie wie, w urzędach miejskich zbyt grube mury i nie słychać przerażonych zwierząt. Zrobić wystawę w PE. Pokaz tych i innych filmów. Ta sytuacja ciągnie się od lat. Już jakiś czas temu oglądałam taki straszny program w tv i co się zmieniło? Wieśniak nie brzmi dumnie. Jedyna nadzieja dla dręczonych polskich zwierząt, to instytucje europejskie. Nasze władze nie zrobią nic, nie przyciśnięte do muru np. groźbą cofnięcia dopłat.Nie będą przecież zwalczać pięknej, polskiej tradycji.

  • dzikowy

    Oceniono 6 razy 6

    Czarek, walczysz z wiatrakami. To powszechna opinia, że dopóki dopóki PSL jest przy cycu, to filmy, kontrole i apele można o kant kuli potłuc. To samo dotyczy prac przy kolejnej nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Co z tego że ustawa będzie, skoro nie będzie przepisów wykonawczych, a nie będzie, bo PSL-owski MinRol takich nie wypuści. Swoich skrzywdzić nie pozwolą.

  • andrzej1.61

    Oceniono 5 razy 5

    Porządny człowiek nie postępuje jak zwyrodnialec, lecz polski rolnik-katolik uznaje to za normę, on nawet nie widzi w tym nic złego traktuje to jako normę tak samo jak stosunki seksualne księdza z jego dziećmi. Żyjemy w państwie wyznaniowym i musimy się z takim zachowaniem liczyć, takie standardy narzuca nam watykański okupant.

  • przybysz212

    Oceniono 5 razy 5

    Żadna ustawa nie pomoże i będzie tylko martwym przepisem, jeżeli nie zmieni się mentalność Polaków i ich stosunek do zwierząt (nie wszystkich rodaków na szczęście). Zwierzę nie jest rzeczą! O tym trzeba mówić w szkole i z ambony. Głośno! Księża zajmują się polityką, in vitro etc etc., a nie tłumaczą tak podstawowej rzeczy. "Czynić sobie ziemię poddaną" nie polega na tłamszeniu innych stworzeń i okazywaniu im pogardy.

  • patty347

    0

    kary godne! wstyd i chanba! Polska w taki sposob razem glownie z rumunia, ukraina i innymi takimi nieludzkimi krajamim pokazuje swoje prawdziwe oblicze! mieszkam we Wloszech i musze przyznac ze tutaj bardziej prawa zwierzat sa przestrzegane w stosunku do ùpolski ale to rowniez dlatego poniewaz bardzo duzo w§wlochow nieustannie protestuje. nieudalo sie osiagnac celu? to na nowo protestuja, podpisuja petycje i odnosza sie do parlamentu. Mam nadzieje ze jesli wroce do Polski to wlasnie bede bazowac sie na ich zachowaniach zaczynajac od mojego miasta! do wszystkiego dochodzi sie malymi krokami..

  • cracovia.figiel

    Oceniono 4 razy -2

    Tak Sprawuje rządy PO, że Wódz siedzi w szafie i tylko nos wychyla by słupki widzieć, a tragedia zwierząt hodowlanych faktycznie woła o pomstę do Boga, ale Wodz ma to w.... No ale skoro Boga to też nie obchodzi / przypomnę: nic na ziemi nie dzieje się bez wiedzy i woli Pana Naszego / no to przecież piękny Waldemar nie będzie także se tym głowy zawracał, bo myślami jest w OSP i ELEWARR... A zwierzęta niech zdychają w męczarniach..... w Kapitalistycznej Polsce.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX