Ratunek dla uczelni: mniej studentów, większe wymagania, egzaminy wstępne

Zakaz pracy na więcej niż jednej uczelni, powrót do egzaminów wstępnych na studia i większe nakłady na naukę - to recepta konstytucjonalisty Piotra Winczorka na uleczenie polskich uczelni wyższych.
"Otwarcie rynku na uczelnie prywatne pogorszyło sytuację" - pisze Winczorek w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej". Jego zdaniem szkoły niepubliczne nie mają pieniędzy na kosztowne badania naukowe, a co za tym idzie, wykładowcy koncentrują się głównie na dydaktyce.

Polskim uczelniom nie pomaga również fakt, że - jak pisze konstytucjonalista i wieloletni wykładowca - studentów jest zbyt wielu. Uczelnie przyjmują wszystkich, którzy mogą i chcą płacić za naukę.

Kolejne problemy, z którymi powinno się coś zrobić, to, zdaniem Winczorka, zatrudnianie wykładowców na kilku uczelniach jednocześnie. Uważa on, że będzie to trwało tak długo, jak długo pensje wśród nauczycieli akademickich będą tak niskie, jak są obecnie.

"Może to nie bardzo liberalne i demokratyczne, ale uważam, że polskie szkoły wyższe powinny kształcić elity intelektualne społeczeństwa. Dziś wychowują może 10-20 proc. znakomitych absolwentów. Reszta to średniacy albo ludzie zgoła niedokształceni - z winy własnej oraz systemu szkolnego. Produkcja tylu magistrów i licencjatów i na takim przeciętnym poziomie jak obecnie to klęska wykształcenia, które ma być wyższe, a nie tylko powszechne" - pisze Winczorek.

Całość artykułu do przeczytania w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (14)
Ratunek dla uczelni: mniej studentów, większe wymagania, egzaminy wstępne
Zaloguj się
  • ciemnyludd

    Oceniono 18 razy 18

    To pewnie będzie GŁOS NA PUSZCZY, gdy "wyższe studia" stały się doskonałym biznesem....A ich poziom już osiąga dno.... Już 20 lat robimy wodę z mózgu młodym ludziom i ich rodzicom że "chęć szczera zrobi z ciebie magistera".... A zdolności nie są do tego KONIECZNE.... Aby nasze uczelnie żyły jak pączki w maśle, zlikwidowano nie tylko selekcję na egzaminach wstępnych, ale jakąkolwiek selekcję W OGÓLE...bo praktycznie już nie ma kto tego robić, bo trzeba ganiać z wykładu na wykład tłukąc przy tym niezłą kasę ... Jakość kształcenia w Polsce jest znana i nie ma co się dalej nad tym pastwić.... Już prawie nikt nie naucza w Polsce ZAWODU zarówno na poziomie akademickim, średnim, czy na poziomie podstawowym... Licea zawodowe i zasadnicze szkoły zawodowe zlikwidowano (wprowadzając "licencjaty" które też zawodu nie uczą) .... Z tego dołka szybko nie wyjdziemy, bo jest on w głowach większości Polaków dziwnie przekonanych o wartości akademickich papierków, a generalnie nieprzekonanych O KONIECZNOŚCI RZETELNEJ NAUKI JAKIEGOŚ ZAWODU... który ktoś będzie chciał na wolnym rynku kupić....

  • zuk.w.trawie

    Oceniono 15 razy 15

    @ciemnyludd
    Po części winne są nasze polskie kompleksy.
    Większości wydaje się bowiem, że bycie rzemieślnikiem, handlowcem w okienku w banku, sprzedawcą czy malarzem pokojowym (bez wyższego wykształcenia) jest czymś gorszym (nic bardziej błędnego: doświadczenie i umiejętności tu się liczą, nie pisiadanie "lic-a"). I dyplomem podowują własne ego (zarówno pracownicy jak i pracodawcy - znam takich, którzy podkreślają, że u nich "k.... magistry na magazynie robią"). Dlatego też wszyscy (niezależnie od tego, czy się nadaje czy nie, i od tego, na jakiej uczelni) "studiują". No i potem mamy tego efekty niestety.

  • andrzej1.61

    Oceniono 18 razy 12

    Prywatne i wyznaniowe społeczne szkoły przestały kształcić tylko robią biznes. Nie mam nic przeciwko istnieniu i posyłaniu dzieci do takich szkół wolny rynek ma swoje prawa, tylko jeden warunek nawet jedna złotówka ze skarbu państwa nie powinna iść na te szkoły i uczelnie i oczywiście wydziały wyznaniowe na uczelniach państwowych kształcące kolaborantów, donosicieli i funkcjonariuszy okupanta. Cała zaoszczędzona kasa niech zostanie przekazana do małych miast i wiosek tam tracimy ogromną liczbę genialnych dzieci w przyszłości specjalistów którzy pomogliby gonić świat.
    PS. Jestem warszawiakiem.

  • zuk.w.trawie

    Oceniono 7 razy 7

    A co z niżem demograficznym przed którym drżą wszystkie uczelnie? Co ze strachem przed małą ilością studentów?

    Większe wymagania i egzaminy wstępne już były i zostały - nie wiedzieć czemu - zlikwidowane. Umasowienie to hasło tzw. "reformy"...

  • zmienty_renkaf

    Oceniono 2 razy 2

    Swieta racja! Niestety, nie do zrealizowania w kraju, w ktorym minister za to odpowiedzialny, sam jest wlascicielem prywatnej, jednej z najbardziej tandetnych. Do tego dochodzi ideologia, gdzie pookraglostolowe popluczyny, torzace dzisiejsza paraelite, nie chca dopuscic ludzi madrych. Byloby to zagrozenie dla tych poubeckich smieci, wiec robi sie z narodu debili, bo motlochem latwiej sterowac, co juz zaczyna sie dziac.

  • kokokotek

    Oceniono 4 razy 0

    co tez pan profesor.. przeciez jest minimum kadrowe. jeden etat? no to szkoly prywatne utraca prawo do nauczania czegokolwiek i albo trzeba bedzie zmienic ustawe albo zarudnia np emerytow, a i tych moze nie starczyc. w tej chwili tylko habilitowani maja branie, reszta robi na godziny przewaznie i ograniczenie ilosci etatow nic tu nie zmieni.A ponadto ja jestem gotow uwierzyc w ograniczenie ilosci etatow, nie uwierze natomiast w podwyzki plac. Kudrycka ma ograniczac wydatki, nic innego sie nie liczy! niech nawet cala nauke i szkolnictwo wyzsze szlag trafi. potem se haratniemy w gale.

  • pikorpikor

    Oceniono 6 razy -4

    Ten Pan i jego poglądy najlepiej reprezentują kondycję polskiej edukacji na wyższym poziomie :)):

    - mniej studentów - a komu to przeszkadza, że jest więcej? - są wybitni i są tłuki, tłuki przynajmniej trochę czasu spędzą na nauce - pracodawca ma wybór,
    - większe wymagania - jak wyżej - na dobrych wydziałach są wyższe, na słabszych niższe,
    - egzaminy wstępne? - znowu? - przecierz jest nowa matura. Można ją dostosowywać i dostosowywać progi punktowe na studia do jej poziomu a nie powielać agzaminy,
    - praca na jednej uczelni - tu się zgadzam tylko faktycznie najpierw trzeba wykładowcom dać normalnie zarobić na tej jednej uczelni: w Pakistanie i Indiach mają takie same zarobki jak w PL tyle, że tam za to mają porządne domy i słóżbę...

    pozdr.

  • ewa9823

    Oceniono 15 razy -5

    wyraźna nagonka na uczelnie prywatne nie poparta żadnymi danymi i robi to naukowiec - to ciekawe, że w światowych rankingach najwyższe miejsca zajmują uczelnie prywatne a nie państwowe. W Polsce większość uczelni państwowych zatrzymało się w swoim rozwoju na poziomie PRLu. Polskie uczelnie państwowe nie liczą się nigdzie na świecie. W rankingach widoczne są jedynie Uniwersytet Warszawski i Jagieloński. Gdzie Pan profesor widzi wyższość uczelni państwowych nad prywatnymi, jakimi danymi dysponuje. Wygłasza tylko gołosłowne opinie. Reforma szkolnictwa wyższego oparta tylko na opiniach a nie na faktach zaprowadzi na do kąta.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX