Groźne nie tylko petardy. Można stracić oko przez... korek od szampana

Porozbijane głowy, połamane nosy i urwane palce. Tak, niestety, wygląda sylwestrowa noc z perspektywy lekarzy i ratowników medycznych. Zagrożeniem są petardy, alkohol i... korek od szampana - pędzący 100 km/h może z łatwością wybić oko.
Dla Krzysztofa Wiśniewskiego, ratownika medycznego z Bydgoszczy, to będzie bardzo pracowita noc. - Podobnie jak w zeszłym roku, tak i w tym pełnię dyżur. Będzie się działo! Dziś młodzi ludzie nie potrafią się bawić bez alkoholu i coraz częściej wywołują awantury czy burdy - przyznaje.

90 proc. to pijani pacjenci

W sylwestra karetki wyjeżdżają do wezwań kilka razy częściej niż w normalny dzień. - W 90 proc. są to pacjenci po spożyciu alkoholu i z urazami, głównie głowy, twarzy i rąk. Bardzo rzadko zdarza się takie typowe zachorowanie, np. ból w klatce piersiowej czy ból brzucha. Co roku jest tak samo - tłumaczy Krzysztof Wiśniewski. Bardzo dużo jest wezwań do pobić, bo Polak jak sobie popije, to gdzieś musi się rozładować, np. na innym gościu w restauracji czy koledze od kieliszka. - Tu głównie mamy urazy twarzoczaszki, złamane nosy, rozcięte łuki brwiowe, porozcinane głowy od butelki czy kufla - wymienia Wiśniewski. Są też złamania i zwichnięcia. Najczęściej urazom ulegają okolice nadgarstka i kostki. Jest zima, więc często jest ślisko, a w takich warunkach o złamanie nietrudno.

Są agresywni, nie dają się przebadać

Najgorsi są jednak pacjenci pod dużym wpływem alkoholu. Nie dają się przebadać, nie rozumieją prostych poleceń i co gorsze, rzucają się na ratowników. - Często korzystamy z pomocy straży miejskiej czy policji. Jeśli przyczyną wezwania karetki jest tylko alkohol, to taki pacjent jest przez policję czy straż odstawiany do domu, jeśli oczywiście rodzina go przyjmie. Bo jeśli nie, a często się to zdarza, to wówczas trafia do izby wytrzeźwień. A to już bardzo drogi hotel... - przypomina Wiśniewski.

Urwane palce, urazy oka, poparzona twarz

Ratownicy mają w karetkach spory zapas różnego rodzaju opatrunków, bo bardzo dużo wezwań jest także z powodu źle odpalonych petard. - Często są urazy rąk, twarzy, oczu. I tu także swoje robi alkohol. To wszystko kumuluje się i powoduje szereg urazów i obrażeń ciała, co, niestety, często kończy się kalectwem, bo np. pacjentowi trzeba amputować palce - tłumaczy ratownik.

Równie niebezpieczny co petarda może okazać się zwykły korek od szampana. Do katowickiej kliniki przy Ceglanej w sylwestrową noc zgłasza się co roku kilkanaście osób z poważnymi urazami oka.

Często winowajcą bywa właśnie korek.

Wystrzał z butelki od szampana

- Taki korek strzela i leci z prędkością około 100 km/h, uraz jest naprawdę duży. Jeśli jest z jakiejś większej odległości, to siła rażenia jest mniejsza, Ale, niestety, rykoszet też może spowodować uszkodzenia - mówi dr Erita Filipek z Samodzielnego Publicznego Szpital Klinicznego nr 5 Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Konsekwencje są poważne. Może dojść do rozlania krwi, zwichnięcia soczewki, złamania oczodołu. Podobnie przy petardach, tu jeszcze oprócz mechanicznych dochodzą uszkodzenia chemiczne i termiczne. - To są urazy mieszane i te się leczy najgorzej i najciężej - dodaje dr Filipek.

Jeśli oko da się uratować, leczenie trwa nieraz kilka miesięcy.

Pamiętajmy o bezpiecznej odległości przy odpalaniu petard, zwróćmy uwagę, czy nie ma w pobliżu dzieci i domowych zwierząt. Gdy już dojdzie do wypadku, należy założyć jałowy kompres na oko i niezwłocznie udać się do najbliższego szpitala okulistycznego.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Groźne nie tylko petardy. Można stracić oko przez... korek od szampana
Zaloguj się
  • erg_samowzbudnik

    Oceniono 6 razy 0

    Na wyjście z domu powinien każdy posiadać europejski certyfikat bezpieczeństwa .
    Takich głupot jak żyję nie czytałem.

  • minusujcie_mnie_lemingi

    Oceniono 8 razy 2

    ba, powiem więcej, można sobie palec złamać jak się zbyt intensywnie w nosie dłubie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX