Po areszcie dla samotnej matki. MSW: "Policjanci działali zgodnie z prawem"

- Policjanci działali zgodnie z obowiązującym prawem - oświadczyła rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak po kontroli resortu ws. zatrzymanej w Opolu matki, której dzieci trafiły do pogotowia opiekuńczego. Kobieta trafiła do aresztu, bo nie zapłaciła ponad 2 tys. zł zaległej wobec Urzędu Kontroli Skarbowej grzywny.
Pierwsza o sprawienapisała "Nowa Trybuna Opolska". Policjanci przyjechali do domu opolanki Joanny W. po godz. 21.00 z zarządzeniem opolskiego Sądu Rejonowego o wykonaniu kary zastępczej - 25 dni pozbawienia wolności. Dzieci - 2-letnia dziewczynkę i 6-letni chłopca - zabrali do pogotowia opiekuńczego.

- Funkcjonariusze robili wszystko, szukali sposobów i rozwiązań, by pomóc pani w znalezieniu potrzebnej kwoty i nie zabierać dzieci do rodziny zastępczej - mówiła dziś na konferencji prasowej rzeczniczka MSW.

Karę za panią Joannę wpłacili sąsiedzi. W środę rano wyszła z aresztu.

"Gdy usłyszałam, że zabierają mi dzieci, straciłam dech": Czytaj rozmowę z aresztowaną samotną matką

Dramat samotnej matki. W MSW i MS kontrole

W sprawie zatrzymania przez policję kobiety z Opola kontrolę zarządziły dwa ministerstwa - Spraw Wewnętrznych oraz Sprawiedliwości. Pierwsze efekty kontroli MSW już są.

- Jest zarządzenie komendanta głównego policji o metodach i formach doprowadzeń. Według niego odstąpienie od zatrzymania może nastąpić w dwóch wypadkach: okazania policjantom zaświadczenia o niemożliwości zatrzymania ze względu na stan zdrowia lub zaświadczenia od organu samorządowego, że utrzymuje się i wychowuje jako jedyny opiekun małoletnie dzieci do lat 18 - wyjaśniła rzeczniczka, po czym stwierdziła, że "zapisy zarządzenia być może nie przystają do rzeczywistości".

- Nikt takich zaświadczeń w domu nie ma - przyznała. Jak dodała, minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki polecił, by Komenda Główna "jeszcze raz przeanalizowała to zarządzenie pod takim kątem, by policjant mógł opóźnić zatrzymanie takiej osoby, kierując się dobrem najwyższym, czyli dobrem dziecka".

Sprawa opolanki punkt po punkcie. "Być może sama jest sobie winna"

"My ten aspekt ludzki rozumiemy. Będą zmiany w prawie".

- Jest jeszcze drugi wymiar tej sprawy, ludzki: przykra sytuacja, samotna mama wychowująca małoletnie dzieci - powiedziała rzeczniczka Woźniak.

- My ten aspekt ludzki rozumiemy, ubolewamy, że to się stało, i nie chcemy mówić, że było wszystko w porządku - podkreślała. Zaznaczyła jednak, że według raportów z całego zdarzenia "nie można stwierdzić, że policjanci działali bezdusznie, szukali rozwiązań".

- Proponowali matce, że zawiozą ją na pocztę, by dokonała wymaganej wpłaty. Była też możliwość oddania dzieci pod opiekę - zgłosiła się osoba z rodziny z Wrocławia. Na to rozwiązanie matka się nie zgodziła - wyjaśniła.

Podkreśliła, że policja dowiedziała się o charakterze całej sprawy na miejscu, za to sąd miał pełne informacje o sytuacji w rodzinie i mógł odroczyć wykonanie kary. Zastrzegła jednak, że na ten temat wypowie się Ministerstwo Sprawiedliwości, które również zarządziło kontrolę w tej sprawie.

Prezes sądu tłumaczy: "Joanna W. wiedziała, że ma sprawę. Nie stawiała się w sądzie"

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM