"Wprost" cytuje dziennikarza "Faktów": Nie każdy robił tu karierę przez łóżko. Ale było przekonanie, że szefowi wolno wszystko

- Tylko błagam: nie piszcie, że każdy w "Faktach" robił karierę przez łóżko, bo tak nie było. Problemem było powszechne przekonanie, że szefowi wszystko wolno - pisze "Wprost", cytując anonimowo dziennikarza "Faktów" TVN. Tygodnik cytuje też innych rozmówców, których słowa mają udowadniać, że Kamil Durczok dopuszczał się mobbingu i molestowania.
"Kamil Durczok. Molestowanie seksualne. Mobbing. Zmowa milczenia" - taki tytuł krzyczy z okładki najnowszego numeru tygodnika "Wprost". Dziennikarze pisma zamieszczają w wydaniu aż dwa teksty z niepublikowanymi wcześniej rewelacjami dotyczącymi szefa "Faktów" TVN Kamila Durczoka.

Pierwszy tekst jest relacją Magdaleny, byłej pracownicy TVN, która twierdzi, że była molestowana przez Durczoka. Drugi to zbiór wypowiedzi kilku osób, jak pisze "Wprost", byłych i obecnych pracowników TVN, których słowa mają potwierdzać, że Durczok dopuszczał się w pracy mobbingu.

"Wpadniesz?"

- Wszystko zaczęło się w lutym 2010 r. W stacji pracowałam prawie rok, byłam researcherką [asystentką reportera "Faktów" - red.]. Mieliśmy wyjazd służbowy do Zakopanego, nocleg mieliśmy w jednym z hoteli. O trzeciej w nocy dostałam od Kamila Durczoka SMS-a. "Wpadniesz?" Nie odpisałam - opowiada Magdalena. Kobieta twierdzi, że na tej wiadomości się nie skończyło. Durczok miał jej rzekomo wysyłać inne SMS-y z propozycjami spotkań. Choć kobieta miała mu odmawiać, szef "Faktów" był ponoć natarczywy.

Po roku trwania takiej sytuacji, jak twierdzi rozmówczyni "Wprost", poczuła, że jej pozycja w firmie jest zagrożona. Miała dostać SMS-a, że "jeździ na jednej łyżwie". "Teraz wszystko się zmieni" - miał do niej pisać Durczok. Magdalena twierdzi, że mimo stażu pracy nie awansowała. Czuła, że to było niesprawiedliwe. Kiedy chciała się zwolnić z pracy, Durczok dał jej jednak podwyżkę i bardziej ambitne zadania zawodowe.

"Zniszczył 16 lat mojego życia"

Magdalena mówi, że później - w 2012 r. - po jednej z imprez firmowych Durczok zaproponował jej zamówienie wspólnej taksówki. Bardzo stanowczo miała mu odmówić, a po tym wydarzeniu szef "Faktów" rzekomo traktował ją w pracy jak powietrze i bez powodu ją krytykował. W końcu zasugerował, że powinna się zwolnić. W jej sprawie miał ponoć interweniować prawnik, ale nic nie wskórał. Formalnie Magdalena swoją przygodę z telewizją zakończyła w 2013 r.

Kobieta mówi, że nie skarżyła się szefostwu stacji. Twierdzi, że się bała i nie miała się do kogo zwrócić. Myślała też, że "Kamil jest bezkarny". - Poświęciłam pracy w mediach 16 lat życia, a on 16 lat mojego życia zniszczył - mówi kobieta.

"Siedzenie na tykającej bombie"

- Praca z Kamilem to siedzenie na tykającej bombie. To, że wybuchnie, jest oczywiste. Wszyscy się tylko zastanawiają, kiedy to będzie i kto tym razem ucierpi - to już wypowiedź z tekstu dotyczącego mobbingu, którego rzekomo dopuszczał się w redakcji Durczok. Autorką słów jest, jak twierdzi "Wprost", reporterka, która współpracowała z Durczokiem.

W tekście pojawiają się też relacje innych pracowników. Wyłania się z nich obraz Durczoka jako choleryka, którego wiele osób w pracy się bało i robiło wszystko, by mu nie podpaść. Rozmówca tygodnika twierdzi, że Durczok "w ataku furii" zagroził zwolnieniem całej redakcji. Jako że jednak praca byłaby wtedy niemożliwa, prawie cały zespół został na stanowiskach.

"Durczok i dział prasowy nie komentują"

Według innych relacji Durczok zwracał uwagę na młode pracownice TVN, komplementował ich ubiór i zagadywał. - Tylko błagam: nie piszcie, że każdy w "Faktach" robił karierę przez łóżko, bo tak nie było - zaznacza, jak pisze "Wprost", jeden z dziennikarzy "Faktów".

Tygodnik twierdzi, że poprosił o komentarz samego Durczoka i dział prasowy TVN. Ci jednak nie odpowiedzieli na pytania. Biuro prasowe podkreśliło, że w firmie trwa audyt i komentarze nie będą udzielane, skoro jeszcze się nie zakończył. "Wprost" nieoficjalnie podaje, że pierwsze osoby pracujące w TVN już "złożyły relacje" audytorom.

Historię publikacji "Wprost" związanych z Durczokiem znajdziesz tutaj >>>

O tłumaczeniach dziennikarza na antenie TOK FM przeczytasz z kolei tu >>>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (12)
"Wprost" cytuje dziennikarza "Faktów": Nie każdy robił tu karierę przez łóżko. Ale było przekonanie, że szefowi wolno wszystko
Zaloguj się
  • maura4

    Oceniono 15 razy 13

    Już nie raz pisałam, że stosunki w pracy w Polsce między szefem a pracownikami, często na odległość cuchną pańszczyzną. Panowało przekonanie, że Durczokowi wolno wszystko. Niczym panu feudalnemu. A zespół niczym chłopi pańszczyźniani.
    Skąd to się bierze ? Dlaczego w Polsce są tak niskie standardy ? Dlaczego szef czuje się panem pracowników, a oni niewolnikami ? Ponoć Polska to wolny kraj, wolnych ludzi.

  • glit64

    Oceniono 9 razy 5

    Polska normalka. Chłopaczyna z zasikanego sląska dostał sie na wyzyny, to i nadmiar swiezego powietrza zawrócił mu w głowie. Ciekawe kto jego promował i za co. Zeby jakims geniuszem dziennikarstwa był, to nie zauwazyłem. Pewnie przeszedl przez to, co proponował innym. Jak fala. Tak go nauczyli i tak robił. W sumie żałosne. Niech go zdejmą i po problemie. W koncu w telewizji chodzi o nowe twarze, nie?

  • gspotsamurai

    Oceniono 11 razy 3

    Taki z niego kozak-seksocholik wg Wprost a przez rok tylko wysyłał SMSy? Może to gwałciciel-gawędziasz?
    Nie uważacie, że jak na taką aferę to fakty powinny być bardziej oczywiste? I żadna z nich nie zachowała tych SMSów?

  • szpung

    Oceniono 6 razy 2

    Upier.. stol to przyklad jak folwarczna mentalnosc idealnie odpaowiada systemowi po 89. Stad tak latwo udaje sie od 25 lat utrzymywac lud buraczany w stanie umyslowego matriksu.

  • wk-55

    Oceniono 7 razy 1

    Widzę że większość czytelników raczej solidaryzuje się z Durczokiem. Pewnie by zmienili zdanie gdyby przyszło im kiedykolwiek pracować pod taką presją. Gdy np. szef mówi ci bez zdania racji: od jutra nie pracujesz. Nie chodzi mi w tej chwili o molestowanie, ale o mobbing. W Polsce jest duże przyzwolenie na takie zachowania. Natomiast co do molestowania: W mojej miejscowości ksiądz zgwałcił parafiankę. I nawet gdy został skazany prawomocnym wyrokiem to większość komentarzy brzmiała: Sama sobie winna, po co tam poszła. Co w tym wszystkim charakterystyczne to to że właśnie tak komentowały najczęściej kobiety. Teraz w sprawie Durczoka będzie się toczyło ślamazarne śledztwo z którego nić nie wyniknie. Bo jego ofiary często ze strachu przed utratą pracy lub wstydu nie będą zeznawać. W końcu zostanie uniewinniony z braku dowodów. Na szczęście jest jeszcze dość duża część opinii publicznej która nawet mimo braku 100% dowodów potrafi trzeźwo osądzić takich jak on.

  • falowod

    0

    Durczok= korpobestia:) ? Chcielismy !wiec mamy korpo styl zycia w Polszy ! wiec nie narzekac !

  • Piotr Kolec

    Oceniono 2 razy 0

    Taki styl w sobie wykształcił
    I kobiety lekko gwałcił
    Każda chciała być gwałcona
    Nawet żona

    Nikogo nie molestował
    Wymagająco szefował
    Jest afera całkiem nowa
    Rozporkowa…

  • wejsunek47

    Oceniono 19 razy -7

    idąc takim tropem to szefowi powinno się wycinać jaja a polecenia służbowe powinna zatwierdzać jakaś komisja oraz akceptować ONZ... ja w tym powyższym opisie ani mobbingu ani zbytniej natarczywości męsko damskiej nie widzę..i wielokrotnie jeździłem wspólnymi taksówkami z moimi koleżankami z pracy..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX