Jak wyeliminować hejterów z internetu? "Kominek wprowadził reguły"

Nie jest możliwe istnienie internetu bez takich zjawisk jak hejterstwo, tak samo jak nie istnieje życie społeczne bez przekraczania wszelkich możliwych norm zachowań czy wypowiedzi - mówił w Radiu TOK FM dr Krzysztof Krejtz, kierownik Laboratorium Badań Internetu Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.
Krejtz oraz Paweł Stremski, dyrektor programowy portalu Gazeta.pl, byli gośćmi audycji "Post factum" poświęconej agresji w internecie. Słuchacze proponowali, by zamiast słowa hejter (hate - z ang. nienawiść) używać słowa nienawistnik. Jednak anglojęzyczny zwrot jest w sieci powszechnie używany i trudny do zastąpienia.

Łatwo komuś przykleić etykietę hejtera

- Hejterstwo bardzo trudno zdefiniować. Łatwo komuś przykleić etykietę, że jest hejterem, gdy powie coś obraźliwego w stosunku do innej osoby. Każdy, gdy daleko przekroczy normy obowiązujące w danym środowisku, może zostać uznany za hejtera, czyli kogoś, komu zależy wyłącznie na agresji słownej - mówił Krejtz.

Stremski: - Agresja wydaje się mieć coraz mniejsze znaczenie. Są formy hejtowania, które w ogóle nie wymagają tego, żeby cokolwiek pisać czy mówić. Wystarczy dołączać. Popularne hejty często pojawiają się na Facebooku czy forach internetowych w formie śmiesznych lub mniej śmiesznych grup, do których wystarczy dołączyć, by w jakiś sposób pokazać stosunek do danego zjawiska.

- Czy grupa "Cierpię jak Maria Peszek w Bangkoku" (powstała, gdy Maria Peszek udzielił wywiadów, w których wyznała, że cierpiała na depresję i na plaży w Tajlandii próbowała się zebrać w sobie) to hejterstwo, czy reakcja na coś, na co nie ma zgody, krytyka, sposób wyśmiania? - pytała prowadząca audycję Agata Kowalska.

Stremski: - Jeśli na prywatny użytek miałbym definiować hejtera, to raczej ktoś, kto wyrażą swój agresywny stosunek bez powodu. Nie kieruje nim zazdrość. W różnych definicjach pojawia się wątek, że hejter nie zazdrości komuś, kto jest obiektem hejtu. On to robi dla samej dziwnie pojmowanej satysfakcji wypowiadania negatywnej opinii.

Krejtz tłumaczył, że przyczyną zjawiska jest coś, co od zawsze leży u podłoża tego rodzaju zachowań w społeczeństwie. - Nie da się wyeliminować z życia społecznego agresji, która wydaje się z niczego nie wynikać i nie mieć żadnego celu. Nieraz na ulicy, bez żadnego powodu, byliśmy celem ataku ze strony zupełnie obcej osoby. W internecie jest łatwo zrobić różne rzeczy. Łatwo wyrzucić z siebie agresję i złość - mówił. - W internecie można to zrobić bez żadnych konsekwencji.

Kominek określił reguły. Dużo ludzi odeszło, ale przyszli nowi

Jak walczyć z tym zjawiskiem? Odejść ze strony? Zgłaszać do administratora? Pouczać? Odpowiedź hejterstwem? Co robić, żeby hejtera ukrócić, a nie podniecić - pytała Kowalska.

Stremski podał przykład znanego blogera Kominka, który zaczynał jako osoba bardzo kontrowersyjna. - Był agresywnym internetowym celebrytą. Estetyka, w którą wszedł, przyciągała podobnych ludzi. Prowokowała ich do zachowań, które wykraczały poza normy. Kiedy Kominiek przestał być niszowy, a zaczął być masowy, doszedł prawdopodobnie do wniosku, że to nie jest droga, która sprawi, że miejsce, które przygotował dla nas w internecie, będzie miejscem, które będziemy chcieli odwiedzać. Miał ogromną rzeszę czytelników, fanów, hejterów, ale postanowił określić reguły, na jakich oni mogą funkcjonować na jego stronie. Postanowił tych reguł konsekwentnie przestrzegać, co sprawiło, że wielu z jego starych czytelników, próbując przetestować te reguły, zniknęło z tego miejsca. Wielu czytelników stracił, zaangażowanie na blogu spadło. Ale tylko na chwilę. Potem pojawiło się mnóstwo czytelników, których nie miał wcześniej, bo forma, którą wcześniej prezentował, była dla nich nieakceptowalna - mówił Stremski.

Krejtz podawał inny przykład na samoregulację społeczności internetowej - forum stworzone przez jeden z wydziałów Uniwersytetu Warszawskiego. - Szybko uzyskało dużą popularność wśród studentów. Szybko pojawili się agresorzy, którzy negatywnie komentowali wszystko, co się tam pojawiało. W ciągu kilkunastu tygodni na tym forum zostali tylko agresorzy. Było to kilkanaście osób i nie było po co utrzymywać tego forum, więc zostało zamknięte. Jeśli widzimy, że w jakimś towarzystwie dominują zachowania, które nam nie odpowiadają, to wychodzimy z tego środowiska. To ekstremalny przykład samoregulacji, ale często widzimy sytuację, gdzie użytkownicy sami próbują w jakiś sposób blokować tych, którzy hejtują. Bywają sytuacje, że ludzie sami wypracowują sobie pewne normy zachowania, gdzie agresywne wypowiedzi są absolutnie ignorowane i nie mają żadnego komentarza. Agresorzy sami odchodzą albo przestają się tak zachowywać - tłumaczył Krejtz.



Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (34)
Jak wyeliminować hejterów z internetu? "Kominek wprowadził reguły"
Zaloguj się
  • naprawdetrzezwy

    Oceniono 86 razy 66

    Kominek? To ten gość, który się sprzedał za wycieczkę z hamburgerem?

  • ulanzalasem

    Oceniono 67 razy 47

    Od tzw. "hejtra" blisko jest do postawy nie masz prawa głosu jeśli nie jesteś "na tak", nie możesz się wypowiadać jeśli krytykujesz, poddajesz coś/kogoś ocenie. Czyli albo jesteś z nami i ci się podoba, uśmiechasz się i słodzisz albo wy...wyjazd ;)
    Przykłady: Nie podoba się się iPhone, wpadka była prawdziwa i oczywista, a nie bezzasadna krytyka - nie ty po prostu jesteś hejterem. Nie podoba ci się produkt Samsunga ? Hejter. Nie lubisz, nie trawisz, masz pewne małe lub duże zastrzeżenia np. do Peszek, Metallicy, SLUMS, AMOS czy jakiegokolwiek innego artysty = hejter.
    Nie lubisz Barcelony = hejter, nie lubisz Realu...hejter. Nie lubisz PO ? = Hejter! A do tego na 100% moher :D Popadamy ze skrajności w skrajność, a to jest jeszcze gorsze, bo autocenzura jest gorsza od tej narzuconej, bo tam wiadomo że ktoś za to odpowiada siłowo i prawnie, a tutaj mamy mentalne podejście, sami mimo innego spojrzenia się kneblujemy.
    To ja już wolę to hejterstwo, bo w razie czego można je po prostu olać, zignorować niż zupełny brak różnicy w poglądach, brak własnego zdania.

  • pipilanstour

    Oceniono 39 razy 25

    Najbardziej bawi mnie świadomość, że Fan Page który rozpętał zamieszanie w okół wywiadu z Marią Peszek nie ma nic wspólnego z tradycyjnym "hejtowaniem". Piszę to jako osoba na codzień zajmująca się social media. Przykład, który poruszacie w audycji; to jeden z najlepszych stron na Facebooku, które zalajkowałem w ostatnim roku. Osoba, która prowadzi stronę, z całą pewnością doskonale zna realia mediów, w sposób błyskotliwy i inteligentny ripostuje to co dzieje się w temacie wciskania kitu przez media. Przez autora lub autorkę nie została przekroczona żadna granica obrazy a sam kontent i budowanie treści są na szalenie wysokim poziomie. Agencja, w której pracuje złożyła właścicielowi FP ofertę pracy, ale ten podziękował. Myślę, że idziecie nie tą droga. Nagle pojawił się ktoś kto wytyka Wasze błędy - proszę wejść i zobaczyć czy choć w jednym wpisie ta osoba obraziła Marię Peszek lub innych ze świecznika bulwarówki - i Was to boli, Was media. "Cierpię jak Maria Peszek w Bangkoku nie jest przykładem hejterstwa. Osoba, która to prowadzi stawia Wam jasne pytania, co do Waszej (mediów) polityki i zasad funkcjonowania cyt:

    "Przebudzenie w mediach. Punkt drugi.

    Czy jeżeli chcemy dotykać sztuki, to mamy robić tylko wtedy kiedy media zapytają się o ilość hemoroidów w tyłku artysty? Czy promować kulturę można jedynie zdjęciami pisarza, kiedy ten kupuje wkładki higieniczne dla swojej kobiety lub kiedy piosenkarce obsunie się kawałek ubrania przed premierą? Czy trzeba "cierpieć w Bangkoku", aby doczekać się choć jednej profesjonalnej recenzji? Czy któryś z dziennikarzy podejdzie do sprawy tak jak należy, pozbawiając samego siebie argumentów, że wydawca - wybawca, chce krwi potu i łez, bo ludzie o to wrzeszczą pod oknami redakcji? Bo to się sprzeda? Bo takie jest zapotrzebowanie ze strony czytelnika? To my kształtujemy świadomość mediów czy media kształtują świadomość odbiorcy? Ej tam w redakcjach - dobrze się bawicie?

    P.S Gratulacje z okazji złotej płyty. Wiem, że na FP są ludzie z ekipy wydawniczej. Proszę o kontakt na priv, z miłą chęcią przyjmę płytę, podpisaną przez artystkę złotym markerem."

    Tego typu zwrotów nie używa "Gimbus" czy hejter. Znająć życie to większość redaktorów nawet nie była na tym FP, a mimo to zaprasza ekspertów do studia, przeprowadza wywiady itp? Rękę sobie daje uciąć, że ekpia z Czerskiej nawet nie napisała do właściciela strony o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Dla mnie osobiście "żółwik" dla Cierpię jak Maria Peszek, z całą pewnością to nie jest przypadkowa osoba, no ale Wy przecież wiecie lepiej.

  • beckett7

    Oceniono 33 razy 19

    Dołączam się do pytania do Gazety. Co zrobić, gdy zamiast rzetelnej informacji, zgodnej z etyką dziennikarską, mamy zaczepki dziennikarzy, granie na emocjach, odwoływanie się do niższych uczuć i prowokacje.

    Granie na emocjach, wyprowadzanie z równowagi przeciwników w dyskusji, odbieranie komuś twarzy by pokazać, że "jest niezrównoważony psychicznie" "agresywny" to metody, na które więksość mającego prawo wyborcze społeczeństwa daje się złapać.

    No to co z tymi dziennikarzami grającymi na emocjach? Pani Paradowska, Pan Żakowski, Pan Lis, Pan Wołek. Posłucham chwilę i boli mnie brzuch, tak są prowokacyjnie stronniczy.... I tak bardzo, pomimo prospołecznych, wrażliwych społecznie przekonań, czuję się ołatowany jako moher (bo jednak szanuję kościół), PiSuar (to o mnie Monika Olejnik) bo szanuję poglądy wielu moich przyjaciół, którzy głosowali na PiS???

    Co powiedzieć o dziennikarach, którzy zamiast warsztatu dziennikarskiego posługują się na co dzień jak podręcznikiem Erystyką Schopenhauera. Tylko że to dzieło jest o tym, co porządny człowiek, kulturalny rozmówca nie powinien robić.

    jakprzetlumaczyc.blogspot.com

  • zawsze_prawdziwy

    Oceniono 23 razy 13

    a jak nazwać i co zrobić z pracownikami Agory podgrzewającymi atmosferę na forach, atakującymi innych czy piszącymi tendencyjne komentarze na dany temat?:)))

  • shego

    Oceniono 13 razy 11

    kogo obchodzi kominek

  • hurdy-gurdy-x

    Oceniono 39 razy 11

    A co z hejterami w telewizji i radiu?

    Taki niesiolowski na przyklad?????

  • wylye

    Oceniono 42 razy 10

    Szukałem w słowniku czy "hejter" znaczy tle samo po Polsku co angielski "Hater"
    - doszedłem do wniosku, ze... tak
    Szlag mnie trafia... głąby wy w redakcjach i wy - "koszmarki" powtarzający swoje polono-anglicyzmy - ku chwale "obojga narodów" :)
    Przecież mamy słownikowego "nienawistnika" po jaki ch. wprowadzamy tego, pożal się P Boże - hejtera?
    Pisząc o nim i mówiąc o nim - dajemy mu szansę przedostawania się (tzw "back dorem - chyba ;) na salony polszczyzny - podobnych idiotyzmów.

  • joanna_can

    Oceniono 7 razy 5

    Od kiedy istnieje slowo "hejter" w jezyku polskim? Byc moze czepiam sie, ale czegos tak strasznego dawno nie widzialam. W dodatku ma inne znaczenie, niz "hater" w jezyku angielskim.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX