Teresa Torańska nie żyje. Najsztub: Teresy nie warto było oszukiwać

W wieku 69 lat zmarła Teresa Torańska. - Była tak bardzo przygotowana do wywiadów, że to jakby bohater rozmawiał sam ze sobą. Dlatego nie można było pomijać wątków, bo samego siebie nie warto oszukiwać - wspominał dziennikarkę Piotr Najsztub. - W ?Onych? pokazywała potwory jako ludzi - przypominał Cezary Michalski. - Była mistrzynią krótkich pytań. Jestem jej wdzięczny - mówił w TOK FM Grzegorz Chlasta.
Wybitna dziennikarka i pisarka Teresa Torańska zmarła dziś w Warszawie. Ostatnio pracowała w tygodniku "Newsweek". Przez lata była związana z "Gazetą Wyborczą".



Najbardziej znaną książką Teresy Torańskiej była ta wydana w 1985 roku, w drugim obiegu, "Oni". Były to rozmowy z dygnitarzami PRL-u, m.in. z Jakubem Bermanem i Edwardem Ochabem. - Ta książka zrobiła na nas ogromne wrażenie. Torańska pokazała potwory jako ludzi. To było dla nas wtedy szokiem. Ona pierwsza to pokazała. Poprowadziła te rozmowy tak, że ci ludzie jej zaufali. I mieli rację. Bo Torańska nie nadużyła zaufania. Pokazała, jak myśleli ludzie z tej drugiej strony - wspominał publicysta "Krytyki Politycznej" Cezary Michalski.



Jaruzelski o Torańskiej: Nie kaleczyła rozmówcy. Urban: Wiedziała o nim więcej niż on sam

Chlasta: jestem jej wdzięczny

- Mam osobisty dług w sprawie pani Teresy. Rozmawialiśmy kilka tygodni temu telefonicznie, krótko. Radziłem się jej. Jestem jej wdzięczny - rozmawialiśmy o rozmawianiu. Parę rozmów, którymi mnie obdarzyła, miało istotny wpływ na moje rozmowy w radiu. Była mistrzynią krótkich pytań - wspominał w TOK FM Grzegorz Chlasta.

Najsztub: Wolimy nazwać kogoś głupkiem, zdrajcą... Ona pytała

Piotr Najsztub apelował, aby Torańskiej nie nazywać mistrzynią wywiadu, a "mistrzynią rozmowy". - Takiej, którą każdy z nas powinien odbywać sam ze sobą. Ona miała taki stopień przygotowania na temat swoich rozmówców, że to bohater rozmawiał sam ze sobą. Rolą i zasługa Teresy było to, że w ten sposób nie można pomijać żadnych wątków, bo samego siebie nie warto oszukiwać. Nie warto było oszukiwać Teresy, bo była jak gdyby odbiciem bohatera - opisywał dziennikarz.



Najsztub podkreślał, że Torańska zawsze chciała zrozumieć motywy postępowania innych ludzi. Nawet tych, których czyny powszechnie nazywa się "potwornymi". - To jest coś, na co się zamykamy nawet my, dziennikarze. Wolimy nazwać kogoś głupkiem, debilem, zdrajcą. Zamiast słuchając go, pytając, zacząć rozumieć, dlaczego on taki jest. Bo jak zaczniemy rozumieć, jaki jest, to już tak nie powiemy. Jego życie stanie się częścią naszego życia i empatia nie pozwoli go tak nazwać. Teresa nigdy nie przekroczyła tej bariery, jaką są epitety - zaznaczył Najsztub.



Mówi generał. Rozmowa Teresy Torańskiej z Wojciechem Jaruzelskim

Bortnowska: nie wykręcała się

Jaki był styl pracy Torańskiej? - Ona dopytywała tych ludzi w nieskończoność, a potem potrafiła to zamknąć w prosty, mocny sposób. Bezwzględnie uczciwie - zdecydowanie podkreśliła w TOK FM Halina Bortnowska.

Torańska na serio traktowała stwierdzenie: "jeżeli nie ja, to kto?" - Myślała: jeżeli trzeba pomóc, to ja muszę to zrobić. Nie wykręcała się, jak wielu teraz. W tym też będzie się czuło jej wielki brak. Ubył nam dobry, współczujący człowiek. Bardzo trudno się z tym pogodzić, bo na mój rachunek to strasznie wcześnie - mówiła w TOK FM filozofka i teolożka.

Szejnert: umiała pisać o śmierci

Małgorzata Szejnert, reportażystka, mówiła o Teresie Torańskiej: Ona ma niezwykły instynkt moralny, taką wielką gotowość do rozumienia innych ludzi. Nawet jeśli jej książki nazywały się "Oni" i "My", to w każdym wypadku rozmawiając z onymi, nie rozmawiała jak z obcymi, a rozmawiając z tymi, którzy tworzyli tę grupę "My", rozmawiała krytycznie. Ona była absolutnie niezależna - mówiła w Popołudniu Radia TOK FM. - Poza wielkim instynktem politycznym, jaki miała, poza wielką umiejętnością zdobywania materiału, świetnym profesjonalizmem była dobrym człowiekiem. Potrafiła pisać teksty o śmierci. Była jedną z niewielu osób w tym zawodzie, które potrafią pisać o śmierci, a napisała parę wspaniałych rozmów z ludźmi, którzy stracili bliskich. To jest niezwykły wzór wrażliwości, jakiejś empatii. I to nie były absolutnie teksty ckliwe, to były teksty o niezwykłej powadze i - powiedziałabym nawet - takiej surowości wewnętrznej - stwierdziła Szejnert.

"Ogrillowali nas" - Torańska rozmawia o Smoleńsku z posłem PiS [WYWIAD]

- Nieraz ludzie się zastanawiają, jak można być dziennikarzem, jeżeli się jest dobrym człowiekiem. Że to musi być jakoś sprzeczne, bo przecież dobry dziennikarz to jest drapieżca, musi coś wyrwać z człowieka, co człowiek chciałby zataić. A ona jakoś potrafiła, zachowując wszystkie najlepsze cechy (zrozumienie, współczucie, empatię), tyle uzyskać... To podsuwa taką myśl, że może ludzie łatwiej ulegają dobremu rozmówcy niż drapieżcy, który chce wydrzeć informację - oceniała Szejnert.



"Kto teraz będzie uczył dziennikarstwa? Natalia Siwiec?"

- Jej przygotowanie do pracy, etyka, styl pracy i poczucie humoru połączone z dystansem do świata i jego bezbłędną oceną były legendarne. Kto teraz będzie dla nas wzorem do naśladowania i będzie uczył dziennikarstwa kolejne pokolenia? Natalia Siwiec z czerwonego dywanu? Strach się bać - zastanawia się na swoim blogu Karolina Korwin-Piotrowska.

Cezary Gmyz na Twitterze komentuje: Torańską ceniłem. Tym bardziej byłem zdziwiony jej słabym wywiadem z Jerzym Bahrem o Smoleńsku. "Oni" mają miejsce w historii dziennikarstwa.



Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM