Jadłodajnia Filozoficzna podpalona? "Dwa dni temu ktoś chciał się włamać"

- Dwa dni temu ktoś próbował się dostać się do klubu przez dach - mówi Gazecie.pl Marcin Majewski, kierownik muzyczny Jadłodajni Filozoficznej. Podejrzewa, że ktoś specjalnie podpalił klub. - Na teren niejeden deweloper ostrzy sobie zęby - dodaje.
Pożar w "Jadłodajni Filozoficznej" w Warszawie


Pracownicy klubu od dawna podejrzewali, że ktoś chce doprowadzić do likwidacji klubu. - Mieliśmy takie odczucie, że jesteśmy pod obstrzałem. Wczoraj rozmawiałem z właścicielem i jak prorok stwierdził, że za moment może coś się stać - mówi Majewski. Dodaje, że parę dni przed pożarem, ktoś chciał włamać się do Jadłodajni. - Dwa czy trzy dni temu ktoś próbował dostać się do klubu przez dach. Mniej więcej w tym miejscu, gdzie był pożar - opisuje.

Sugeruje też, że powodem podpalenia klubu może była chęć przejęcia teren, na którym się on znajduje - blisko centrum, ale jednocześnie oddalony jest od ruchliwych ulic. - Być może jest to związane z terenem, bo na pewno nie jeden deweloper ostrzy sobie na niego żeby - twierdzi Majewski. Ma jednak nadzieję, że to był zwykły wypadek.

Na szczęście klub nie został poważnie zniszczony. - Konstrukcja nie została naruszona. Mam nadzieję, że za dwa tygodnie będzie można do Jadłodajni zawitać. Nie poddajemy się - mówi Majewski. Bywalcy mogą odetchnąć z ulgą.

Kultowy klub z kłopotami

Jadłodajnia Filozoficzna jest uznawana za kultowe miejsce. Często odwiedzali go studenci i młodzi ludzie, których przyciągała unikalna atmosfera tego miejsca. Jadłodajnia Filozoficzna znajdowała się na ul. Dobrej koło klubów Aurora i Diuna. Razem tworzyły swoiste "zagłębie klubowe".

Klub znany jest z promocji niezależnej muzyki i sztuki. Odbywały się tam liczne wydarzenia artystyczne i kulturalnych. Na przykład klub brał udział w festiwalu - Inwazja Sztuki Niezależnej Re:ewizje 08. Ludzie związani z Jadłodajnią Filozoficzną wydawali własny ogólnopolski magazyn muzyczny "Pulp".

Jadłodajnia Filozoficzna nie raz przezywała kłopoty. Na jesieni 2004 roku 30-osobowa grupa wyrostków z kijami bejsbolowymi wtargnęła do klubu. Rannych zostało wtedy 11 osób. Majewski wspominał również, że często klub okradano.

Dostęp Premium TOK FM