Biznes się kręci. Na grypie można zarobić krocie

Kilkaset złotych dziennie może zarobić sprzedawca, który w internecie handluje maseczkami ochronnymi przed grypą - sprawdziła Gazeta.pl. Na strachu Polaków przed wirusem A/H1N1 krocie zarabiają też inni, sprzedając preparaty dezynfekujące, testy na wykrycie choroby czy nawet zwykłe termometry.
Czosnek czy sok malinowy - jak radzimy sobie z grypą? | wideo


- Nie oszukujmy się: tylko na chorobie i wojnie można dobrze zarobić - przyznaje Marcin. Od kilkunastu dni na Allegro sprzedaje maski ochronne, które, jak twierdzi, chronią przed A/H1N1. Mimo że cena najtańszego kompletu to 10 zł, chętnych nie brakuje. - Dziennie sprzedaję od 300 do 400 masek. Dziś zostało mi tylko 75 ostatnich i muszę zamówić u producenta następne. Finansowo nieźle na tym wychodzę - mówi Marcin. Jak twierdzi, jeszcze do niedawna byli tańsi od niego sprzedawcy w sieci i zestaw masek ochronnych można było kupić za kilka złotych. - Ale teraz zapasy pokończyły się w aptekach, więc klienci uderzyli do nas w internecie. Nie liczy się dla nich cena, chcą się zabezpieczyć - tłumaczy.

Jednak konkurencja wśród sprzedawców i tak jest duża, więc niektórzy kuszą klientów kolorowymi maskami. Zamiast białej można kupić niebieską, zieloną lub żółtą. Inny sprzedawca - Łukasz - mówi wprost: - Gdy pojawił się alarm w mediach o grypie, pomyślałem o tym, że można na tym zarobić. Poszedłem do apteki i wykupiłem około setki masek ochronnych. Teraz sprzedaje je w sieci za trzykrotnie większą cenę. I już wychodzę na swoje - opowiada.

Szkolenie, mydło i termometr na grypę

Ale nie tylko na maskach ochronnych można zarobić. Na pniu sprzedają się różne preparaty dezynfekujące, żele do rąk lub spraye, które zdaniem sprzedających skutecznie zabijają wirusa A/H1N1. Inni pod hasłem walki z nową grypą oferują nowoczesne termometry, które przyczepione do ubrania dziecka na bieżąco monitorują jego temperaturę ciała. W sieci znaleźliśmy także sprzedawcę, który sprzedaje testy na wykrycie świńskiej grypy. Cena jednego kompletu zawierającego 10 testów to ponad 260 zł.

Na grypie postanowiły zarobić także firmy zajmujące się szkoleniami. Te natychmiast zgłosiły się do dyrektorów szkół po tym, jak Główny Inspektor Sanitarny zarządził zorganizowanie w placówkach szkolenia na temat zapobiegania szerzeniu się wirusa grypy. Jak pisze dziś "Dziennik Polski" Studium Prawa Europejskiego przygotowało serię wykładów dla nauczycieli pt. "Funkcjonowanie szkół w warunkach pandemii grypy". Koszt szkolenia to 180 zł od osoby. W zamian uczestnicy dostają płyty CD z wykładami z zakresu epidemiologii, a także skrypty zawierające komplet informacji o charakterze choroby i zagrożeniach pandemią.

"Ten biznes nakręca zwykła panika"

Ekonomiści nie potrafią jeszcze oszacować, jak duże zyski przyniesie grypa A/H1N1 przemysłowi medycznemu w Polsce. Ostrożnie mówią o kilkuset milionach złotych. Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku, nie ma wątpliwości, że biznes wokół grypy nakręca zwykła panika.

- Zawsze w takich sytuacjach jesteśmy skłonni więcej wydać na zdrowie. Nie zważamy wtedy na cenę, nawet jeżeli jest ona astronomicznie zawyżona - mówi.



- Sprytniejsi wykorzystują to poczucie zagrożenia i przekładają je na pieniądze. Gdyby wszyscy zachowali się bardziej racjonalnie, pewnie nie byłoby sytuacji, w której np. ludzie masowo wykupują maseczki ochronne - twierdzi z kolei dr Marek Szopski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.



Dostęp Premium TOK FM