"Od 1 stycznia większość sądów działa bezprawnie". Winne rozporządzenie Gowina?

- Błąd prawny ministra sprawiedliwości może sprawić, że skazani mogą zaskarżać orzeczenia sądów, argumentując, że sąd... nie istnieje - uważa sędzia Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia". Dodaje: - Nie wolno robić takich błędów. Tak to jest, jak się niefachowiec weźmie za prawo. Ministerstwo sprawiedliwości odrzuca zarzuty.
"Iustitia" w swoim stanowisku, opublikowanym na swojej stronie internetowej dowodzi, że większość sądów powszechnych w Polsce od 1 stycznia działa bezprawnie. Zarząd stowarzyszenia winą za taki stan obarcza Ministerstwo Sprawiedliwości i rozporządzenie ministra Jarosława Gowina z 25 października 2012 r.

W październiku minister sprawiedliwości wydał dwa rozporządzenia. 5 października w sprawie likwidacji niektórych sadów rejonowych i 25 października w sprawie ustalenia siedzib i obszarów właściwości sądów. Obydwa weszły w życie 1 stycznia 2013 r. Zdaniem zarządu "Iustitii" drugie z rozporządzeń przy okazji uchyliło też rozporządzenie z 2002 r. tworzące większość sądów apelacyjnych, okręgowych i rejonowych. W odsyłaczu do rozporządzenia z 25 października 2012 r. znalazło się stwierdzenie, "że rozporządzenie z dnia 16 października 2002 r. traci moc z dniem 1 stycznia 2013 r."

"Wolta Kurczuka"

- Zawsze jest tak, że jeśli jakaś instytucja istnieje, to obowiązuje akt prawny ją tworzący. On musi być w obrocie prawnym, to dotyczy np. uczelni czy województw. Większości sądów teraz to nie dotyczy - mówi sędzia Strączyński, prezes "Iustitii". Uważa on, że podstawę prawną do działania mają teraz tylko: jeden sąd apelacyjny (w Szczecinie), cztery sądy okręgowe (w Koninie, Przemyślu, Sieradzu i Warszawa-Praga) oraz 29 sądów rejonowych. Zostały one utworzone na podstawie innych rozporządzeń niż to z 16 października 2002 r. Jak tłumaczy Strączyński, genezy błędu trzeba szukać w rozporządzeniu z 2002 r. wydanym przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Grzegorza Kurczuka.

Prezes "Iustitii" tak to wyjaśnia: - Min. Kurczuk jako pierwszy w historii wykonał woltę. Do tej pory w rozporządzeniach był zapis, że "tworzy się sądy i ustala obszary ich właściwości", a następnie sądy wyliczano. Natomiast min. Kurczuk wydał rozporządzenie, które tylko i wyłącznie określało właściwości, a nie zawierało zwrotu, że "tworzy się sądy", a na końcu napisał: sądy utworzone poprzednim rozporządzeniem z 2001 r. istnieją. W gruncie rzeczy min. Kurczuk trochę namieszał, ale postąpił zgodnie z prawem, bo nie uchylił rozporządzenia tworzącego sądy, tak jak teraz zrobił to min. Gowin, uchylając rozporządzenie Kurczuka.

"Błąd Gowina"

Zdaniem sędziego Strączyńskiego od 2002 r. biorąc pod uwagę "woltę" Kurczuka, zmiany przeprowadzano inaczej: wydawano rozporządzenie z treścią "tworzy się sąd, znosi się sąd", a w rozporządzeniu o właściwościach wprowadzano odpowiednie zmiany. - To droga okrężna, ale prawidłowa. W tej chwili min. Gowin tego nie dopilnował. Napisał, że uchyla rozporządzenie o właściwości z 2002 r. i tym samym rozporządzenie z 2001 r. tworzące sądy również utraciło moc - wyjaśnia sędzia i stwierdza: - Jest jak najbardziej możliwe, że ktoś skazany przez sąd może jego orzeczenie zaskarżyć, argumentując, że taki sąd... nie istnieje. Nie wolno robić takich błędów. Tak to jest, jak się niefachowiec weźmie za prawo.

Przypomnijmy, min. sprawiedliwości Jarosław Gowin jest doktorem nauk politycznych.

Ministerstwo: Musi być osobne rozporządzenie

Ministerstwo Sprawiedliwości nie zgadza się z zarzutem zawartym w oświadczeniu "Iustitii" i uważa, że rozporządzenie z 16 października 2002 r . tworzące sądy nadal obowiązuje. - To rozporządzenie utworzyło sądy apelacyjne, okręgowe i rejonowe. Był to ustawowy obowiązek, według którego minister sprawiedliwości rozporządzeniem tworzy i znosi sądy powszechne - informuje Patrycja Loose, rzeczniczka ministra sprawiedliwości. Przypomina, że rozporządzeniem z 5 października 2012 r. minister zniósł kilkadziesiąt sądów rejonowych. - Minister uchylił przy tym rozporządzenie z 16 października 2002 r. Jednak samo uchylenie rozporządzenia nie prowadzi do likwidacji wszystkich sądów, one zostały raz utworzone i nie muszą być powołane na nowo - twierdzi rzeczniczka.

Loose przypomina, że zgodnie z ustawą sądy tworzy i znosi się drogą rozporządzenia. - Tak więc, aby znieść sądy, musiałoby powstać osobne, specjalne rozporządzenie. A skoro go nie było - co zarzuca "Iustitia" - nie można też tworzyć rozporządzenia powołującego te sądy. Dlatego w rozporządzeniu z 25 października minister ustalił jedynie siedziby i obszary właściwości sądów, nie musiał ich tworzyć ich na nowo - argumentuje Patrycja Loose. Dodała, że swoje stanowisko ministerstwo ustaliło po konsultacji z Rządowym Centrum Legislacyjnym.

Problem bardzo skomplikowany

Po zapoznaniu z oświadczeniem "Iustitii" sprawą zajęła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. - Problem dotyczy większości sądów i może dotyczyć wszystkich ich orzeczeń wydanych po 1 stycznia, ale też jest bardzo skomplikowany - przyznaje Michał Szwast z Fundacji. Dodaje, że argumenty obu stron są zrozumiałe, a jednak prawnicy są podzieleni - jedni opowiadają się za stanowiskiem "Iustitii", drudzy stoją po stronie ministerstwa. - Jest trochę jak w Trybunale Konstytucyjnym: mamy wydawany wyrok, a do niego jest kilka zdań odrębnych.

Szwast uważa, że wszystko rozbija się o odpowiedź na fundamentalne jego zdaniem pytania: "Czy sąd utworzony mocą rozporządzenia ministra sprawiedliwości z 2002 r. ma podstawę prawną swojego działania, dopóki w obiegu prawnym jest rozporządzenie tworzące ten sąd? Czyli, jak to rozporządzenie jest uchylone, to nie ma sądu. Czy może jest inaczej, że sąd ma podstawę prawną swojego działania niezależnie od tego, czy rozporządzenie funkcjonuje, bo raz już został tym rozporządzeniem utworzony? Czyli ten sąd byłby zniesiony, gdyby ministerstwo wprost to zapisało".

- Sprawa wymaga dogłębnego zbadania. Dziś w Fundacji jeszcze nie mamy wypracowanego swojego stanowiska. Będzie w ciągu kilku dni - stwierdził Michał Szwast.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (2)
"Od 1 stycznia większość sądów działa bezprawnie". Winne rozporządzenie Gowina?
Zaloguj się
  • krukpl

    Oceniono 2 razy 2

    najlepszy tu jest tekst z artykułu Kary finansowe za błędy To by wyeliminowało 'macierewiczów' ze służby publicznej"
    tekst wklejony
    Chodzi właśnie o takich "macierewiczów", czyli ludzi, którzy nie tyle spełniają kryteria krajowej służby cywilnej, która nie istnieje, co jeszcze obciążają administrację państwową brakiem profesjonalizmu - dodaje nasz rozmówca. - Trzecia słabość polskiej demokracji to zasada nieodpowiedzialności urzędnika politycznego. Urzędnik taki nie podejmuje działań merytorycznych, ale właśnie polityczne.

    Gowin właśnie jest takim Macierewiczem czyli osoba na stanowisku bez kompetencji piep**ąca wszystko co może

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX