Jadwiga Kaczyńska nie żyje. Matka Lecha i Jarosława miała 87 lat

Jadwiga Kaczyńska nie żyje - poinformowało Radio Maryja. Matka byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego miała 87 lat. W ostatnich latach poważnie chorowała.
Media, które od prezydentury Lecha Kaczyńskiego poświęcały wiele miejsca Jadwidze Kaczyńskiej, pisały o "przewlekłych chorobach płuc i serca". Problemy te nierzadko wpływały na nieobecność Lecha i Jarosława na zaplanowanych wcześniej uroczystościach i konferencjach.

Ratowała rannych po akcji "Burza"

Jadwiga Kaczyńska z domu Jasiewicz urodziła się 31 grudnia 1926 r. w Starachowicach. I Liceum Ogólnokształcące im. Tadeusza Kościuszki w tym mieście ukończyła w 1946 roku. Była córką inżyniera budownictwa Aleksandra Jasiewicza i Stefanii z Szydłowskich. - Ojciec był socjalistą. Takim antykomunistycznym z krwi i kości - wspominała Jadwiga Kaczyńska.

Podczas okupacji hitlerowskiej była sanitariuszką Szarych Szeregów. Mieszkała u dziadków, w leśniczówce w Starachowicach. Należała do zastępu "Zioło" w drużynie im. Emilii Plater. Miała pseudonim "Bratek". Od 1944 pracowała na oddziale chirurgii starachowickiego szpitala. Ratowała w szpitalu rannych po akcji "Burza". - My, dziewczyny, miałyśmy za zadanie ratować chłopców z lasu. Do dziś pamiętam robactwo, jakie wyciągałyśmy z ich ran. Straszne - wspominała Kaczyńska.

Na czas kręcenia "O dwóch takich...", zrezygnowała z pracy

W 1948 roku poślubiła Rajmunda Kaczyńskiego, porucznika Armii Krajowej, uczestnika Powstania Warszawskiego. Poznali się w warszawskim klubie studenckim "Medyk". - Nie wyszłam za mąż z rozsądku, ale chyba też nie z jakiejś wielkiej miłości. Na pewno zakochałam się w moim mężu, naturalnie. Rajmund zakochał się, ale potem rozmyślał. Ja także rozmyślałam. Wstydziliśmy się do tego przed sobą przyznać. Ale potem pobraliśmy się i myślę, że dobrze się stało - wspominała.

Przed wojną mieszkała z rodzicami w kamienicy przy ul. Mickiewicza 27 na Żoliborzu (pod tym adresem mieszkał potem Jacek Kuroń). W 1949 roku urodziła braci bliźniaków Jarosława i Lecha. Po ukończeniu w 1953 roku filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim pracowała w Instytucie Badań Literackich PAN. Efektem jest m.in. biografia Jana Józefa Lipskiego, pisarza i PRL-owskiego, opozycjonisty.

Opracowała też bibliograficzną monografię Leona Kruczkowskiego, autora "Niemców", "Kordiana i chama".

W 1961 r. bracia Kaczyńscy zagrali w filmie "O dwóch takich, co ukradli księżyc". Jadwiga, która pracowała wtedy jako polonistka w jednym z warszawskich liceów, zrezygnowała z pracy na pół roku i towarzyszyła synom podczas kręcenia filmu.

Zawsze towarzyszyła synom i miała na nich wpływ

- Przede wszystkim chciałbym podziękować mamie - to były pierwsze słowa, które Lech Kaczyński wypowiedział na oczach telewidzów z całej Polski, gdy dowiedział się, że został prezydentem. Wtedy Jarosław stał na czele partii, która wygrała wybory parlamentarne. Jak pisała gazeta "ich mama się tym nie przejęła" - Nieznośne urwisy - mówiła o synach Jadwiga Kaczyńska. - Bywają flejtuchami, ale zawsze byli szczerzy.

Kilka la temu "Gazeta Wyborcza"pytając czy Jarosław i Lech radzą się matki, usłyszała od Jadwigi Kaczyńskiej , że nie. - Natomiast po jakimś wystąpieniu, przemowie, zależy im na moim zdaniu. Jeśli coś mi się nie podobało, mówię to bez ogródek. Jarek zawsze mi wtedy dziękuje i powiada: "Cieszę się, jesteś moim pierwszym krytykiem".

Nieżyjący już prezydent Lech Kaczyński mówił wówczas o matce: - Mama wpływała na nasze decyzje, ale tak, że sądziliśmy, że inicjatywa należy do nas.

Długo nie wiedziała o katastrofie smoleńskiej, czekała na Lecha

Przed katastrofą smoleńską Jadwiga Kaczyńska w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Dopiero pod koniec maja dowiedziała się o tym, co się wydarzyło 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Wcześniej, zdaniem lekarzy, nie pozwalał na to jej stan. - Kiedy jej stan zdrowia się poprawiał, pytała się o niego każdego dnia. Czekała na Lecha - mówiła w "Polsce. The Times" Elżbieta Jakubiak, posłanka PiS. - Była to dla niej niezwykle dramatyczna wiadomość. Na szczęście była w tym momencie otoczona rodziną, m.in. czuwała przy niej wnuczka Marta z lekarzami.

Dwa lata po katastrofie sama Jadwiga Kaczyńska mówiła o tym dziennikarzom magazynu "Viva" tak: "Jak mi Jarek wreszcie powiedział, nie uwierzyłam mu. Zupełnie to do mnie nie dotarło, chociaż podobno bardzo płakałam. Przyjechała Marta, z Gdańska, oboje byli przy mnie. Ale ja tamtego dnia nie pamiętam, wyparłam go... Długo unikałam dziennikarzy, wywiadów. Bałam się, że nie powstrzymam łez. Ale nie chcę, żeby myślano, że zapomniałam, że był, minęło. To nigdy nie minie. Codziennie o tym myślę. Przeżyłam wstrząs, nad którym nigdy nie przejdę do porządku dziennego, i nawet tego nie chcę. Myślę, że już nic gorszego nie może mnie spotkać".

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM