Pacjent fatalnie karmiony? Szpital: "Nikt u nas nie narzeka na jedzenie!". A czytelnik przysłał nam zdjęcie

Źle zbilansowana, monotonna, często zimna i niesmaczna - tak szpitalną kuchnię w Polsce opisała dietetyczka Joanna Sobczak. Oceny dokonała na podstawie zdjęć posiłków z placówek z całego kraju, które nadesłali do nas ich pacjenci. Szpitale tymczasem albo problemu (udają, że) nie widzą albo tłumaczą się niskimi stawkami żywieniowymi. - Pierwsze słyszę, by ktoś u nas narzekał na jedzenie! - dziwi się dyrektorka szpitala w Zakopanem.
Tłuste kiełbasy i parówki zamiast chudych wędlin, białe pieczywo zamiast pieczywa pełnoziarnistego lub razowego, tłuste serki topione zamiast jogurtów, brak warzyw i owoców oraz ciężkie do zidentyfikowania bezkształtne papki, które mają służyć za obiad - to niestety częsta rzeczywistość w polskich szpitalach. I znów powróciła dyskusja o szpitalnej kuchni - temacie, który wraca jak bumerang, i to dużo częściej, niż chorującemu Polakowi mogłoby odpowiadać.

"Źle zbilansowane, monotonne, zimne, niesmaczne..."

Debata rozgorzała na nowo wraz z nagraniem, które na Wykop.pl wrzucił pacjent oczekujący na przeszczep serca. Na filmie mężczyzna prezentuje swój obiad - trzy bezkształtne, twarde jak kamień placki. Po obejrzeniu tego nagrania zaapelowaliśmy do naszych czytelników, aby przysyłali do nas zdjęcia swoich posiłków z polskich szpitali.

Wynik akcji był porażający. - Idealne przykłady posiłków, jakich należy się wystrzegać - zawyrokowała na postawie tych zdjęć dietetyczka Joanna Sobczak. - Dania są źle zbilansowane, monotonne - ocenia.

Zdjęcia posiłków, które naszym czytelnikom zaserwowały polskie szpitale >>

Kryteria dotyczące posiłków? "Są minimalne"

Jak się tymczasem dowiedzieliśmy w Ministerstwie Zdrowia, szpitale same decydują, ile pieniędzy przeznaczają na wyżywienie swoich pacjentów. Nie ma też odgórnych norm co do tego, ile ośrodki NFZ miałyby na nie wydawać. Kryteria, jakie muszą spełnić w odniesieniu do jedzenia, to z kolei - jak mówi nam dr Marcin Kautsch z Instytutu Zdrowia Publicznego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego - "minimalne wymogi dotyczące diety".

Stawki żywieniowe - obliczane najczęściej w oparciu o całościowy budżet placówki - potrafią się skrajnie różnić od siebie w zależności od szpitala. W placówkach, z którymi rozmawialiśmy, wahają się od 5 zł do blisko 22 zł.

"Pani wyrywkowo sprawdza jakość i temperaturę posiłków"

O ich kuchnię zapytaliśmy kilka większych polskich szpitali - w tym te, z których napłynęły do nas zdjęcia posiłków, które serwują swoim pacjentom. I problemu z jedzeniem w swoim szpitalu nie widzi zupełnie Regina Tokarz, dyrektorka Szpitala Powiatowego im dr. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem - to stamtąd otrzymaliśmy fotografię powyższego posiłku.

- Pierwsze słyszę, aby w naszym szpitalu ktoś narzekał na jedzenie! - dziwi się, słysząc, z czym dzwonimy. - Gotuje nam w naszej kuchni zewnętrzna firma cateringowa. Co trzy lata w przetargu te firmy wyłaniamy. I jeszcze dodatkowo jedna pani ode mnie wyrywkowo sprawdza jakość i temperaturę przygotowywanych posiłków - utrzymuje.

Jak dodaje, w szpitalu takie same posiłki serwowane pacjentom i lekarzom. I nikt - nawet pacjenci w anonimowych ankietach - nie zgłosił w czasie, jak ona jest dyrektorką, że jedzenie jest niesmaczne. - Sama niedawno byłam tu pacjentką i żartowałam nawet, że w domu nie mam takiego jedzenia - mówi ze śmiechem. I po chwili: - A skąd państwo wiedzą, że to zdjęcie to na pewno z naszego szpitala? Przecież nie ma żadnego loga...

Zapytana, ile wynosi w jej szpitalu stawka żywieniowa, przyznaje, że nie pamięta.

"Śniadania i kolacje mogą być słabe, ale za obiady ręczymy..."

Rzecznik prasowy Szpitala Bródnowskiego na Mazowszu deklaruje z kolei, że choć ich placówka korzysta z usług firmy cateringowej - ruch powodowany oszczędnościami i według ekspertów często negatywnie rzutujący na jakość szpitalnego jedzenia - to posiłki przyrządzane są na miejscu. - Mamy z tą firmą umowę, że zdajemy się na nich, ale gotują w naszej kuchni. I od czasu do czasu pojawiają się nasi eksperci do przeprowadzenia kontroli jakości posiłków - tłumaczy Piotr Gołaszewski.

Rzecznik otwarcie przyznaje, że śniadania i kolacje mogą pozostawiać wiele do życzenia czy być "słabe". - Rzeczywiście nie są za ciekawe... Tzn. jakościowo nic im nie brakuje, ale na różnorodność czy wyszukanie potraw nie ma co liczyć. Mamy niemal 700 łóżek i niemal tyle samo oczekiwań co do tych posiłków i siłą rzeczy musimy je standardyzować. Inna sprawa jest taka, że często te posiłki muszą być stosunkowo ubogie, bo tego wymaga stan pacjenta, np. kobiety po cesarskim cięciu. I zdarza się, że takie pacjentki narzekają, ale nie możemy łamać zaleceń lekarzy - wyjaśnia.

Jak jednak dalej zaznacza, o ile śniadania i kolacje nie cieszą się popularnością wśród pacjentów, to do obiadów już przyczepić się nie można. - Z obiadów to jesteśmy dumni. Dałbym sobie za nie obciąć prawą rękę, a jestem praworęczny - żartuje. - Sam je codziennie jem, ostatnio w szpitalu był też mój dziadek, który lubi dobrze zjeść, i też nie narzekał - zapewnia.

Gołaszewski tłumaczy, że szpital wobec ograniczonych środków finansowych - dzienna stawka żywieniowa wynosi w Bródnowskim "7 złotych z hakiem" - za priorytet w posiłkach obrał właśnie obiad i w ramach budżetu "ciężko uatrakcyjnić pozostałe posiłki". - Postanowiliśmy więc zawalczyć o jakość obiadu a także o to, żeby w porządny sposób go podać. Jakieś 4-5 lat temu był to dla nas poważny problem, ale od dłuższego czasu udaje nam się codziennie równolegle o zbliżonej porze podać ciepły czy wręcz gorący obiad ponad 600 pacjentom - podkreśla.

"Jadłospis konsultowany jest z naszymi dietetykami"

Większych problemów z żywieniem pacjentów nie deklaruje także Szpital Uniwersytecki w Krakowie. Anna Niedźwiedzka, rzeczniczka prasowa placówki, tłumaczy nam, że o ile szpital od kilku lat również jest obsługiwany przez zewnętrzną firmę cateringową, to jadłospis układany jest przy pomocy szpitalnych dietetyków.

- Musi on zostać przez nich zatwierdzony pod względem wielkości porcji, ich składu oraz jakości. Jadłospis jest oczywiście układany w ramach naszej stawki żywieniowej, która u nas wynosi nieco ponad 20 zł, i opinie pacjentów są bardzo różne, ale wielu z nich jest bardzo zadowolona z naszych posiłków - mówi rzeczniczka.

I podaje przykładowy jadłospis z dnia 29.01 br. - śniadanie: makaron na mleku, pieczywo, masło, szynka, kawa z mlekiem; drugie śniadanie: jabłko; obiad: zupa grysikowa z jarzynami, kotlet drobiowy, surówka z marchwi, ziemniaki, kompot; kolacja: herbata, pieczywo, masło, szynka, serek topiony, sałata zielona. Cena ryczałtowa za osobę na dzień wyniosła wysokie jak na polskie realia 21,7 zł.

Niedźwiedzka zaznacza jednak: - To tzw. jadłospis podstawowy, bo normalnie posiłki dostosowujemy do zaleceń lekarzy i potrzeb pacjentów, którzy mogą być albo cukrzykami lub kobietami po cesarskim cięciu... W sumie wyróżniamy u nas 10 różnych jadłospisów.

"Trzy dni w szpitalu nikomu nie zaszkodzą..."

Firmy cateringowej nie ma tymczasem Wielospecjalistyczny Szpital Miejski im. Józefa Strusia w Poznaniu. - Dopiero co wczoraj rozmawiałem z naszą kierowniczką działu żywieniowego - mówi nam na wstępie rzecznik szpitala Stanisław Rusek. - O żywieniu naszych pacjentów in plus z czystym sumieniem mogę powiedzieć jedną rzecz: nie mamy firmy cateringowej, posiłki przyrządzane są w naszej szpitalnej kuchni i trafiają ciepłe do pacjentów. Od momentu przyrządzenia posiłku do momentu, jak trafia on do pacjenta, nie mija więcej niż 15 minut. Gorący posiłek to jeden z naszych priorytetów, zwłaszcza w okresie zimowym, kiedy tak ważne jest, aby pacjent zjadł coś ciepłego - zachwala.

Pytany o jakość posiłków rzecznik odpowiada z kolei, że szpital dba o to, aby jedzenie było przyrządzane "ze świeżych produktów i estetycznie podane". - Staramy się, byśmy z powodu jedzenia nie doznali uszczerbku na opinii, ale nasza dzienna stawka żywieniowa, ok. 6 zł, jest stanowczo zbyt niska. Natomiast niestety takie są możliwości naszego szpitala. I nie zapominajmy, że to szpital, gdzie większość środków musi iść jednak na leczenie - dodaje.

Stanisław Rusek nie poddaje się jednak pesymizmowi: - Większość pacjentów nie zostaje u nas dłużej niż trzy dni, a przez tak krótki okres na pewno nic nikomu się nie stanie. No i, jak w wielu innych szpitalach, tak i u nas pacjentów często dokarmiają ich rodziny.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (8)
Pacjent fatalnie karmiony? Szpital: "Nikt u nas nie narzeka na jedzenie!". A czytelnik przysłał nam zdjęcie
Zaloguj się
  • qwertura

    Oceniono 19 razy 13

    O ile koszty leczenia szpitalnego powinny być pokrywane z NFZ, to wyżywienie pacjent powinien sobie sam opłacać. W końcu w domu i tak też coś by jadł, a w szpitalu i tak dokupuje sobie jedzenie. Kasa wywalona na szpitalny wikt mogłaby być przeznaczona na leczenie, a nie wywalana w kanał.

  • rbik53

    Oceniono 6 razy 6

    ... ważne tylko, żeby kościół dostał swoje miliony. A ty biedaku zdychaj. Kretynizm poniższych wypowiedzi, za wyjątkiem jednej, jest porażający.

  • pannamarianna777

    Oceniono 6 razy 2

    Byłam rzeczywiście w szpitalu 3 dni. Opieka lekarska bardzo dobra.
    A jedzenie?
    Fatalne. Przez te 3 dni jadłam, lub nie i nic mi się nie stało.
    Tylko dlaczego z moich składek ma być opłacane paskudztwo. A można i tanio i zdrowo i smacznie.
    Jako przykład, niekoniecznie szpitalny podam danie takie ;Kaszanka. Można na zimno z papieru, albo odsmażoną, położoną na plasterku podsmażonego na masełku jabłka i przykrytą czuprynką ze smażonej cebuli. Obok drobno krojone kwaszone ogórki.
    Nie jest to propozycja diety do szpitala, tylko obrazuję jak można podać posiłek.
    Tak..albo...tak
    A to, że chorzy po szpitalnym jedzeniu przeżywają, nie powinno być powodem, aby tego nie zmienić
    Panu Stanisławowi Ruskowi i jego kolegom pod rozwagę (Za takie gadanie - zwolniłabym pana)

  • normalny1945

    Oceniono 1 raz 1

    W żadnym szpitalu nie wolno narzekać na żarcie . Byłem w 4 w żadnym nie było porządnego zarcia było z cateringu podgrzewane bez smaku sałata jak już była to zwiednieta . My zgłosiliśmy pielęgniarce że ktoś pali papierosy to kazała nam samym szukać palacza jeden pacjentów usłyszał że jak będę narzekał to dostanę jakiś bolesny zastrzyk .

  • kosa811

    Oceniono 9 razy -5

    Tyle się bredzi nt. naszego szpitalnictwa, że to, że sio. Ale jakoś nikt z polityków otwarcie nie powiedział, że pacjent w szpitalu powinien ponosić koszty hotelowe swojego pobytu - za prąd, ogrzewanie, wodę, ścieki, sprzątanie j jedzenie. Przecież będąc w szpitalu de facto oszczędza się na wszystkich ww kosztach normalnie ponoszonych w domu. Wg mnie wszyscy, którzy mają dochody - od zasiłku, poprzez pensję/przychód, po emerytury - powinni płacić za każdy dzień pobytu w szpitalu via zus 1/30 zryczałtowanej stawki pobytowej. Wtedy składka zdrowotna by szła na leczenie, a pacjent mógłby wybrzydzać na menu serwowanych mu w szpitalu posiłków

  • bezspokoju

    Oceniono 14 razy -10

    Jaśnie państwo chciałoby schabowego z kapustą czy dziczyznę z truflami ? Nie dość że we łbach się poprzewracało, to jeszcze w d..ch.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX