"Włączyłam w święta telewizję. A tam znowu od hierarchów: straszenie, potępienie, gender..."

- Można być niewierzącym, ale jeśli się żyje w kraju, w którym przeważającą religią jest katolicyzm, to strasznie ważne dla życia społecznego jest to, jak wypowiadają się hierarchowie - stwierdziła w Poranku TOK FM Renata Kim z "Newsweeka". Publicyści - goście Jana Wróbla - dyskutowali o liście Adama Michnika i Jarosława Mikołajewskiego do papieża Franciszka.
Michnik i Mikołajewski napisali do papieża Franciszka list w sprawie księdza Wojciecha Lemańskiego, zmuszonego przez Kościół do milczenia. Czytamy w korespondencji: "Ojcze Święty, masz w Polsce bardzo wielu sprzymierzeńców swojej rewolucji wśród wiernych poszukujących i obojętnych na wiarę. Mniej wśród duchownych i w Episkopacie. Szkoda marnować powołanie księdza, który najbardziej przejął się Twoim przesłaniem, a nawet czekał na nie z tęsknotą swojego sumienia, już na nie gotowy".

- Będzie odpowiedź papieża? - zastanawiał się w Poranku TOK FM prowadzący audycję Jan Wróbel.

Ks. Lemański - ważny kapłan

Skrót listu dwóch publicystów opublikował włoski dziennik "La Repubblica". Stąd autorzy zakładają, że jego treść dotarła do papieża. - Michnik i Mikołajewski zawarli w swoim liście zdanie, że jeśli nie dostaną odpowiedzi, to będzie właśnie stanowisko papieża - zauważyła w Poranku TOK FM Renata Kim. - A list jest ważny - dodała.

- Ksiądz Lemański istnieje i jest gdzieś na prowincji - kontynuowała publicystka "Newsweeka". - Wiemy z plotek środowiskowych, że klepie biedę, że jest bardzo samotny, że przy życiu podtrzymują go ludzie z dawnej parafii w Jasienicy, bo współbracia się do niego nie odzywają, bo księża mu nie pomagają. Pomyślałam, że ten list jest wyrzutem sumienia - bo kiedy był na fali, to wszyscy upajaliśmy się tym, jak ważne rzeczy mówi; że potrafi mówić w kwestiach żydowskich; że potrafi się ująć się za pierwszą Polką urodzoną w wyniku metody in vitro. Kiedy został skazany na emeryturę, a potem jeszcze na milczenie, to nagle się okazało, że zniknął z naszej pamięci i nikt się o niego nie upomina.

- Dobrze, że Michnik i Mikołajewski się za nim ujęli. To ważny kapłan, szkoda, że go nie ma. A nie mamy takich zbyt wielu w Polsce - stwierdziła Kim.

Język hierarchów

- To nie jest list tylko w kwestii księdza Lemańskiego - zauważyła z kolei dr Anna Materska-Sosnowska z Uniwersytetu Warszawskiego. - Wydaje mi się, że należałoby odróżnić Watykan od papieża, bo to, że procedury watykańskie podjęły taką decyzję w sprawie ks. Lemańskiego, to było wiadomo od początku.

Zdaniem politolożki, korespondencja Michnika i Mikołajewskiego jest smutna, bo autorzy zastrzegają, że są zainteresowani Kościołem ze względu na to, jakie dokonania miał w okresie PRL-u i jaka była jego pozycja w kraju. - Pozwalają sobie na krytykę Kościoła patrząc z boku. To opis z zewnątrz tego Kościoła. Dlatego ten tekst jest smutny i może wywołać jakąś rozmowę - dodała.

- Można być niewierzącym, ale jeśli się żyje w kraju, gdzie przeważającą religią jest katolicyzm, to strasznie ważne jest dla życia społecznego to, jak wypowiadają się hierarchowie - wtrąciła Renata Kim. - Oglądałam telewizję w minione święta i bardzo mnie uderzył ton, jakim mówili. To znowu nie był ton miłości, zrozumienia i troski o los wiernych, ale znowu straszenie in vitro, potępienie; to znowu był gender, znowu było mówienie, co strasznego czeka katolików, jeśli nie będą postępować tak, jak dyktują im hierarchowie. Miałam poczucie, że ktoś straszy, próbuje przerazić. I to jest ton nadawany przez hierarchów - podkreśliła.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (196)
"Włączyłam w święta telewizję. A tam znowu od hierarchów: straszenie, potępienie, gender..."
Zaloguj się
  • pimpao

    Oceniono 507 razy 465

    KK jest taki od wieków, utyskiwanie i próby reformowania tych zakutych łbów jest tyleż głupie, co śmieszne. Tam naczelną zasadą jest kasa, władza i przywileje. To się nie zmieni. Nieliczne postacie pokroju Lemańskiego czy Bonieckiego, nie zmieniają obrazu tej mafii, jedynie go uwypuklają.

  • adamofsky

    Oceniono 301 razy 275

    "Pozwalają sobie na krytykę Kościoła patrząc z boku" ... Jak na razie to opisów Polski płynących z wnątrza kościoła mamy do woli i do zmęczenia, wiec dlaczego w druga stronę miało by być czymś złym? Księża obywatele i reprezentanci innego kraju mogą sie wpieprzać w nasze, polskie życie a my w ich nie?

  • bogucjusz

    Oceniono 233 razy 221

    Kler od zawsze wtyka nos w cudze krocze. In vitro, pigułka "po", aborcja, antykoncepcja, gender, konkubinat - w kółko przez cały rok. Banda starych, tłustych zboków, których tuczy państwo za nasze podatki.

  • olorintr

    Oceniono 173 razy 169

    a teraz całkiem z innej beczki:
    Warszawa, 19 kwietnia 2009 r.
    OŚWIADCZENIE KOŚCIOŁA EWANGELICKO-AUGSBURSKIEGO W RP W SPRAWIE DOPUSZCZALNOŚCI STOSOWANIA METODY IN VITRO

    Kościół Ewangelicko-Augsburski (luterański) w Rzeczypospolitej Polskiej zauważa rangę problemów z zakresu biotechnologii w życiu społecznym i w swej teologicznej oraz etycznej refleksji odnosi się na bieżąco do tych zagadnień. W ostatnich latach szczególne znaczenie w polskiej debacie bioetycznej ma zagadnienie zapłodnienia pozaustrojowego, określanego popularnie mianem zapłodnienia in vitro.
    W ostatnich kilkudziesięciu latach jesteśmy świadkami ogromnych przemian w medycynie i biotechnologii. Począwszy od roku 1978 ludzkość dysponuje metodą pozaustrojowego zapłodnienia (zapłodnienia in vitro), której stosowanie pomogło wielu niepłodnym parom cieszyć się darem własnych dzieci. Jednocześnie, stosowanie tej metody spotkało się z szeroką krytyką, jak też ze zróżnicowaną oceną moralną. Kościół ewangelicki na świecie nie wypracował jednolitego stanowiska w tym względzie. Polscy luteranie w niniejszym Oświadczeniu opowiadają się za akceptacją stosowania metody in vitro jako drogi leczenia niepłodności, przy jednoczesnym stanowczym podkreśleniu sprzeciwu wobec tworzenia i przechowywania zamrożonych embrionów nadliczbowych bez wyraźnego celu późniejszej implantacji do organizmu matki.
    Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP akceptuje stosowanie metody sztucznego zapłodnienia, rozumiejąc ją jako formę wspierania rodziny. Uważamy za moralnie dopuszczalne stosowanie metody sztucznego zapłodnienia homologicznego, czyli w sytuacji, gdy nasienie pochodzi od prawnego ojca. Nie wyrażamy aprobaty dla korzystania z obcych gamet, tudzież z pomocy matek zastępczych (surogatek).
    Małżeństwo, które nie może mieć dzieci i chce skorzystać z in vitro powinno otrzymać od państwa finansową pomoc i moralne wsparcie ze strony Kościoła. Byłoby niewłaściwe, gdyby in vitro pozostało przywilejem dla zamożnych ludzi. In vitro powinno być dostępne dla małżeństw, zgodnie z ewangelicką etyką małżeńską i seksualną. Kościół luterański w Polsce nie podziela zastrzeżeń, wedle których in vitro grozi traktowaniem dziecka jako „jednego z dóbr konsumpcyjnych”. Zgodnie z taką argumentacją trzeba by przeciwstawiać się transplantacji, bo jest ona technicznym przedłużaniem życia. Podjęcie leczenia metodą in vitro jest ostatecznością, a nie kaprysem czy zachcianką niedoszłych rodziców. Jest to sposób, by skorzystać z postępu w medycynie dającego szansę, często jedyną, na potomstwo. Poddanie się procedurze in vitro wymaga skomplikowanego leczenia hormonalnego i powinno być poprzedzone głębokim namysłem małżonków.
    Kościół luterański głosząc szacunek dla życia, opowiada się za ochroną ludzkiego embrionu, a zarazem afirmatywnie odnosi się do zdobyczy medycyny, o ile te nie szkodzą innym. Sprzeciwia się też wykorzystywaniu bezbronnych istot ludzkich dla celów badawczych.
    Kościół formułując tezę o akceptacji procedury in vitro odwołuje się do biblijnego nakazu płodności (1 Mż 1,28a). Rozpoznajemy, że jedynie Bóg jest źródłem życia (1 Mż 1,1 nn; Ps 36,10) i obdarza ludzi błogosławieństwem, jakim są dzieci.
    Ewangelicka etyka seksualna jest etyką rodziny i dlatego korzystanie z metody in vitro w celu rodzicielskiego spełnienia uważamy za godziwe. Jednocześnie Kościół głosi, że małżeństwo jest nade wszystko wspólnotą kobiety i mężczyzny, a fakt posiadania, czy nie posiadania dzieci nie stanowi o wartości związku małżeńskiego. Kościół jednocześnie podkreśla wyjątkową wartość rodzicielstwa zastępczego i udziela wszelkiego możliwego wsparcia rodzinom podejmujących trud adopcji. W tradycji ewangelickiej rodzina zastępcza jest najlepszą formą opieki nad opuszczonymi lub osieroconymi dziećmi. Z tego też względu Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP zachęca pary małżeńskie, które nie mogą mieć własnych dzieci, do rozważenia, czy adopcja nie byłaby właściwą formą spełnienia potrzeby macierzyństwa i ojcostwa.

  • nieudocznik

    Oceniono 167 razy 163

    wyglada na to ze tylko katolicy powinni placic abonament RTV

  • andrzej1.61

    Oceniono 160 razy 158

    "bo współbracia się do niego nie odzywają, bo księża mu nie pomagają" oni dbają o zwyrodnialców, morderców, gwałcicieli, złodziei, pijaczków itp. to są ich bracia w myśleniu i postępowaniu.

  • sector23

    Oceniono 154 razy 154

    Pytanie, kiedy wreszcie upowszechni się przekonanie, że z naukami Chrystusa, to ci panowie niewiele mają wspólnego. No jedynie używają "znaku firmowego", do bezwstydnego i bezczelnego wyrywania kasy od oszołomionych i niezdolnych do samodzielnego myślenia.

  • dezyd

    Oceniono 168 razy 148

    List Michnika i Mikołajewskiego jest bardzo potrzebny. Szkoda tylko, że TOKFM, które tak sympatyzowało z ks. Lemańskim, też jest w tej większości, która szybko i skutecznie o nim zapomniała...
    A co do papieża- niestety wątpię, aby była jakakolwiek odpowiedź. A jeśli jej nie będzie - to znaczy, że jednak nic się nie zmieniło poza pozorami, zewnętrznymi symbolami. To już Tadeusz Breza pisał w "Urzędzie", że na płaszczyźnie doktrynalnej żaden spór w Kościele nie może być rozstrzygnięty na korzyść podwładnego; racja nie ma tu nic do rzeczy...

  • akni4

    Oceniono 135 razy 135

    a jaki normalny człowiek słucha hierarchów

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX