Ks. Longchamps de Berier odpowiada ojcu dziecka z in vitro. "Mam prawo uważać, że in vitro jest metodą niegodziwą"

"Zarzuca mi Pan, że obrażam Pańskie dziecko. Spieszę Pana zapewnić, że Kościół i ja sam z równym szacunkiem podchodzimy do każdego człowieka bez względu na to, czy począł się z gwałtu, z in vitro, czy z naturalnego aktu miłości małżonków" - napisał ks. Longchamps de Berier. To odpowiedź na pełen emocji list ojca, który poczuł się obrażony słowami księdza.
W "Uważam Rze" z 11-17 lutego ukazał się wywiad z ks. prof. Franciszkiem Longchamps de Berier, członkiem zespołu ekspertów ds. bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski. Ksiądz stwierdził w nim, że "są tacy lekarze, którzy po pierwszym spojrzeniu na twarz dziecka wiedzą już, że zostało poczęte z in vitro. Bo ma dotykową bruzdę, która jest charakterystyczna dla pewnego zespołu wad genetycznych".

"To niespotykana dotychczas w mediach nowa jakość w stygmatyzowaniu dzieci z in vitro. Ksiądz profesor przekroczył wszelkie granice medialnego chuligaństwa i barbarzyństwa" - napisał o wypowiedzi ojciec dziecka poczętego metodą in vitro.

Poniżej publikujemy odpowiedź księdza na list ojca [pisownia oryg. - red.]:

"Szanowny Panie!

Opublikował Pan ma portalu gazeta.pl dnia 19 lutego 2013 r. list do mnie, w którym wielokrotnie próbował mnie obrazić i określił Pan mnie epitetami, na które nie zasłużyłem. Rozumiem, że list ten jest wyrazem Pańskich emocji, ale skoro przyznał się Pan do wyższego wykształcenia ufam, że zechce się zapoznać z moimi racjami.

Pański sprzeciw wywołał następujący fragment mojej wypowiedzi dla tygodnika "Uważam Rze": "Są tacy lekarze, którzy po pierwszym spojrzeniu na twarz dziecka, wiedzą już, że zostało poczęte z in vitro. Bo ma dodatkową bruzdę, która jest charakterystyczna właśnie dla pewnego zespołu wad genetycznych". Mniejsza, że dwa zdania wyrwane z kontekstu, bo wypowiedziane przy omawianiu kolejnych zespołów wad genetycznych, i z literówką. Zarzucił mi Pan, że moja opinia nie jest w wywiadzie poparta odniesieniem do żadnych konkretnych badań naukowych. Jednak wywiad to zapis rozmowy, a nie publikacja naukowa i w zasadzie nie opatruje się go przypisami. Mój pogląd opiera się na publikacjach z których ostatnie chyba, a nadto łatwo dostępne i w języku polskim to Aliny Midro "Wybrane zaburzenia genetyczne u dzieci wynikające z zastosowani procedur zapłodnienia pozaustrojowego in vitro" w "Otoczmy troską życie. Międzynarodowa Konferencja Naukowa w Białymstoku w dniach 14 -15 października 2011 roku s. 83-93 (wraz z literaturą przedmiotu), a także "Człowiek przejrzysty" Stanisława i Marioli Cebratów, Wyd. Kubajak, Krak6w 2012. [Książka "Człowiek przejrzysty, czyli jego problemy z własną genetyką" jest autorstwa Stanisława i Małgorzaty Cebratów - red.]. Ponadto znam lekarzy, którzy to zdanie podzielają. Nieuprzedzeni o zagrożeniach rodzice są przekonani, że dziecko jest zdrowe i będą walczyli o dobry wizerunek ich dzieci, co rozumiem. Znikoma wiedza o schorzeniach genetycznych i ich skutkach dotykających w różnym wieku dzieci i dorosłych być może wpływa na agresywne postawy. Warto więc na ten temat dyskutować. Zresztą wiedza ta należy się zwłaszcza tym, którzy rozważają poddanie się procedurze in vitro.

Zarzuca mi Pan, że obrażam Pańskie dziecko. Spieszę Pana zapewnić, że Kościół i ja sam z równym szacunkiem podchodzimy do każdego człowieka bez względu na to, czy począł się z gwałtu, z in vitro, czy z naturalnego aktu miłości małżonków. Nie piętnuję również osób dotkniętych bezpłodności, ale mam prawo uważać, że in vitro jest metodą niegodziwą i chętnie o tym z Panem porozmawiam.

Pisze Pan, że żyje nadzieją spotkania się ze mną i wykrzyczenia mi w twarz swojego oburzenia. Chętnie spotkam się z Panem, jeżeli jest Pan w stanie podjąć spokojną rozmowę. Wzajemne przekrzykiwanie się nie ma sensu, bo żar dyskusji gasi wówczas światło prawdy. Nie jest żadną tajemnicą, że mieszkam przy kościele św. Jakuba w Warszawie, gdzie odprawiam Msze Święte, głoszę kazania i spowiadam. Prowadzę również otwarte wykłady na Uniwersytecie Jagiellońskim i na Uniwersytecie Warszawskim. Moje adresy mailowe są dostępne m.in. na stronie longchamps.pl. Przyzna Pan, że nietrudno się ze mną spotkać. Czekam zatem na wartościowe spotkanie z Panem.

Dla Pana i innych osób, które w jakikolwiek sposób uczestniczyły w in vitro, Kościół ma Dobrą Nowinę. Jeśli osoby te odczuwają niepokój sumienia i są gotowe spełnić warunki sakramentu pojednania, Kościół czeka z przebaczeniem. Nie ma Pan racji, kiedy pisze, że musi trzymać dzieci z daleka od Kościoła katolickiego. Zarówno Pan, jak i Pańskie dzieci, mają swoje miejsce w Kościele katolickim. Co więcej, bez Was to miejsce pozostaje puste.

Do zobaczenia!".

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (111)
Ks. Longchamps de Berier odpowiada ojcu dziecka z in vitro. "Mam prawo uważać, że in vitro jest metodą niegodziwą"
Zaloguj się
  • asperamanka

    Oceniono 171 razy 143

    "Międzynarodowe konferencje naukowe" które sobie w kręgach fundamentalistycznych organizujecie na temat poczęć i in vitro, i wasza "literatura naukowa" na ten temat, są warte mniej więcej tyle, co wasze "naukowe" naprotechnologie, i tytuły profesorskie pana księdza w zakresie opowiadania bajek, czyli "teologii".

    Natomiast opowiadanie o tym, jakoby dzieci z in vitro miały jakieś "bruzdy dotykowe" które pozwalają je niezawodnie rozpoznać to, pominąwszy skojarzenia z eugeniką, łajdactwo z waszej strony, proszę pana księdza, nie tylko wobec tych dzieci, ale też dlatego, że typy ludzkie są różne, i zaraz zacznie się stygmatyzowanie całkiem normalnie poczętych dzieci, które mają akurat szczęście wyglądać tak, jak wam się wydaje, że wyglądają dzieci z in vitro. Zaraz zaczniecie pewnie ganiać po kraju z cyrklami antropometrycznymi, jak wasi brunatni ojcowie duchowi, bo w końcu przyjętą tezę trzeba będzie udowodnić?

    Ja mogę także powiedzieć, że patrząc na zdjęcie pana księdza profesora rozpoznaję oligofrenię, chów wsobny, i FAS, i znam lejarzy którzy to potwierdzą.

  • pa.g

    Oceniono 160 razy 130

    "Dla Pana i innych osób, które w jakikolwiek sposób uczestniczyły w in vitro, Kościół ma Dobrą Nowinę. Jeśli osoby te odczuwają niepokój sumienia i są gotowe spełnić warunki sakramentu pojednania, Kościół czeka z przebaczeniem."
    ???!!!!
    Ostro klechę popaprało.... Nawet bardzo ostro...

  • niktwazny126

    Oceniono 118 razy 106

    Dlaczego dziecko, poczęte z in vitro, ma odczuwać niepokój sumienia? Dlaczego ktokolwiek zakłada, że dziecko jest czemukolwiek winne i musi się pojednać? Kościół oczekuje ?? Bzdury. Po takich wypowiedziach, jakimi kościół częstuje rodziny, ktore odważają się na takie zapłodnienie, trudno w to uwierzyć.

  • andrzej1.61

    Oceniono 112 razy 90

    Mam pytanie do tego czegoś co jest księdzem czy jak gwałcicie dzieci wszyscy od księdza do papieża to też rozpoznajecie sposób poczęcia.

  • j_p_salomonczyk

    Oceniono 99 razy 85

    Idiotów nie sieją. Oni są formowani przez K.K.
    Nie ma co więcej pisać. Trzeba po prostu nad tym indywiduum "spuścić wodę".

  • wirving

    Oceniono 84 razy 70

    W Kościele miejsca po wielu osobach pozostaną puste i będzie ich coraz więcej. Co najważniejsze bez żadnych niepokojów sumienia, a wręcz z poczuciem ulgi, bo wreszcie można żyć w zgodzie z sumieniem własnym, nie zaś z rzekomą "prawdą" określaną autorytarnie przez wąską grupę kościelnych dostojników. Historia magistra vitae, a jak to było z Kościołem i nauką, w tym medycyną łatwo sprawdzić. Tym bytom naprawdę nie po drodze.

  • xymeon_x

    Oceniono 79 razy 67

    butny ignorant wart jedynie pogardy

    ciekawe którą watykańską frakcje reprezentuje

  • zuk.w.trawie

    Oceniono 75 razy 67

    Pycha jest grzechem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX