Czytelnik: "Zaryzykowaliśmy. Czy się bałem? Jasne, że tak. A teraz..." [30-LATKOWIE I DZIECI]

Polska się wyludnia. Europa się wyludnia. Rodzi się coraz mniej dzieci. Demografowie alarmują... A my wczoraj zapytaliśmy 30-latków, dlaczego nie mają dzieci. Odpowiedzi były bardzo różne, a materiał wywołał burzliwą i merytoryczną (!) dyskusję. Bardzo dziękujemy za wszystkie głosy, obiecujemy kontynuację tematu, a teraz prezentujemy jeden z najciekawszych Waszych komentarzy. Oto, co pod tekstem napisał czytelnik wiceherszt:

"Do dziecka trzeba dojrzeć. Dopóki gdzieś w środku tkwi przeświadczenie, że dziecko coś człowiekowi "odbierze", po prostu nie należy ich mieć, w przeciwnym wypadku nieszczęśliwi będą wszyscy. Sam też bardzo długo nie chciałem mieć dziecka, bo odczuwałem właściwie wszystkie wymienione w artykule niedosyty. Chciałem wyjeżdżać, uprawiać sporty, mieć więcej pieniędzy i większe mieszkanie.

Jaką mam alternatywę?

W pewnym momencie sytuacja zaczęła jednak robić się w zasadzie zerojedynkowa, trzeba było podjąć decyzję - albo dziecko teraz, albo już wcale. Usiadłem sobie wtedy i spojrzałem w przeszłość. Pojeździłem po świecie. Trochę. Może nie tyle ile bym chciał, ale przecież całego świata i tak bym nie zjeździł. Znajomi? No fajnie się spotkać, ale i oni mają swoje życie, poza tym dziecko to w końcu nie więzienie, jak będzie trzeba, to coś się wymyśli. Mieszkanie? Pieniądze? Może i będzie z tym lepiej. A może nie. Jaką mam alternatywę?

Zostawić wszystko tak, jak jest. Za dziesięć lat będę wysportowanym, znającym świat czterdziestoparolatkiem który przeczytał mnóstwo książek i zna całą masę podobnych sobie czterdziestoparolatków. Hmm... A co za piętnaście? Pewnie tak samo. A jeszcze później zostaniemy prawie całkiem sami, pozostaną tylko ci nieszczęśni znajomi. O ile zostaną. Bo mogą rozjechać się po świecie, zdziadzieć, zdziwaczeć albo... dorobić się dzieci.

Czy się bałem? Jasne, że tak

Zaryzykowaliśmy więc. Czy się bałem? Jasne, że tak. Czy żałuję decyzji? Absolutnie nie. Dziecko przewraca do góry nogami praktycznie całe życie, nie czuję się jednak okradziony z jakichś jego uroków. Pewne rzeczy należało po prostu zmodyfikować, to wszystko. Nadal można wyjeżdżać, spotykać się ze znajomymi. Gorzej z trenowaniem. Trenuję zdecydowanie rzadziej. Brak czasu? Nic z tych rzeczy. Po prostu zamiast spędzać go na treningach wolę spędzać go z dzieckiem. Nie, nie z poczucia obowiązku. Wolę, bo mi się to spodobało.

Lubię ganiać się z wrzaskiem po mieszkaniu i układać domki z klocków. Zdziecinniałem? Być może. Ale odnalazłem w tym jakąś radość, dzieciak naprawdę potrafi ją dać. Tyle że ja nie czuję się "okradziony" z treningów. Po prostu egoistycznie wybieram większą przyjemność. Zastrzegam jednak, jeśli ktoś dzieci nie lubi albo uważa, że będzie się lepiej czuł żyjąc tak, jak dotychczas, to dzieci nie są dla niego. To po prostu jakiś kolejny etap życia, nie żadne poświęcenie dla rodziny, narodu, ojczyzny czy kogokolwiek innego. Dopóki nie jest się gotowym, nie warto".

Jeżeli chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami, napisz: agnieszka.wadolowska@agora.pl

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Czytelnik: "Zaryzykowaliśmy. Czy się bałem? Jasne, że tak. A teraz..." [30-LATKOWIE I DZIECI]
Zaloguj się
  • von_seydlitz

    Oceniono 9 razy 1

    Hmmm i tak wyginęły mamuty......

    Ja się tam nie spieszyłem, ale jak tu żyć bez dzieci......

  • zenon444

    Oceniono 4 razy -4

    Dziecko? W Polsce? Czyli elita potrzebuje nowych niewolników?

    wp.me/p1RMxj-bK

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX