Recepta na udany związek? Zabrzmi to podejrzanie: trzeba się kłócić oraz... zaangażować w pracę [SYPIAJĄC Z WROGIEM, ODC. 2]

SYPIAJĄC Z WROGIEM. Kłótnia męża i żony jest sprawą oczywistą. To małżeńska arena, na której para prezentuje swoje racje, domagając się uznania. I nie ma lepszego sposobu na wzbudzenie gniewu drugiej strony niż odmówić zaangażowania się w kłótnię - mówi Darian Leader, psychoanalityk i pisarz, autor książki "Dlaczego kobiety piszą więcej listów niż wysyłają??.
48-letni dziś Leader wyznaje, że został psychoanalitykiem, bo miał problemy ze sobą i chciał zrozumieć, jaki wpływ miały na to pewne zdarzenia z czasów dojrzewania. Po latach studiów zaczął przyjmować pacjentów, a w końcu - pisać książki, które przeważnie bazują na tym, co obserwuje u swoich pacjentów podczas psychoanalitycznej praktyki. Jego książka o związkach "Dlaczego kobiety piszą więcej listów niż wysyłają", wydana w 1997 r., szybko stała się światowym bestsellerem. Obecnie została po raz pierwszy wydana w Polsce.

Joanna Szymańska: Małżeństwa są skazane ma porażkę?

Darian Leader*, angielski psychoanalityk i pisarz: Niektóre związki mają szanse. Ale wiele rzeczy utrudnia, a czasem uniemożliwia szczęśliwe życie w związku. To przede wszystkim nasze popędy, które prowadzą mężczyzn i kobiety w zasadniczo różnych kierunkach. Mówiąc brutalnie, według psychoanalizy mężczyźnie popęd każe nie sypiać z kochaną kobietą, z którą żyje, a na seks udawać się do innej - rozwiązłej i niekochanej.

Jak więc kobietom i mężczyznom udaje się razem żyć?

- Znajdują sobie absorbujące zajęcie. To jedyna odpowiedź i prawdziwa recepta na udany związek. Może brzmieć podejrzanie, ale to właśnie praca, a raczej pasja mogą skierować popędy na grunt bardziej wysublimowany i pozwalają zdystansować się od tej drugiej osoby w związku, od zależności od niej.
Praca symbolicznie umacnia człowieka i pozwala uznać autonomię partnera. Dodajmy do tej recepty jeszcze poczucie humoru. Może właśnie ono przydaje się najbardziej, gdy już zaakceptujemy fakt, że popędy mają ogromną siłę i nie można ich tak po prostu zwalczyć. Poczucie humoru przydaje się zwłaszcza w sytuacji, gdy po raz setny powtarzamy w naszym życiu jakiś beznadziejny scenariusz życiowy w rodzaju: przestaliśmy kochać dziewczynę, kiedy postanowiła się do nas wprowadzić.

Lansujesz pogląd, że małżeństwa powinny się kłócić.

- Jeśli założymy, że fundamentalną potrzebą każdego człowieka jest znalezienie uznania w oczach innego, to możemy też spokojnie założyć, że w życiu męża i żony kłótnia jest sprawą oczywistą. To małżeńska arena, na której para prezentuje swoje racje, domagając się uznania. Oczywiście nie ma lepszego sposobu na wzbudzenie gniewu drugiej strony niż odmówić zaangażowania się w kłótnię. W ten sposób jedna strona rani drugą, bo nie chce uczestniczyć w tym, jak mówimy, rozpoznaniu jej wyjątkowości. Tak więc kłócić się trzeba, i nie traktować kłótni jak rozłamu w życiu pary. To raczej okresy między kłótniami są rodzajem niepokojącego przerywnika, kiedy para funkcjonuje w pewnym uśpieniu.

Dlaczego psychoanaliza zaczyna być tak popularna?

- Bo pomaga rozpoznać i zaakceptować rzeczywiste źródła naszego zainteresowania życiem. Pomaga osiągnąć pewien stopień wolności i podążać w kierunku własnych pragnień. Oznacza to konieczność trudnego i bolesnego odrzucenia oczekiwań innych wobec naszej osoby. Muszę jednak zaznaczyć, że w psychoanalizie nie ma gwarancji rezultatu. To przygoda bez obietnic, inna dla każdego pacjenta.

Napisał pan książkę "Dlaczego kobiety piszą więcej listów niż wysyłają?" jeszcze w dobie listów pocztowych. Czy nowe technologie zmieniły dynamikę relacji między płciami?

- Teraz listy pisze się znacznie rzadziej albo wcale. Ma to wpływ na wiele rytuałów związanych z relacją między płciami. Na przykład pisanie SMS-ów zmusza piszącego do zwięzłego przekazu informacji, podobnie jak to miało miejsce po wynalezieniu telegrafu. Ale zarówno SMS-y, jak i maile stanowią tak ogromne pole dla dwuznaczności i nieporozumień, że wciąż słyszymy o "komedii pomyłek".

Dlaczego?

- Niektórzy ludzie przewidywali, że w dobie nowych technologii relacje między mężczyznami i kobietami staną się czystą seksualną wymianą handlową. Tymczasem, mimo że partnerów seksualnych można teraz znaleźć szybciej, wciąż trwa owa symboliczna mediacja między płciami, ona nie zginęła. Niezależnie od tego, czy spotkanie odbywa się dzięki kontaktom internetowym, czy nie, ludzie zawsze będą potrzebowali mediacji, bo ochrania ich ona przed pierwszym zetknięciem z realną, żywą istotą seksualną. Tego rodzaju buforów używamy przy każdej okazji. Kiedy zapraszamy gości do domu mówimy: "Napijesz się kawy? A może herbaty? Poczęstuj się herbatnikami".

Gdybym dzisiaj zabierał się do uaktualniania mojej książki, więcej miejsca poświęciłbym właśnie tego typu pytaniom, a szczególnie fantazjom, jakie można mieć, używając nowych technologii.

W książce często sięga pan po przykłady z filmu i literatury. Czy we współczesnej kulturze popularnej jest coś, co dobrze ilustruje dzisiejsze relacje między płciami albo relacje rodzinne?

- Odpowiem przewrotnie. Niesłychane, jak wiele rozmów, które toczą się podczas spotkań towarzyskich moich pacjentów, dotyczy wyłącznie seriali telewizyjnych. Kiedyś mówiło się o literaturze, sztuce czy polityce, teraz nawet te tzw. towarzystwa rozmawiają o "Prawie ulicy", "Rodzinie Soprano" czy "The Killing" z absolutną powagą i zaangażowaniem.

Pana to dziwi?

- Żyjemy w czasach, kiedy człowiek boi się o swoje miejsce pracy, pracuje więc coraz intensywniej. Jak to się dzieje, że ma czas na oglądanie tych tasiemcowych seriali?

Znalazł pan na to odpowiedź?

- Myślę, że im bardziej zredukowany i pokawałkowany jest dialog między ludźmi, tym bardziej tęsknimy za narracyjną jednością i ciągłością, za tradycyjnym sposobem opowiadania historii ciągnących się w czasie. Popularność seriali telewizyjnych można widzieć jako bezpośrednią konsekwencję erozji innych, klasycznych form narracji ludzkiej.

Kto przychodzi do psychoanalityka częściej: kobiety czy mężczyźni?

- Myślę, że psychoanaliza zawdzięcza swoje trwanie kobietom, które doskonale rozumieją znaczenie mówienia. W niektórych kulturach stereotypy płci zmuszają mężczyzn do milczenia w sprawach dla nich ważnych lub trudnych, a kobiety do otwartego dyskutowania. Jednak jest dość znamienne, że o ile mężczyźni często zgłaszają się do analityka, żeby opowiedzieć o swojej impotencji, o tyle kobiety niemal nigdy nie konsultują się z analitykiem w sprawie bezpłodności.

Co dzieje się w życiu osoby poddającej się analizie? Jak zmienia się jej związek? Co dzieje się z miłością?

- Analiza zawsze kwestionuje organizację życia danej osoby, w tym również jej związku. Poddanie się analizie, wejście w nią, wymaga sporej odwagi i nierzadko okazuje się, że partner pacjenta nastawia się do tego procesu bardzo wrogo. Jeśli ktoś nie jest gotów, by zakwestionować sposób, w jaki ułożył sobie życie, być może powinien poszukać innego rodzaju terapii. Trzeba wziąć pod uwagę, że analiza ratuje tyle samo związków, ile doprowadza do rozpadu.

Po psychoanalizie miłość słabnie?

- Bywa różnie: czasem słabnie, czasem, oczyszczona z przymusu i wyobrażeń, staje się bardziej trwała. Pacjent może zdać sobie sprawę z tego, co jest dla niego rzeczywiście ważne, a na co zgadzał się wyłącznie z poczucia winy lub lęku przed karą.

A co z miłością rodzicielską? Analiza może pomóc młodym rodzicom?

- Narodziny dziecka wiążą się z wieloma nowymi trudnościami, w pewnych przypadkach mogą wywołać psychozę, w innych rozbudzić nerwicę z lat dzieciństwa. Często odnawia się też konflikt z rodzicami młodych rodziców, czyli dziadkami. Rodzicielstwo to poważne naruszenie ustalonej przez lata równowagi - rodzice nigdy nie przestaną widzieć swoich dorosłych córek i synów jako dzieci. Wstrząs odczuwają więc oba pokolenia i każde z nich inaczej musi szukać swojego nowego miejsca w relacji. Analiza może pomóc w rozplątaniu tych zawiłych zależności rodzinnych. Trzeba pamiętać, że do analizy zawsze zgłaszamy się jako synowie i córki - to nasza podstawowa relacja ze światem i ludźmi i w niej tkwią źródła wielu naszych problemów.

Panuje przekonanie, że psychoanaliza jest długa, droga i bolesna. Musi taka być? Czego się spodziewać w zamian?

- Obawiam się, że tak - psychoanaliza rzeczywiście musi być długa, kosztowna i bolesna. I nie jest dla wszystkich. Nie ma więc powodu, by się zgłaszać do analityka, chyba że człowiek próbował już wszystkiego i bez rezultatu.

*Darian Leader: ur. w 1964 r., jest brytyjskim psychoanalitykiem, członkiem założycielem Centre for Freudian Analysis and Researchw Londynie. Napisał wiele książek z dziedziny psychoanalizy szkoły Jacques'a Lacana, m.in.: Introducing Lacan; 1996 r., Promises lovers make when it gets late, 1998 r., Freud's Footnotes, 2000 r.; Why Do People Get Ill? 2007 r.; The New Black: Mourning, Melancholia and Depression", 2008 r. I ostatnio: What is Madness?

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Skomentuj:
Recepta na udany związek? Zabrzmi to podejrzanie: trzeba się kłócić oraz... zaangażować w pracę [SYPIAJĄC Z WROGIEM, ODC. 2]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX