Bendyk: "Kultura ludu polskiego to kultura festynu, prostych wspólnotowych doznań"

Daria Krotoska
23.02.2015 , aktualizacja: 23.02.2015 11:42
A A A
Edwin Bendyk

Edwin Bendyk (Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta)

- Nawet sukces "Idy" nie przesłoni faktu, że frekwencyjnym rekordem wszech czasów w polskich kinach jest "50 twarzy Greya" - napisał na blogu w serwisie Polityka.pl Edwin Bendyk. Publicysta zaznaczył, że w Polsce chodzenie do kina stało się rozrywką dla klasy średniej, a mimo to najlepiej sprzedają się bilety na kiepskie hollywoodzkie produkcje.
- Polska kinematografia zaczęła swój marsz do wczorajszego Oscara w 2005 r., kiedy powołano do życia Polski Instytut Sztuki Filmowej - napisał Edwin Bendyk na swoim blogu w serwisie Polityka.pl . Zaznaczył, że polski rynek filmowy, przeżywa właśnie swój największy rozkwit od lat. - Zaczęło przybywać nowych filmów, zaczęła rosnąć sprzedaż biletów. Poprawiła się podaż, poprawił się popyt - dodał.

"Ida" kontra "50 twarzy Greya"

- Nawet sukces "Idy" nie przesłoni faktu, że frekwencyjnym rekordem wszech czasów w polskich kinach jest "50 twarzy Greya". W Pabianicach wszystkie bilety w weekend otwarcia były wyprzedane, w Słupsku w kinie Sokolnia w ciągu trzech dni film obejrzało 1866 osób, podobne raporty napływają z całej Polski. Co jednak ma wspólnego "50 twarzy" z "Idą"? Nic. A jednak.

- Publicysta, powołując się na badanie Diagnozy Społecznej, podkreślił, że mimo wzrastającej liczby sprzedawanych biletów maleje liczba osób chodzących do kina. - Czyli mniej chodzi częściej. Z innych badań wynikało, że kino stało się "praktyką kulturową determinowaną klasowo" - prościej, wiele osób w Polsce rezygnuje z kina nie dlatego, że ich nie stać lub oglądają przez internet, tylko dlatego, że brakuje im kompetencji, by zrozumieć współczesny hollywoodzki film akcji. Kino hollywoodzkie, synonim masowości, to w Polsce domena klasy średniej - tłumaczył.

Koncert muzyki klasycznej przy "ekspresówce"

Bendyk przytoczył także dane Eurostatu z 2013 roku, z których wynika, że w Polsce i na Węgrzech nastąpił największy spadek intensywności uczestnictwa w kulturze, w okresie od poprzednich badań. - W tym samym czasie powstały dziesiątki nowych obiektów: fantastyczne sale koncertowe w Szczecinie, Olsztynie, Gorzowie, Wrocławiu, Katowicach. Przybywa sal wystawowych. Tylko się cieszyć, że ruszając w Szczecinie trasą ekspresową S3, co godzina można zatrzymać się na koncert muzyki poważnej - komentował.

- To jednak "50 twarzy Greya" wywołuje masowe wzmożenie kulturalne. A i tak większość widzów, jakby się im przyjrzeć, to zapewne przedstawiciele klasy średniej. Z badań nad polską kulturą, jakie niebawem powinny się ukazać, wynika wyraźnie, że kultura ludu polskiego to kultura festynu, prostych wspólnotowych doznań fundowanych przez władzę publiczną lub sponsorów - skwitował.

W Anglii mają ten sam problem

Kolejnym raportem, na który powołał się Bendyk, są dane z "Warwick Report" dotyczące Wielkiej Brytanii. Ze statystyk wynika, że brytyjskie społeczeństwo w coraz mniejszym stopniu jest społeczeństwem równych szans. Do kina, teatru czy na koncerty chodzi prawie wyłącznie klasa średnia. - To po prostu poważny problem rozwojowy - bez włączenia do kultury jak najszerszych rzesz społecznych nie ma co liczyć na wzrost potencjału kreatywnego i innowacyjnego, a one tylko mogą być podstawą gospodarczej konkurencyjności - tłumaczył Bendyk.

- Wracając do "Idy" - chciałbym, żeby sukces tego filmu stał się okazją do podobnej dyskusji o kulturze, jaką toczą obecnie Brytyjczycy i Francuzi, dostrzegający, że powszechne i aktywne uczestnictwo w kulturze to nie tylko kwestia indywidualnego rozwoju, lecz zależy od niego także jakość demokracji i sprawność gospodarki - dodał.

Cały wpis na blogu dziennikarza.

Zobacz także
  • 1
  • 1
Komentarze (38)
Zaloguj się
  • pimpao

    Oceniono 27 razy 23

    Przecież dyskusja o kulturze się w Polsce toczy. "Golgota Picnic" tego najlepszym dowodem

  • spalinowabiedrona

    Oceniono 20 razy 16

    ale chyba nigdy nie było tak, że większość naszego społeczeństwa uczestniczyła w odbiorze tak zwanej wysokiej kultury. Nie jest to ani dla elit ani dla pospólstwa, tylko dla ludzi wrażliwych (a nie rozegzaltowanych). Wrażliwość jest też pewną funkcją inteligencji, nawet śmiem twierdzić, że przy dobrze skrojonym systemie edukacyjnym można jej nauczyć/wyuczyć. Tak jak uczymy się krytycznego myślenia. A ponieważ u nas te sprawy systemowe kuleją, do tego drastycznie mała liczba ludzi czytających książki, wręcz brak kultury czytania i mamy to co mamy. To i tak pod tym względem chwała internetowi, bo tam można przynajmniej mieć kontakt z czymś innym niż pop-papka. Pod warunkiem, że wiemy jak szukać i czego szukać.

  • white_lake

    Oceniono 10 razy 8

    właśnie, jeśli Polska w czymś odnosi światowe sukcesy, to jest to głównie kultura albo sport,
    więc może bardziej opłaciłoby się rozwijać te dziedziny, wspierać finansowo, bo to się przekłada na wzrost na innych polach

  • ojciec.scholastyk

    Oceniono 3 razy 3

    A ja właśnie zrozumiałem że i kulturę mamy też "hybrydową".

  • gspotsamurai

    Oceniono 5 razy 3

    Sukces 50 twarzy Grey'a to przyczynek do dyskusji o seksualności Polaków a nie ich uczestnictwa w kulturze. Dziwne, że Bendyk nie rozumie źródeł sukcesu tego filmu wśród kobiet. Znam wiele takich, dla których był on pierwszą okazją do wyjścia do kina od lat.

  • kapitan_siekacz

    Oceniono 3 razy 1

    Panie Bendyk, w UK też ludzie na to walą w dużych ilościach.
    A o kulturze polskiego ludu to musi się pan jeszcze dużo nauczyć. Z tego co pan pisze to polski lud do kin nie chodzi, tylko jakies "wyemancypowane" lemingi, co to własnych korzeni się wstydzą.

  • gandalph

    0

    "bez włączenia do kultury jak najszerszych rzesz społecznych nie ma co liczyć na wzrost potencjału kreatywnego i innowacyjnego, a one tylko mogą być podstawą gospodarczej konkurencyjności - tłumaczył Bendyk."

    Nonsens! Kultura, ta przez duże "K", zawsze była, jest i będzie elitarna. Masowe to mogą być imprezki z piwkiem, prosto od konia, i szaszłykiem.

  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 12 razy -4

    Jakie trzeba mieć kompetencje by zrozumieć amerykański film?
    Należeć do tzw. klasy średniej?
    A jakaż jest jej współczesna definicja?
    Przynależność do tej klasy opiera się na zdolnościach intelektualnych, czy na umiejętności robienia pieniędzy?
    Nauczyciel chyba do tej klasy nie należy ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane