"Dobry pedofil" ucieka za granicę

Misiaczek - najsłynniejszy pedofil w naszym kraju - wystraszył się nowelizacji prawa i poinformował na swojej stronie internetowej, że przestaje ją prowadzić. Jednocześnie zaznaczył, że strona nie zniknie tylko będzie aktualizowana z zagranicy.
Strona Misiaczka działa od połowy 2004 roku. Polskim władzom do tej pory nie udało się zamknąć witryny promującej "dobrą pedofilię". - Tam nie ma nic nielegalnego. Twórcy takich stron znają prawo i wiedzą czego robić nie wolno - mówi prezes fundacji Kidprotect Jakub Śpiewak. Nowe prawo, które niebawem zacznie obowiązywać nie sprawi, że strona zniknie z sieci, ale pozwoli ścigać autorów treści, które do tej pory były dozwolone.

"Na tych stronach na ogół niema nic nielegalnego"


Na stronie prowadzonej przez Misiaczka nie znajdziemy materiałów pedofilskich, nie ma tam treści, które według dotychczas obowiązującego prawa byłyby zabronione. Jest za to masa artykułów, w których autor stara się nam wmówić, że istnieje coś takiego jak "dobra pedofilia". - Można uznać, że ta strona propaguje tzw. pozytywną pedofilię, a w zmienionym kodeksie karnym jest artykuł, który przewiduje za to karę do 2 lat pozbawienia wolności - mówi Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji.

Zmiana prawa nie oznacza, że witrynę prowadzoną przez Misiaczka uda się zamknąć. Strona funkcjonuje na serwerach amerykańskich, a w Stanach Zjednoczonych głoszenie tego typu poglądów nie jest zabronione. - Za sprawa poprawki do konstytucji mówiącej o wolności słowa w USA głosić można wszystko co się chce - kwituje Śpiewak. Misiaczek mógłby odpowiadać przed polskim sądem tylko w przypadku aktualizacji strony po wejściu w życie nowych przepisów, natomiast za to co już umieścił w Internecie zgodnie z prawem nie można będzie go ukarać. - Prawo nie działa wstecz. W związku z tym nie możemy karać za to co zostało napisane, ale jeżeli autor wpisze coś na takiej stronie w przyszłym roku to popełni przestępstwo - dodaje Jakub Śpiewak.

Jak czytamy na stronie Misiaczka, autor postanowił się zabezpieczyć i ogłosił, że już nie będzie aktualizować swojej strony. Udało mu się znaleźć osobę - obywatela innego państwa - która za niego będzie dokonywać zmian i wprowadzać nowe treści.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny